Populizm nie na miejscu

Ostatnie posiedzenie Seimasu przejdzie może nie do wielkiej historii, ale do archiwów małostkowości na pewno. Rządzący zgłosili projekt prawa, zgodnie z którym w czasie epidemii medycy otrzymywaliby dodatek do obecnego wynagrodzenia o wysokości 50-100 proc. Tymczasem opozycja „przebiła” tą propozycję swoją własną – dodatkiem wysokości 100-150 proc.

Tu słowo wyjaśnienia. Podczas tworzenia prawa w parlamencie każda zgłoszona propozycja powinna zostać opatrzona różnymi informacjami dodatkowymi – najbardziej podstawową jest wyliczenie, jakie obciążenie finansowe dla budżetu państwa pociągnie za sobą nowe prawo. Propozycja opozycji tej informacji nie posiadała. To poważny brak formalny.
Siłą rzeczy jednak nie ze względu na braki formalne, posłowie się posprzeczali, nie przegłosowali żadnego wariantu, zaś całą tą kabałę ochoczo podchwyciły media, nieszczególnie się kryjąc z tym, którą stronę popierają. Siedzący w domach obywatele mają się czym emocjonować, dostali igrzyska – chleb zaś można zamówić przez internet. I tylko medycy zostali z niczym.

Tak jednak już całkiem poważnie, to zarówno zgłaszanie nieprzemyślanych aktów prawnych, czynienie z tego okazji do uszczknięcia procenta poparcia wyborców, czy też kręcenie medialnego cyrku dla uzyskania „kliknięć” – wszystko to jest przecież małe, miałkie i niskie. W czasach próby nie powinno być miejsca na tego rodzaju zachowania, które mają przecież charakter antyspołeczny. Wszystkim biorącym w tym udział powinno być wstyd.

Girl in a jacket