Święty Józef z anarchistami w tle

35
Każdego roku w Wilnie oraz innych miastach odbywają się manifestacje oraz marsze organizowane przeważnie przez socjaldemokratów oraz związki zawodowe. / fot. Marian Paluszkiewicz

Święto Pracy, hucznie obchodzone w czasach ZSRS, wcale nie ma rodowodu sowieckiego. I zachowało też istotny aspekt religijny.

Od kilkunastu lat 1 maja na Litwie jest dniem wolnym od pracy. Większości mieszkańcom kojarzy się jednak z wstąpieniem Litwy do Unii Europejskiej, a nie z międzynarodowym dniem robotników. Niemniej każdego roku w Wilnie oraz innych miastach odbywały się manifestacje oraz marsze organizowane przeważnie przez socjaldemokratów oraz związki zawodowe. W tym roku kwarantanna spowodowana przez pandemię koronawirusa pokrzyżowała plany środowiskom lewicowym.

Wirtualne obchody

Socjaldemokraci jednak nie składają broni. – Oczywiście, że będziemy świętowali, tylko wirtualnie, tak jak niedawno obchodziliśmy wirtualnie Wielkanoc. Niestety, organizowanie marszów lub pochodów jest ryzykowne. Temu sprzeciwiają się medycy. Poza tym to jest sprzeczne z rozporządzeniem rządu, dlatego obchody zostaną przeniesione do przestrzeni cyfrowej. Będziemy się kontaktowali przez Skype’a, Facebooka i inne platformy – dzieli się informacjami z „Kurierem Wileńskim” szef socjaldemokratów Gintautas Paluckas.
Po odzyskaniu przez Litwę niepodległości dzień wolny został zlikwidowany. Powrócił na listę świąt państwowych w 1996 r. pod nazwą Międzynarodowy Dzień Pracy. Prawa strona litewskiej sceny politycznej co pewien czas próbuje skreślić 1 maja z listy świąt państwowych. W styczniu tego roku dwóch posłów konserwatywnych, Laurynas Kasčiūnas i Dainius Kreivys, oraz przewodniczący Sejmu Viktoras Pranckietis zarejestrowali projekt, w którym zaproponowali, aby dniem wolnym był nie 1 maja, lecz 13 stycznia. Inicjatorzy twierdzili, że 13 stycznia jest o wiele ważniejszą datą dla historii Litwy, a poza tym 1 maja wywołuje pewne kontrowersje.
– Sądzę, że ci, którzy 1 maja nazywają świętem komunistycznym, wykazują się absolutną historyczną i polityczną ignorancją. Święto powstało na przełomie wieków XIX i XX. To było święto światowego ruchu robotniczego i nie miało wiele wspólnego z radykalną ideologią komunistyczną. Ten dzień jest symbolem tego, co udało się w ciągu tych 100 lat wywalczyć, czyli prawa robotnicze, kodeksy pracy i temu podobne rzeczy. Prawica chce zlikwidować 1 maja, aby zyskać własne święto, być może kolejną noc świętojańską lub coś podobnego. Powtórzę raz jeszcze, to mówią ludzie o zawężonych horyzontach – komentuje tego typu inicjatywy Paluckas.

Oficjalnie 1 maja został świętem w Polsce w 1950 r. Pochody pierwszomajowe, tak jak w ZSRS i innych demokracjach ludowych, miały charakter masowy. Na zdjęciu pochód z 19xx r., Warszawa. / fot. NAC

Rozruchy w Chicago

Święto Pracy, a konkretnie Międzynarodowy Dzień Solidarności Ludzi Pracy, zostało wprowadzone 1889 r. przez II Międzynarodówkę na kongresie w Paryżu. Data nawiązywała do wydarzeń w Chicago z 1886 r., kiedy doszło do zamieszek między policją a robotnikami żądającymi ośmiogodzinnego dnia pracy i poprawy sytuacji materialnej.
Gniew robotników był skierowany przede wszystkim przeciw właścicielowi firmy McCormick Harvester Co., który w ramach modernizacji zakładu zwolnił wszystkich pracowników i zatrudnił nową kadrę pracowniczą. Działacze robotniczy zorganizowali 1 maja 1886 r. demonstrację, w której wzięło udział kilkadziesiąt tysięcy osób. Demonstracja odbyła się bez ekscesów i zamieszek.
3 maja została zorganizowana kolejna demonstracja, podczas której doszło do bójki między nowymi a starymi pracownikami zakładu. Po interwencji policji zginęło kilku robotników. Następnego dnia doszło do kolejnej manifestacji robotniczej. Mimo że demonstracja miała charakter pokojowy, tłum został zaatakowany przez policję. Któryś z robotników rzucił bombę, która zabiła jednego funkcjonariusza, a kilkunastu policjantów zostało rannych. W odpowiedzi policjanci otworzyli ogień do zgromadzonych ludzi. Szacuje się, że od kul zginęło 11 osób. Wybuchł chaos, wielu policjantów zostało postrzelonych przez swoich kolegów. Te wydarzenia weszły do historii pod anglojęzycznymi nazwami: Haymarket Riot, Haymarket affair lub Haymarket massacre.
Po zamieszkach aresztowani zostali przywódcy robotników: George Engel, Samuel Fielden, Louis Lingg, Albert Parsons, Michael Schwab oraz August Spies. Wszyscy zadeklarowali się jako anarchiści lub anarchokomuniści. Wszystkich skazano na karę śmierci. Uniknąć wykonania kary udało się tylko trzem aktywistom, którym zamieniono ją na dożywocie. W 2004 r. na miejscu masakry postawiono pomnik symbolizujący wolność słowa autorstwa rzeźbiarki Mary Brøgger.

Modlitwa Jana XVIII

W 1955 r. papież Pius XII, podczas spotkania z członkami Katolickiego Stowarzyszenia Robotników Włoskich, proklamował 1 maja jako święto Józefa Rzemieślnika, nadając w ten sposób temu dniu aspekt religijny. Papież chciał zaakcentować szczególną godność i rangę pracy, a św. Józefa – uczynić wzorem do naśladowania dla wszystkich pracujących.
W kwestii godności pracy głos zabrał również Jan Paweł II, który w ogłoszonej w 1981 r. encyklice „Laborem exercens” napisał, że praca „winna być środkiem utrzymania i pomnażania dobrobytu kraju oraz samorealizacji człowieka”. Następca Piusa XII, papież Jan XXIII, stworzył nawet specjalną modlitwę do św. Józefa. Oto jej fragment: „Uproś nam tę łaskę, by w naszych rodzinach, w zakładach i miejscach pracy, wszędzie gdzie chrześcijanin pracuje, wszystko było nacechowane miłością, cierpliwością i sprawiedliwością”.
Św. Józef, który całe życie spędził jako rękodzielnik i wyrobnik, był mężem Maryi. Ewangelia św. Łukasza ich oboje nazywa rodzicami Jezusa. Św. Józef, patron Kościoła powszechnego, jest czczony dwa razy w roku: 19 marca jako oblubieniec Najświętszej Maryi Panny oraz 1 maja jako patron ludzi pracujących.

Gintautas Paluckas: W tym roku też będziemy świętowali, tylko wirtualnie, tak jak niedawno obchodziliśmy wirtualnie Wielkanoc Fot. Marian Paluszkiewicz

Przed wojną i po niej

W okresie sowieckim obchody 1 maja miały charakter oficjalny i masowy. Zdaniem historyka Gediminasa Rudisa Sowieci poprzez nadanie im formy przymusowej skompromitowali to święto. Inteligencja brała udział w demonstracjach, aby nie zaszkodzić sobie w karierze, natomiast robotnicy za udział w marszu otrzymywali pięć rubli premii.
Na Litwie międzywojennej, tzw. kowieńskiej, sytuacja była bardziej zawiła. 1 maja dniem wolnym został już w 1920 r. Później zostało to zatwierdzone Ustawą o świętach i dniach wolnych z 1924 r. – 1 maja był dniem wolnym, ale nie był świętem. Dni wolne od pracy dzieliły się na święta, czyli Nowy Rok, Trzech Króli, Dzień Niepodległości, Dzień Matki i inne, oraz na dni wolne, oprócz 1 maja były to: Dzień św. Kazimierza, Wielki Piątek i Wielka Sobota, Dzień Konstytucji, Wigilia. 8 września, czyli Narodzenie Najświętszej Maryi Panny, również było dniem wolnym już w 1924 r. W 1929 r. ten dzień został nazwany Świętem Narodowym, a 1 maja zostało skreślone z listy dni wolnych od pracy – wyjaśnia etnolog Žilvytis Šaknys.
Ponownie 1 maja został dniem wolnym podczas okupacji niemieckiej w 1942 r. Co prawda dekret władz nazistowskich stanowił, że w okresie wojny obchodzenie 1 maja, podobnie jak Bożego Ciała lub Dnia Reformacji, przenosi się na najbliższą od tego dnia niedzielę.
W latach 30. obchody pierwszomajowe organizowali na Litwie kowieńskiej przede wszystkim komuniści, którzy w tym dniu rozrzucali ulotki i odezwy do robotników. Nie notowano wówczas większych ekscesów. Prasa oficjalna z tamtych lat skupiała się raczej na pierwszomajowych zamieszkach w innych krajach, ukazując Litwę jako oazę spokoju.

1 maja jako święto Józefa Rzemieślnika proklamował papież Pius XII w 1955 r., by uczynić św. Józefa wzorem do naśladowania dla wszystkich pracujących

Krwawy maj w Wilnie

Oficjalnie 1 maja został świętem w Polsce w 1950 r., jednak obchody na ziemiach polskich zaczęły się jeszcze w czasie zaborów. Przed II wojną światową w tym dniu demonstracje organizowały Polska Partia Socjalistyczna, żydowski Bund oraz inne ugrupowania lewicowe i komunistyczne. Wilno pod tym względem nie było wyjątkiem.
Do najbardziej tragicznych obchodów w dzisiejszej stolicy Litwy doszło w 1929 r. Sanacyjny „Kurier Wileński” w artykule „Krwawy pierwszy maj w Wilnie” napisał: „Pochód zupełnie spokojnie podążał ulicą Wileńską, po pewnym czasie na najwęższym odcinku wspomnianej ulicy rozwinięto wśród pochodu sztandar z emblematami komunistycznymi i napisem »Kompartia Polski, Wileński Okręgowy Komitet K.P.Z.B.«. Znajdujący się w pobliżu czterej funkcjonariusze policji z aspirantem Szwajkowskim odebrali demonstrującym komunistom wspomniany sztandar, poczem bojówka komunista rzuciła się na funkcjonariuszy policyjnych, usiłując chorągiew odebrać” (pisownia oryginalna). W tym dniu zostało rannych ok. 20 osób.
W latach poprzedzających rok 1929 i późniejszych obchody pierwszomajowe miały raczej charakter pokojowy. W 1939 r., ze względu na sytuację międzynarodową, zrezygnowano nawet z demonstracji, ograniczając się jedynie do uroczystych akademii.
Ciekawostką jest, jak ówczesna prasa wileńska informowała o obchodach. O ile prorządowy „Kurier Wileński” starał się pisać bez zbędnych emocji, o tyle relacje endeckiego „Dziennika Wileńskiego” miały charakter ewidentnie antysemicki. „Pochód urządzony przez socjalistów i komunistów d. 1-maja, był bardzo liczny, liczniejszy może niż lat uprzednich. Nie miał on jednak absolutnie charakteru obchodu robotniczego, gdyż robotnicy stanowili znikomą mniejszość. Była to raczej demonstracja nacjonalistyczno-żydowska, w której udział brały tysiące zwłaszcza zw. »szajgeców«, to jest żydziaków w wieku od 10–18 lat i wszelkiego typu „Rojz” (pisownia oryginalna) – pisała wileńska gazeta w 1923 r.


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 17(45) 25/04 02/05-2020