Wojna pomnikowa

125

Ameryka coraz bardziej pogrąża się w wojnie pomnikowej. Lewaccy bojówkarze, głosząc walkę z rasizmem, niszczą lub znieważają postumenty bohaterów, których obarczają odpowiedzialnością za niewolnictwo, nienawiść i pogardę wobec czarnoskórych. Któż więc znalazł się na celowniku zachodnich talibów?

Wśród pomników obalonych przez demonstrantów z organizacji Black Lives Matter znalazł się m.in. posąg płk. Hansa Christiana Hega, emigranta z Norwegii, który był wybitnym abolicjonistą (działaczem na rzecz zniesienia niewolnictwa), zaciągnął się z tego powodu do regimentu skandynawskiego w czasie wojny secesyjnej i zginął podczas jednej z bitew w 1863 r. Kolejnym celem ataków stał się monument innego słynnego abolicjonisty, Roberta Goulda Shawa, oraz dowodzonego przez niego 54. Ochotniczego Regimentu Piechoty Massachusetts, czyli pierwszego oddziału wojsk Unii w wojnie secesyjnej złożonego z murzyńskich żołnierzy.

Gould, podobnie jak Heg, poległ w roku 1863, oddając życie za wolność czarnoskórych, a mimo to dla lewackich aktywistów okazał się „rasistowską świnią”. Pomalowana sprejem została też płaskorzeźba upamiętniająca trzech murzyńskich pracowników cyrku – Claytona, Jacksona i McGhie – oskarżonych (jak się później okazało fałszywie) o zgwałcenie białej dziewczyny i zlinczowanych w 1920 r. w Duluth w Minnesocie przez rozwścieczony tłum. Lewaccy bojówkarze zaatakowali nawet pomnik Abrahama Lincolna – prezydenta USA, który nie cofnął się przed wojną domową, by znieść niewolnictwo, a następnie doprowadził do likwidacji tego haniebnego procederu na terenie całych Stanów Zjednoczonych.

Furia współczesnych ikonoklastów obróciła się także przeciw postumentowi Tadeusza Kościuszki, który w swoim testamencie przekazał część majątku na wykupienie i uwolnienie czarnoskórych niewolników Thomasa Jeffersona (jednego z ojców założycieli Stanów Zjednoczonych i trzeciego prezydenta USA) oraz na sfinansowanie im wykształcenia, by mogli normalnie funkcjonować w społeczeństwie. Tę listę można ciągnąć dalej. Pokazuje ona, że w amerykańskich zajściach nie chodzi wcale o walkę z rasizmem, ale z całą amerykańską tradycją narodową. A jak rozumieć coraz częstsze ataki działaczy Black Lives Matter na figury Jezusa, Maryi czy Michała Archanioła? Czy oni też byli rasistami? A może chodzi po prostu o – zamaskowaną szczytnymi hasłami – walkę z chrześcijaństwem?


Grzegorz Górny


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 27(77) 04-10/07/2020