Chwila prawdy Kurlianskisa

151

Gdy media liberalne ekscytują się sprawą remontu domu rodziców ministra łączności, Jarosława Narkiewicza, i oskarżeniami o korupcję rzucanymi mu przez jego kuma i byłego przyjaciela, sowieckiego oficera Aleksandra Rybnikova, przed sądem rozpatrywana jest głośna sprawa korupcyjna Eligijusa Masiulisa i jego powiązań z koncernem MG Baltic.

Zeznania byłego wiceprezydenta MG Baltic, Raimondasa Kurlianskisa, są bardzo ciekawe, gdyż Kurlianskis sięgnął po polityczną broń atomową – szczerość.
Dawno nie padło tyle gorzkich słów pod adresem litewskiej rzeczywistości. Kurlianskis mówił o chmarce wiernych dziennikarzy skupionych przy ówczesnej prezydent Dali Grybauskaitė, którzy otrzymywali odznaczenia państwowe, i o nieliczeniu się polityków z przedsiębiorcami zmuszonymi do funkcjonowania w niestabilnym systemie podatkowym i niemogącymi tworzyć długoterminowych strategii biznesowych.

Przedstawicieli służb nazwał kretynami. I chociaż trudno wierzyć choćby w jego twierdzenie, że 90 tys. euro Eligijusowi Masiulisowi przekazał jako wsparcie na działalność polityczną, a nie jako łapówkę za jakieś korzyści, to wiele diagnoz (może poza medycznymi) wystawianych przez ewidentnie zgorzkniałego Kurlianskisa wydaje się być trafna.
Tradycyjnie postawię pytanie – przy niszczeniu oświaty reformą Gintarasa Steponavičiusa (też podejrzewanego o korupcję) liberałów też ktoś „wsparł” czy robili to ideowo? Myślę, że i o to Kurlianskisa w sądzie warto zapytać.