Pamiętajmy o Grunwaldzie

Dzisiejsi Niemcy o Grunwaldzie nie wiedzą nic. Albo prawie nic. Zresztą dla Niemców Tannenberg nigdy nie był ważny. Rzesza miała inne problemy. Krzyżacy więdli w XV w. i zainteresowanie nimi również.

Jeśli ktoś do zbiorowej świadomości niemieckiej w ogóle się z tego okresu przebił, to następca poległego w bitwie Ulricha von Jungingena, Heinrich von Plauen. W Polsce raczej zapomniany. Urzędnik niższego szczebla, który pod Grunwaldem nie był, ale na wieść o klęsce ruszył do Malborka i zorganizował jego obronę. Spotkała go za to wielka niewdzięczność. Wkrótce został wyrzucony z funkcji wielkiego mistrza i zmarł, współcześnie powiedzielibyśmy, internowany przez swojego następcę. Stał się romantyczną postacią dla romantycznych Niemców XIX w. Mit naszego Grunwaldu to też nie jest mit podtrzymywany jednostajnym płomieniem przez 610 lat. W XVI w. zaczęto o nim zapominać, byli inni wrogowie. Zainteresowanie obudziło się w połowie XIX w. Wcześniej przeciętnie wykształcony Polak nie podałby prawidłowej daty bitwy, bo w różnych książkach znalazłby różne i nie rozumiałby, że to bitwa najważniejsza z ważnych.

Dopiero gdy Prusy po zjednoczeniu Niemiec stały się państwem bardzo nacjonalistycznym i zaczęły germanizowanie Polaków zamieszkujących ten kraj, wywołały w Polakach wszystkich zaborów przekonanie, że to Niemcy są największym wrogiem Polski. A gdy jeszcze Wilhelm II zaczął odnawiać Malbork, by spędzać tam letnie wakacje i odtwarzać krzyżackie grupy rekonstrukcyjne, to nie trzeba było wiele, by Grunwald wrócił w wielkiej chwale do polskiej świadomości. W wywiadzie do tego numeru magazynu historyk Jan Wróbel ciekawie i ze swadą opowiada, że wokół Grunwaldu narosło wiele propagandy. Trzeba odzierać z niej fakty historyczne, bo jest niepotrzebna i uczyniła wiele wzajemnych krzywd. Wyzwolić z nich może tylko prawda. A najlepsze są prawdy proste. Pod Grunwaldem odnieśliśmy wspaniałe zwycięstwo. Wspólne. Polsko-litewskie. Bez Litwinów Polacy by nie wygrali. I odwrotnie. Triumf dał mocny fundament pod budowę silnych, niepodległych państw nad Wisłą i Niemnem. Z czasem potężnej, wspólnej Rzeczypospolitej. Umiejmy wspólnie i dziś cieszyć się tym wspaniałym zwycięstwem. Pamiętać o nim i płynącym z niego banalnym przesłaniu: zgoda buduje…


Jarosław Tomczyk


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 28(79) 11-17/07/2020