Tabor znika, problemy pozostają

W ciągu kilku ostatnich lat liczba mieszkańców taboru zmniejszyła się czterokrotnie, z 500 do 100 osób Fot. Marian Paluszkiewicz

Tabor romski na Porubanku, który od lat kojarzył się mieszkańcom Wilna z narkotykami i przestępczością, za kilka tygodni przestanie istnieć. Nie oznacza to jednak, że problemy z integracją ludności romskiej również się kończą.

Tabor powstał w Wilnie po wojnie, kiedy władza sowiecka postanowiła osiedlić Romów prowadzących koczowniczy tryb życia. Romska enklawa w Wilnie dzieliła się na dwie części: Tabor Górny, gdzie mieszkali polscy i litewscy Romowie, i Tabor Dolny, który zamieszkiwali Romowie przybyli po wojnie z Besarabii.
– Inspekcja budowlana zarządziła, że ludzie muszą zburzyć lub opuścić swoje nielegalnie postawione budynki do 1 czerwca 2020 r. – mówi „Kurierowi Wileńskiemu” Vytuatas Mitalas, wicemer Wilna.

Co powstanie po taborze?

Od lat władze Wilna próbowały rozwiązać problem taboru, który dla większości mieszkańców Wilna kojarzył się z rozprowadzaniem narkotyków. Dużym problemem było to, że większość domów na terenie taboru zbudowano nielegalnie, a ich mieszkańcy nie płacili za prąd i wodę. Teraz wydaje się, że władzom udało się zlikwidować problem i po kilku tygodniach tabor zniknie z mapy miasta.
– Samorząd ze swojej strony zapewnia osobom, które podpadają pod pewną kategorię socjalną, określoną w prawie, mieszkania socjalne. Te osoby mogą się także ubiegać o rekompensatę za wynajem mieszkania. Rekompensata wynosi 92 euro miesięcznie na osobę. Z tego, co mi wiadomo, większość osób wykorzystała tę szansę. Zresztą w ciągu kilku ostatnich lat liczba mieszkańców taboru zmniejszyła się czterokrotnie, z 500 do 100 osób. Ci ludzie przenieśli się albo do mieszkań socjalnych, albo kupili własną nieruchomość –wyjaśnia stanowisko miasta wicemer Mitalas.
Zdaniem przedstawicieli stołecznych władz działki po zburzonych domach mogą być wykorzystane do budowy magazynów oraz zagospodarowane przez spółki spedycyjne. Lokalizacja byłego już taboru sprzyja prowadzeniu tego typu działalności.
Niestety, prace likwidacyjne nie przeszkodziły w działalności dilerom narkotykowym. Bardzo często narkotyki rozprowadzały osoby, które skorzystały z rozwiązań zaproponowanych przez samorząd i opuściły dotychczasowe miejsce zamieszkania.
Policja informuje, że kiedy część mieszkańców wyprowadzała się ze swoich domów, to druga część wracała, aby sprzedawać narkotyki. Przykładowo 8 maja funkcjonariusze zatrzymali przy gmachu byłej poczty kobietę, która wprowadzała do obrotu substancję narkotyczną. Po przeprowadzeniu rewizji w jej mieszkaniu socjalnym policjanci znaleźli dużą ilość narkotyków. Ogółem na początku maja funkcjonariusze policji zatrzymali na terenie taboru czterech dilerów.

Problemy z integracją

Vytuatas Mitalas, wicemer Wilna: Samorząd zapewni osobom, które podpadają pod pewną kategorię socjalną, określoną w prawie, mieszkania socjalne Fot . Marius Morkevičius/ELTA

Antropolożka Agnieszka Awin, która od lat współpracuje z Centrum Społeczności Romskiej w Wilnie, nie do końca podziela optymizm władz miasta. Zdaniem działaczki społecznej instytucje państwowe i samorządowe przez długi czas lekceważyły kwestię integracji Romów.
– Osiedle na Porubanku od lat znajdowało się na marginesie naszego miasta. Nie tylko geograficznie, ale też kulturowo i społecznie. Miejsce to przede wszystkim kojarzy się nam z narkotykami i ze światem przestępczym. Nie będę zaprzeczała, bo taka działalność, owszem, miała miejsce. Ale rzadko kto się zastanawiał, dlaczego właśnie tam, dlaczego właśnie Romowie, dlaczego oni są jedną z najbiedniejszych i najbardziej marginalizowanych grup w naszym społeczeństwie. Często po prostu jest stawiany znak równości – Rom to narkoman, oszust, złodziej. Bez żadnej głębszej analizy, bez głosu samych zainteresowanych – żali się badaczka problemu.
– Na osiedlu na Parubanku od lat brakowało odpowiedniej infrastruktury, aby przede wszystkim dzieci (które stanowiły połowę wszystkich mieszkańców taboru) mogły bez żadnych problemów uczęszczać do szkoły, odrabiać prace domowe, integrować się ze społeczeństwem. W naszej organizacji pozarządowej „Padėk pritapti”, działającej na rzecz integracji romskich dzieci i młodzieży, zauważyliśmy, że w ciągu ostatnich lat te rodziny, które dały radę się wyprowadzić i zamieszkać w mieście, np. w mieszkaniu, mogą sobie teraz na więcej pozwolić, dzieci doświadczają mniej stresu, mają więcej możliwości. To jest ta pozytywna strona. Z drugiej strony likwidacja osady na Porubanku jest widocznym i łatwym do zrealizowania działaniem. Można oznajmić społeczeństwu, że zdemolowane domy są tożsame z rozwiązaniem „problemu romskiego” – dzieli się swoimi refleksjami z „Kurierem Wileńskim” antropolożka.
Z informacji uzyskanych przez Awin wynika, że ludzie bardzo często nie chcą wynajmować mieszkania Romom.

– Za zburzonymi domami znajdują się ludzie, którzy nadal pozostają niewidzialni. Samorząd opracował nowy program przesiedlenia rodzin do miasta, ale my, pracując z rodzinami romskimi, widzimy, że na pewno nie wszyscy Romowie będą mieli gdzie mieszkać. Zdarza się, że teraz mieszkają w znacznie gorszych warunkach niż wcześniej. Tulą się po krewnych albo wyjeżdżają z miasta. Oprócz tego należy kontynuować działania integracyjne, zadbać o oświatę dzieci i młodzieży – apeluje działaczka społeczna.

Wyzwanie dla miasta

Działki po zburzonych domach mogą być wykorzystane do budowy magazynów oraz zagospodarowane przez spółki spedycyjne Fot . Dainius Labutis/ELTA

Wicemer Mitalas zgadza się, że taki problem istnieje, ale jego zdaniem sytuacja z pandemią może pozytywnie wpłynąć na szukających dach nad głową Romów.
– Oczywiście, to jest wyzwanie, bo pewne negatywne nastroje względem byłych mieszkańców taboru w społeczeństwie istnieją. Sądzę, że obecna sytuacja na rynku nieruchomościowym pomoże w przekroczeniu tej przeszkody. Ceny wynajmu spadają, popyt także maleje, dlatego ludzie będą zmuszeni do udostępniania swoich pomieszczeń nawet Romom – podkreśla wicemer Wilna.
Od 2001 r. w taborze działało Centrum Społeczności Romskiej. Teraz jego siedziba zostanie przeniesiona do innego miejsca.

– Praca i działalność, którą dotychczas prowadziło centrum, jest nadal aktualna. Współpracujemy z centrum i już od czerwca razem przeniesiemy się do nowych pomieszczeń w Nowym Mieście. Tam nadal będziemy organizować zajęcia dla dzieci i młodzieży, zapewniać rozwój niezbędnych nawyków i kompetencji, dbać, aby dzieci pomyślnie skończyły szkołę. Przyszła działalność też będzie obejmowała pracę z rodzinami, dorosłymi Romami w kwestiach zatrudnienia, zakwaterowania, opieki zdrowotnej – informuje Agnieszka Awin.

Wicemer Wilna zapewnia, że proces integracji romskiej będzie kontynuowany. „Mamy przedstawicieli centrum w naszej grupie roboczej, która zajmuje się tymi kwestiami. Są różne pomysły, aby przenieść siedzibę centrum z taboru do innej lokalizacji, aby ta lokalizacja nawet nie sąsiadowała z terytorium taboru. Tak by to było miejsce, gdzie przedstawiciele tej społeczności mogliby się spotkać i kontynuować pracę kulturową albo wspominać własne tradycje. Są takie inicjatywy, ale na razie nie mogę konkretnie odpowiedzieć, kiedy i gdzie powstaną” – mówił przed kilkoma tygodniami wicemer Vytautas Mitalas.


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 21(59) 23-29/05/2020