Unia Europejska – dobry wybór

231

1 maja minęło 16 lat od wstąpienia 10 krajów, w tym Polski oraz państw bałtyckich, do Unii Europejskiej. Było to największe rozszerzenie UE w całej jej trwającej ponad 60 lat historii – jeśli liczyć ją od traktatów rzymskich, ustanawiających Europejską Wspólnotę Gospodarczą, podpisanych 25 marca 1957 r.

Było to wydarzenie przełomowe, bo do wspólnoty dołączały kraje Europy Środkowej i Wschodniej, od końca II wojny światowej przez prawie pół wieku oddzielone żelazną kurtyną od reszty Europy. Ich wstąpienie do Unii oznaczało ostateczny i symboliczny koniec niesprawiedliwego i narzuconego wbrew woli ich mieszkańców podziału – na Europę „lepszą” i „gorszą”. Europa mogła wreszcie odetchnąć „dwoma płucami”, jak metaforycznie ujmował to papież Jan Paweł II. Tegoroczna rocznica nie jest okrągła, więc nie skłania szczególnie do świętowania. Tym bardziej że głowy mieszkańców Europy są dziś zaprzątnięte głównie problemami związanymi z epidemią koronawirusa. Ale właśnie te okoliczności powinny być impulsem do refleksji nad obecnym i oczekiwanym kształtem wspólnoty, do której należymy. Czy jej instytucje właściwe zareagowały na kryzys związany z epidemią?

Gdzie podziała się europejska solidarność, skoro okazuje się, że kraje członkowskie zmuszone są radzić sobie z kryzysem na własną rękę? Decyzje o pomocy finansowej dla członków UE i inne działania mogą się wydawać zbyt enigmatyczne i mało efektowne dla zwykłego obywatela. Instytucje unijne zasłużyły na słowa krytyki za chaos organizacyjny i opieszałą reakcję w początkowym okresie epidemii. Trzeba jednak pamiętać i o tym, że polityka zdrowotna jest tym segmentem, w którym państwa członkowskie nie przekazały kompetencji na poziom wspólnotowy. A o tym właśnie bardzo często się zapomina: Unia Europejska to nie jest organizacja zewnętrzna, obca, ale wspólnota zrzeszająca wszystkie wchodzące w jej skład państwa – i ma tyle władzy, ile przekażą jej członkowie. Stoimy dziś przed ważnymi pytaniami o przyszłość Unii. Jeśli chcemy, aby reagowała ona szybciej, sprawniej i lepiej na takie kryzysy jak obecny (a nadejścia podobnych w przyszłości nie można wykluczyć), to właśnie my musimy się zastanowić, jak naprawić mechanizmy, które zawodzą. Ostatecznie bowiem to my mamy wpływ na to, jak będzie działać Unia. To konsekwencja wyboru podjętego 16 lat temu. Dobrego wyboru.


Dominik Wilczewski


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 19(53) 09-15/05-2020