Narkiewicz na celowniku VMI?

Jarosław Narkiewicz sądzi, że sprawa została sfabrykowana

W sprawie rzekomych działań korupcyjnych ministra łączności Jarosława Narkiewicza wypowiedział się Viktoras Pranckietis. Przewodniczący sejmu sądzi, że dopóki trwa dochodzenie, trzeba powstrzymać się od ocen. Posłanka Agnė Bilotaitė zwróciła się do Państwowej Inspekcji Podatkowej (VMI), aby wyjaśnić, skąd pochodzi majątek polityka. Sam minister twierdzi, że sprawa została sfabrykowana.

Przed kilkoma dniami premier Saulius Skvernelis, komentując sprawę Jarosława Narkiewicza, oświadczył, że ma pełne zaufanie do ministra, a samą sprawę nazwał „bajką skonstruowaną na podstawie wstępnych danych”. Szef litewskiego parlamentu uważa, że premier użył niefortunnego zwrotu. „Zamiast słowa bajka, trzeba używać innych słów, które bardziej odzwierciadlają treść. Więc jeśli jest potrzebne dochodzenie, to tzw. dochodzenie bajkowe powinno po prostu być nazywane dochodzeniem” – oświadczył Pranckietis na antenie Žinių radijas.

Konserwatystka do VMI

Viktoras Pranckietis

Przewodniczący sejmu zaznaczył, że dopóki trwa dochodzenie, politykom lepiej powstrzymać się od komentarzy. „Kiedy instytucje wszczęły dochodzenie, to warto powstrzymać się od ocen, aby nie wpływać na samo dochodzenie. Tak, aby nie wkradły się wątpliwości, że ktoś chce wywierać presję, ponieważ dochodzenie powinno zostać przeprowadzone w sposób obiektywny” – wytłumaczył swój punkt widzenia Pranckietis. Dodał, że nie można wydawać wyroku przed zakończeniem śledztwa.
Posłanka z ramienia konserwatystów Agnė Bilotaitė zwróciła się do VMI, aby zbadano źródła majątku ministra i jego najbliższej rodziny. „Szef spółki, która robiła remont w domu Narkiewicza, twierdzi, że rozliczano się przy pomocy wygranych przetargów publicznych. Jak oświadczył syndyk, nie znalazł ani jednej płatności Narkiewicza na rzecz spółki. Powstaje pytanie: z jakich pieniędzy został wyremontowany dom? Być może było więcej osobistych projektów Jarosława Narkiewicza, które były rozliczane w naturze?” – napisała we wniosku posłanka.

Sprawa Narkiewicza

W ub. tygodniu publiczny nadawca LRT opublikował śledztwo dziennikarskie, z którego wynika, że Jarosław Narkiewicz, będąc wicedyrektorem administracji stołecznego samorządu, oraz jego żona, będąca przez kilka lat wicedyrektorką administracji rejonu trockiego, ustawiali przetargi publiczne na remont i renowację szkół i przedszkoli, w ten sposób, że wygrywała je spółka Sodžiaus būstas. W rozmowie z dziennikarzami potwierdził to właściciel spółki Aleksandras Ribnikovas. Spółka przed kilkoma laty ogłosiła upadłość. W wyniku śledztwa dziennikarskiego ustalono, że firma budowlana wygrała przetargi na ponad milion euro, natomiast remont domu kosztował ponad 100 tys. euro. Ogółem, spółka Ribnikovasa wyremontowała 15 szkół i przedszkoli w Wilnie i rejonie trockim.
Narkiewicz odrzucił wszelkie zarzuty, twierdząc, że „to jest ciąg dalszy zorganizowanego pomówienia”. Minister nie zjawił się też w poniedziałek w sejmie na zaproszenie opozycji, ponieważ jego zdaniem nie zostały skonkretyzowane pytania. Według ministra łączności, remont został przeprowadzony przez rodziców, a on sam dom odziedziczył tylko w roku 2016, kiedy renowacja była zakończona. Narkiewicz poinformował, że ma wszystkie niezbędne dokumenty, które zostały przekazane odpowiednim instytucjom.
W sprawie zabrała głos również Służba Badań Specjalnych (STT). Przedstawicielka urzędu Renata Keblienė poinformowała w ub. tygodniu, że w sprawie zostało wszczęte dochodzenie rozpoznawcze, ale na razie nikomu nie postawiono zarzutów.


Fot. Marian Paluszkiewicz