Pierwsi Żołnierze Wyklęci na Wileńszczyźnie 1944–1945 cz.1

56
Wilno, wczesny ranek 13 lipca 1944 r. Młodzi wileńscy żołnierze AK z garnizonu miasta Wilna w wyzwolonym Wilnie rozmawiają żołnierzami i czołgistami sowieckimi – tego dnia Sowieci jeszcze nie ujawnili swoich zamiarów. / FOT. ARCH

1 marca w Polsce obchodzony jest Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”. Tego dnia przypada rocznica wykonania wyroku śmierci na siedmiu członkach IV Zarządu Głównego Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”, które nastąpiło 1 marca 1951 r. W tym wydaniu magazynu „Kuriera Wileńskiego” publikujemy cz.1 pracy dr. hab. Jarosława Wołkonowskiego o pierwszych Żołnierzach Wyklętych na Wileńszczyźnie.

Na początku lipca 1944 r. sowieckie oddziały wkroczyły na tereny województwa wileńskiego. 2 lipca wojska sowieckie zajęły Wilejkę (miasto powiatowe), 4 lipca Dzisnę (miasto powiatowe) – to były miasta na wschodnich rubieżach II RP. Praktycznie nie było walk podczas zajmowania pozostałych sześciu miast powiatowych tego województwa. Mołodeczno (5 lipca), Brasław (6 lipca), Postawy (5 lipca), Oszmiana (7 lipca), Święciany (7 lipca) i Troki (7 lipca) zajęte były przez Sowietów z marszu, gdyż wojska niemieckie praktycznie nie broniły tych miast.
Należy tutaj odnotować, że poszczególne połacie województwa wileńskiego znajdowały się w tym okresie już pod kontrolą oddziałów AK (nie było tam oddziałów niemieckich), dotyczyło to przede wszystkim regionów wokół miejscowości Dziewieniszki, Turgiele, Wołkorabiszki.
Oprócz tego na początku lipca polskie oddziały AK w ramach akcji „Burza” wyzwoliły w tym województwie takie miejscowości, jak: Onżadowo (1 lipca), Suderwę (1 lipca), Korwie i Gładkiszki (1 lipca), Gieladnia (2 lipca), Drużyle (5 lipca), Ejszyszki (1 lipca), Dukszty (7 lipca), oraz stoczyły kilkanaście walk i potyczek z wycofującymi się z tego terenu wojskami niemieckimi.

Dzień triumfu – Wilno, mglisty poranek 13 lipca 1944 r. Młodzi wileńscy żołnierze AK w wyzwolonym Wilnie przy katedrze wileńskiej. Z lewej strony widoczna jest kopuła kaplicy św. Kazimierza. / FOT. ARCH

Wyzwolenie Wileńszczyzny spod okupacji niemieckiej

Największe walki rozgorzały w Wilnie – atak rozpoczął się wieczorem 6 lipca od uderzenia polskich oddziałów AK (w sile ok. 4 tys. żołnierzy) w kierunku cmentarza Na Rossie, Belmontu i Kolonii Wileńskiej. Celem było przedostanie się w pobliże katedry wileńskiej i na Zarzecze. Uderzenie załamało się na skutek silnych obronnych umocowań wroga i przeważających sił niemieckich – garnizon niemiecki liczył ok. 17 tys. żołnierzy.
Jednak już wieczorem 7 lipca od Kalwaryjskiej wkroczył do walki 1,5-tysięczny garnizon miejski AK, który tak mocno zaskoczył wojska niemieckie, że mimo zaciętych i krwawych walk obok rynku Kalwaryjskiego i w okolicach ul. Rybaki Niemcy postanowili się wycofać z prawobrzeżnej części miasta, niszcząc za sobą Zielony Most i wysadzając w powietrze most Zwierzyniecki. Opuścili tę część miasta. W ten sposób garnizon miejski AK wyzwolił w tych dniach nie tylko dzielnicę wokół ul. Kalwaryjskiej, lecz także Zwierzyniec, Żyrmuny, Bołtupie i Śnipiszki.
Wieczorem 7 lipca 1944 r. pod Wilno podeszły wojska sowieckie, które napotkały pierwszy raz polskie oddziały AK. Walki o wyzwolenie Wilna trwały do 13 lipca 1944 r., gdy wczesnym rankiem tego dnia resztki niemieckiego garnizonu w sile 2 tys. wycofały się z parku Zakret, przez Wilię, przełamując sowieckie linie obronne w kierunku Karolinki i dalej na Krawczuny, gdzie doszło do walki z czterema brygadami AK z Okręgu Wileńskiego. Po ciężkiej walce oddział niemiecki pod dowództwem gen. Reinera Stahela zdołał pokonać ten opór i ruszył w kierunku Girul, tam przeszedł przez bród Wilii naprzeciw Grzegorzewa i w taki sposób wycofał się z okrążenia. Ogółem w walkach o Wilno zginęło ok. 500 żołnierzy AK i 2900 sowieckich żołnierzy.

„Sojusznik naszych sojuszników” jako nowy okupant Wileńszczyzny

Do 17 lipca 1944 r. wokół Wilna stacjonowały oddziały armii sowieckiej i Armii Krajowej. W Wilnie w zasadzie panowała trójwładza – komendanta miasta z Armii Czerwonej, komendanta miasta (prawobrzeżnej części Wilna) z Armii Krajowej i organów wykonawczych Litwy sowieckiej. W tym też okresie na tereny Wileńszczyzny wkroczyły organa administracyjne władzy sowieckiej, które rozpoczęły sporządzanie list osób powoływanych do wojska sowieckiego oraz narzucały kontyngenty, które rolnik miał oddać władzy sowieckiej.
17 lipca 1944 r. władze sowieckie ostatecznie ujawniły swoje zamiary – komendant okręgu Wileńskiego AK ppłk Aleksander Krzyżanowski „Wilk” wraz z szefem sztabu mjr Teodorem Cetysem „Sławem” zostali podstępnie aresztowani podczas rozmowy z gen. Iwanem Czerniachowskim w willi naprzeciw kościoła św.św. Piotra i Pawła. Pozostałych dowódców oddziałów AK w podobny podstępny sposób aresztowano w Boguszach nieopodal Wilna. Polskie oddziały, widząc taką sytuację, wycofały się do Puszczy Rudnickiej. Zostały jednak otoczone przez wojska sowieckie i w większości 18 lipca złożyły broń.
Według meldunków sowieckich do niewoli sowieckiej trafiło ok. 6 tys. polskich żołnierzy, 650 z nich to oficerowie i podoficerowie. Wszystkich osadzono w zamku w Miednikach Królewskich, skąd 27 lipca wyruszyli do stacji Kiena i następnego dnia w bydlęcych wagonach zostali wywiezieni do Kaługi. Około tysiącu żołnierzom AK udało się uniknąć rozbrojenia i pozostali z bronią na tym terenie.

Walki o wyzwolenie Wilna. Patrol żołnierzy Armii Krajowej i sowieckich na ul. Wielkiej, lipiec 1944 r. / FOT. WIKIPEDIA

„Pójdziemy walczyć za Polskę”

Ludność Wileńszczyzny z przerażeniem obserwowała takie poczynania nowego okupanta. Oto kilka doniesień sowieckich urzędników i informatorów o postawach ludności cywilnej z Wileńszczyzny z połowy lipca 1944 r.:
„11 lipca 1944 r. byłem wysłany do gminy rudzieńskiej. Ludność kategorycznie odmawia zgody na umieszczenie na sporządzanych listach mobilizacyjnych do wojska, twierdząc, że pójdzie walczyć za Polskę, że jest na listach mobilizacyjnych u polskich partyzantów. We wsi Nastańce ocalały deputat gminy rozpoczął sporządzanie list poborowych, ludność miejscowa pobiła mu okna. Ludność nie oddaje chleba i bydła” („Kirpicz”).
„Z waszego rozkazu od 14 lipca zwiedziłem gminy Murowana Oszmianka, Rudziszki, Graużyszki. Wnioskuję: w tych gminach rozporządzenia władzy sowieckiej całkowicie są blokowane przez białopolaków. Ludność ucieka do lasów, nikogo nie można zastać w domu, szczególnie w wieku poborowym” („Korotki”).
„Dzisiaj 16 lipca 1944 r. o godz. 7 z rana we wsi Skołandiszki i folwarku Skołandziski 80 proc. męskiej ludności poszło do lasu do polskich partyzantów” („Wołkow”).
„(…) powiesiliśmy szyld, na którym było napisane: Dudzienieżska gminna rada wykonawcza. Nie przeszło i pół godziny, jak szyld został zerwany i przechodzący rozpoczęli o niego wycierać nogi. Nazywają nas żandarmami” („Iwaszczenko”).

Sowiecki terror i odpowiedź resztek oddziałów AK

Od sierpnia rozpoczął się pobór do wojska sowieckiego, który początkowo był całkowicie bojkotowany. Jednak gdy zaczęto ludzi zastraszać, w kolejnych miesiącach zaczął przynosić pewne efekty.
Władze sowieckie bezwzględnie mordowały pozostałe na tym terenie i na Nowogródczyźnie oddziały akowskie. 21 sierpnia 1944 r. Sowieci uderzyli w okolicach miejscowości Surkonty na oddział mjr. Macieja Kalenkiewicza „Kotwicza”, twórcy planu operacji „Ostra Brama”. Po stronie polskiej zginęło 36 żołnierzy i oficerów, wśród nich mjr „Kotwicz”. W tej bitwie sowieccy żołnierze dobijali rannych żołnierzy AK.
Władze sowieckie używały drastycznych środków wobec aresztowanych żołnierzy AK. Czterech żołnierzy z 6. Brygady AK Okręgu Wileńskiego: J. Kozłowski „Kowal”, M. Świrski „Michał”, E. Maculewski „Leśnik” i A. Tołłoczko „Antoś”, po aresztowaniu i przesłuchaniu zostało przywiezionych do rodzinnych wsi Wreczkojnie oraz Żuprany (powiat oszmiański) i publicznie powieszonych na ramionach krzyży wioskowych przed spędzoną ludnością cywilną.
Władze sowieckie wzmogły też akcje aresztowań. Wszystkie więzienia w Wilnie i w innych miastach Wileńszczyzny jesienią 1944 r. zapełniły się nowymi sowieckimi więźniami.
Tymczasem resztki oddziałów AK po pierwszych miesiącach adaptacji w nowej okupacyjnej rzeczywistości rozpoczęły kolejny etap walk. Jako przykład mogą być wymienione akcje w regionie Soleczniki–Ejszyszki:
– 15 września 1944 r. oddział por. Lisowskiego „Korsarza” zniszczył „sielsowiet” w Małych Solecznikach.
– 17 września 1944 r. na terenie gminy Ejszyszki oddziały AK spaliły dziewięć mostów, w tym jeden o znaczeniu „ogólnopaństwowym”. Była to tzw. akcja „Rocznica”, związana z piątą rocznicą agresji Związku Sowieckiego na Polskę.
– 20 października 1944 r. oddział AK, zmobilizowany z lokalnej sieci terenowej, opanował miasteczko Ejszyszki, niszcząc m.in. dokumentację w urzędach sowieckich.
– na początku grudniu 1944 roku oddział Edwarda Czeszumskiego „Edka” uwolnił w Popiszkach koło Wilna ok. 200 osób zatrzymanych przez milicję i przeznaczonych do wywózki w głąb ZSRS.

Masowe łapanki i aresztowania

W Wilnie działała komórka legalizacyjna, która produkowała fałszywe dokumenty – były one na tak dobrym poziomie, że władze sowieckie nie mogły sobie z tym poradzić. Dlatego od września 1944 r. na Wileńszczyźnie zaczęto masowo dokonywać aresztowań młodych mężczyzn. Nie honorowano żadnych dokumentów, były na miejscu niszczone przez Sowietów i nie mogły już uchronić od aresztowania.
Akcje polskiego podziemia i sabotaż sowieckich rozporządzeń doprowadziły do zaostrzenia kursu władz, do masowych łapanek i aresztowań. Jako przykład można tutaj podać zamach z 2 września 1944 r. na dwóch sowieckich żołnierzy, którzy eskortowali siedem osób uchylających się od poboru do Armii Czerwonej, na ul. Beliny, obok domu nr 34. W wyniku tej akcji aresztowani zbiegli, jeden sowiecki żołnierz został ranny. Jednak w czasie tej akcji nadjechał samochód z trzema oficerami sowieckimi, którzy na miejscu rozstrzelali jednego z napadających, Władysława Sadowskiego (ur. w 1920 r.). Drugim uczestnikiem akcji był Michał Rudziński (ur. w 1923 r.).
Meldunki polskie potwierdzają, że w tych miesiącach na szosie Mejszagoła–Wilno rozstrzelano ogółem ok. 20 mężczyzn (mimo tłumaczeń, że zamierzają się stawić przed komisją poborową armii Berlinga), zaś na Oszmiańszczyźnie – ponad 150.

Samoobrona Czynna Ziemi Wileńskiej

Represje sowieckie spowodowały masowe ucieczki mężczyzn do lasu, co osłabiło akcję mobilizacyjną do sowieckiego wojska. Widząc taką sytuację, dowództwo wileńskiego podziemia zdecydowało powołać na tym terenie oddziały leśne pod nazwą „Samoobrona”, do których mogły wstąpić tylko osoby zagrożone w nowej rzeczywistości okupacyjnej i poszukiwane przez NKWD. W październiku i listopadzie 1944 r. powstały cztery oddziały Samoobrony Czynnej Ziemi Wileńskiej. Zima na Wileńszczyźnie 1944–1945 była bardzo sroga – 30-stopniowy mróz, zamiecie i około metra śniegu. Takie warunki stawiały ogromne wymagania przyszłym oddziałom AK…


Jarosław Wołkonowski


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 9(25) 29/02-20-06/03/ 2020