Uwielbiam Humanę

Od czterech lat ubieram się w zasadzie wyłącznie w sklepach z odzieżą używaną i z ręką na sercu mówię: w Polsce nie ma tak cudownych szmateksów jak na Litwie. Wszystko dzięki sieci sklepów Humana.

Choć firma ta działa w wielu krajach, to właśnie tu stworzyła nową jakość. Nie jest to lumpeks, w którym trzeba grzebać w koszach i coś, co na początku wygląda na rękaw swetra, po minucie zmagań okazuje się nogawką piżamy. To sklep, gdzie ubrania są posegregowane według typu (sukienki, kamizelki, żakiety), mało tego, jeszcze według kolorów. Ekspedientki zawsze mówią „dzień dobry”, a gdzieniegdzie są nawet kawa, herbata oraz wygodne fotele (na których zdarza mi się karmić dziecko piersią). Na Boże Narodzenie od Świętego Mikołaja dostałam bon podarunkowy do największej litewskiej galerii handlowej – Akropolis. Słowo honoru, spędziłam bite dwa dni, próbując kupić COKOLWIEK. Trzeciego dnia nabyłam wstydliwie drogą kurtkę i przez kolejne dwa dni powtarzałam sobie: „Kurtka musi być ciepła”, „Ciepła kurtka musi być droga”, „Na ciepłą kurtkę nie powinno się żałować pieniędzy”. No, dnia czwartego kurtkę oddałam. Chodzi o to, że ja już nie umiem kupować po cenach rynkowych, bo wszystko przeliczam na humany. Jak się kupi dwie pary nowych (idealnie leżących) spodni za 3 euro, wełniany płaszcz za 16, sukienkę na wesele za 1 (!) albo buty cud za 10, to w normalnym sklepie nic się kupić po prostu nie da, bo szkoda marnować tyle pieniędzy. Do tego dochodzi jeszcze aspekt etyczny. (Mam znajomą, która praktycznie za darmo w strasznych warunkach szyła na Litwie markowe ciuszki, z których każdy kosztuje w sklepie trzy razy więcej, niż wynosi jej miesięczna pensja). Marzy mi się moda na dawanie sobie prezentów używanych. Nie chodzi o takie, co nie podeszły, więc trzeba dać je nielubianemu wujkowi na imieniny. Ale na przykład o wyszperaną na półkach angielską książkę, o wisiorek, który swoje już odwisiał na kimś, kto wzdychał i kochał, o obrus z lnu, co leżał na stole w państwie szczęśliwszym. W mojej ulubionej Humanie w Karolinkach niedawno wprowadzono bony podarunkowe. To dopiero pójście z duchem czasu, nadążanie za modą, ratowanie Ziemi, klimatu, wszechświata, szerzenie idei mądrych, ku refleksji w zwykły dzień skłanianie! Moje warszawskie koleżanki zazdroszczą mi tych lumpeksów. Litwa powinna być z nich dumna i wpisać Humanę na listę atrakcji turystycznych.

Girl in a jacket

Ewa Wołkanowska-Kołodziej


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 19(53) 09-15/05-2020