Potrzeba więcej „hejtu”!

1239

W związku z pandemią koronawirusa dostrzegalnie zaczęły wylewać się fale nienawiści wobec powracających do kraju osób, agresywnie się reaguje na najmniejsze kichnięcie w autobusie. Skala tego zjawiska osiągnęła taki wymiar, że reagują, i bardzo słusznie, obrońcy praw człowieka. A jednak – potrzebny jest nam „hejt”.

Proszę mnie zrozumieć właściwie – nie popieram wylewania nienawiści na kogokolwiek. Jednak często mianem „hejtu” określa się wyrażanie jakiejkolwiek dezaprobaty. A tego właśnie teraz potrzebujemy, ale tylko tam, gdzie jest taka potrzeba. Z bardzo stanowczą nietolerancją powinny spotykać się przypadki ignorowania zaleceń lekarzy, zasad kwarantanny czy demonstracyjny brak poszanowania dla norm społecznych. W internecie pojawiły się nagrania obywateli, którzy na promie z Niemiec pluli dookoła w ramach „żartu” i lekceważyli zagrożenie – to właśnie takie zachowania powinno „się hejtować”, żeby nie miały miejsca. W miejscu odosobnienia doszło do bójki pijanych osób, jedna została dźgnięta nożem – czemu nie „hejtuje się” spożywania alkoholu podczas kwarantanny?
Kto może krytykuje poczynania próbujących okiełznać epidemię władz, wylewa żółć na innych ludzi – ale właśnie „hejtu” pod adresem nagannych zachowań jakoś nie ma, tu wszyscy jesteśmy do bólu wręcz tolerancyjni. A właśnie tego potrzebujemy – „hejtu” wobec złych zachowań, nie wobec ludzi. O ileż lepiej byśmy sobie poradzili ze wszystkim tym, co się dzieje, gdyby ten cały „hejt” właściwie przekierować!