Łukaszenka chce wnerwić Putina przekręcając globus na godle?

O takich delikatnych „przewrotach” politycznych świat może tylko pomarzyć, o zazdrości już nie wspominając – chodzi o białoruski soft skandal.

Do parlamentu trafił projekt ustawy zmieniającej godło. Władze zaklinają, że są to zmiany wyłącznie techniczne, ale część komentatorów uważa, że nowe godło będzie „mniej prorosyjskie, a bardziej proeuropejskie”. Otóż wieniec „pogrzebowy”, onegdaj z sierpem, młotem i czerwoną gwiazdą, ozdobiony fragmentem terytorium Rosji na pierwszym planie, ma się zmienić na europejską część globusu ziemskiego.

To świadoma polityka, czy mała zemsta? – za to, że teraz Białoruś musiała kupić 160 tys. ton ropy, która to zostanie dostarczona przez terytorium Litwy. Będzie kupiona na rynku bez marży dla producentów. Dlaczego? Bo Mińsk i Moskwa wciąż nie domówiły się w sprawie dostaw rurociągiem „Przyjaźń”.

Od 1 stycznia br. nie mają podpisanych umów. Białoruś uważa, że cena zawierająca tzw. premie dla Rosji jest zbyt wysoka. Domaga się rekompensat w związku z podwyżką ceny surowca, która to jest efektem zmian podatkowych w rosyjskim sektorze naftowym.
Wiadomo, kosmetyczna (!) zmiana godła (mała czerwona gwiazda jednak zostaje w nim) nie jest żadnym poważnym démarche, ale podrażnić rosyjskiego niedźwiedzia gałązką, to przecież taka frajda, no nie?