Fake news to łańcuszek szczęścia

W internecie można natrafić na różne fałszywki, udostępniane w przestrzeniach społecznościowych: namawiające do rozsyłania, gdyż za każde przekazanie dalej bogacz da pieniążek potrzebującemu dziecku, albo informujące o potrzebnej krwi danej grupy, z podanym numerem telefonu do pracowniczki centrum krwiodawstwa. Albo prezentujące zdjęcie żabiego skrzeku z podpisem, że są to jaja kleszczy, które należy spalić.

Konsekwencje rozsyłania internetowych fałszywek mogą być różne. Poirytowani znajomi zerwą z rozsyłaczami kontakt, bo bogacz nikomu nie da pieniędzy. Pracownik centrum krwiodawstwa będzie musiał zmienić numer telefonu. Gorzej z żabami, bo jak – chcący bez wątpienia dobrze – ludzie zaczną podpalać „jaja kleszczy”, a wraz z nimi łąki, to koszty staną się o wiele bardziej realne i przykre. Pożary łąk co roku kosztują miliony z naszych podatków, powodują straty i wyjaławianie gleby, a zajęci ich gaszeniem strażacy mogą nie zdążyć uratować czyjegoś życia. Nie mówiąc już o katastrofie, jaka nas może czekać w razie istotnego zmniejszenia populacji żab – nie obronimy się przed komarami ani innymi insektami, a w związku z ocieplaniem się klimatu także przed chorobami wcześniej w naszym regionie nieznanymi, jak malaria. Zaraza sprowadzona przez łańcuszki szczęścia? To może stać się wkrótce rzeczywistością.

Girl in a jacket

Otwarte pozostaje pytanie, czy tego rodzaju inicjatywy nie wynikają z działalności określonych służb – bo skoro jest to potężny instrument, mogący wywoływać ogromne konsekwencje, czemu różne instytucje miałyby go nie wykorzystywać do realizacji swoich interesów? Co zatem może zrobić państwo? Rzecz w czasach dominacji ideologii liberalizmu nie do pomyślenia – uczyć ludzi krytycznego myślenia i weryfikacji faktów. Odrzucić brednię o tym, że „każdy ma swoją prawdę”, tylko wrócić do fundamentu naszej cywilizacji – prawdą jest to, co ma odzwierciedlenie w rzeczywistości. Fakty są jednakowe dla wszystkich, nie można mieć „swoich” faktów i „swoich” prawd, żyć w „swojej” rzeczywistości. Ludzie posiadający zdolność widzenia rzeczywistości taką, jaką ona jest, a nie przez pryzmat emocji i ideologicznego chciejstwa, nie będą podatni na manipulacje i oszustwa. W obliczu logiki i faktów fake newsy stają się bezbronne. Czy jednak nie jest to broń na dzisiejsze czasy zbyt straszna?


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 10(28) 07-13/03/ 2020