Społeczeństwo czasów zarazy

107

Przedwojenni wileńscy złodzieje nie tylko posługiwali się specyficznymi narzędziami (takimi jak łom „szaber”), lecz także kierowali się swoistym kodeksem honorowym. Przykładowo okradanie wdów i sierot traktowali – jak reszta społeczeństwa – jako grzech wołający o pomstę nieba.

Co więcej, takie działanie ściągało na sprawców autentyczny gniew innych złodziei. W ciężkich czasach przestępcom zdarzało się też przypominać, że są częścią społeczeństwa – i działać na jego korzyść. Warszawski gangster Łukasz Siemiątkowski, pseudonim „Tata Tasiemka”, zaangażował swoją strukturę w działalność niepodległościową, za co zginął w niemieckim obozie KL Majdanek. My szczęśliwie nie żyjemy w czasach wojny czy okupacji, jednak pandemia wirusa SARS-CoV-2, powodującego chorobę covid-19, spowodowała istotne zmiany także na polu kryminalnym. Z jednej strony w pewnym chlewie przy ul. Niemieckiej w ciągu paru tygodni nikt nie został pobity ani zgwałcony, z drugiej jednak – wcześniej nie dochodziło do bójek z użyciem noży wśród osób zamkniętych w kwarantannie. A więc pojawiły się nowe okoliczności popełniania przestępstw. To jednak wszystko przestępczość maluczkich. Tymczasem z muzeum w Niderlandach – oczywiście, że nieczynnego ze względu na panującą zarazę – skradziono obraz Vincenta van Gogha. Nietrudno się domyślić, że nie dokonały tego drobne złodziejaszki, bo tego rodzaju łup jest niemożliwy do łatwego spieniężenia, tylko że przestępstwo zostało zlecone przez kogoś bogatego i wpływowego, kto chciał dla siebie bezcenne dzieło „sprywatyzować”. Czasy kryzysu wiążą się z anomią – zjawiskiem zaniku społecznych norm i instytucji, wywołanym przez ogólne zamieszanie i zmianę panujących relacji. Zawsze przy tej okazji bardziej widoczne stają się antyspołeczne zachowania. Ale jednym ich rodzajem są wyrzutki społeczeństwa, które w kwarantannie nachlane rzucają się na siebie z nożami, a drugim – indywidua, którym tak bardzo przewraca się od dobrobytu w głowach, że uważają, iż są ponad społeczeństwem, więc nie muszą przestrzegać jego norm. Zarówno jedne, jak i drugie są groźne i szkodliwe niezależnie od tego, czy właśnie panuje jakieś zamieszanie, czy nie. Historia jednak pokazuje, że kryzysy i niepokoje nie tylko wywlekają na wierzch paskudztwo – ale też pozwalają się wykazać najpiękniejszym ludzkim cnotom, miłości bliźniego, solidarności i społecznej trosce i odpowiedzialności. Niech one wygrają.


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 14(40) 04-10/04/ 2020