Litwa może wprowadzić jednostronne sankcje wobec Białorusi

215
Linas Linkevičius oświadczył, że jeśli nie uda się nałożyć sankcji na szczeblu unijnym, to Litwa będzie inicjowała działania jednostronne Fot. Marian Paluszkiewicz

Po niedzielnych wyborach na Białorusi Litwa konsekwentnie potępia represje wobec oponentów Łukaszenki i apeluje do społeczności międzynarodowej o zabranie głosu w tej sprawie. Spośród polityków faktycznie tylko lider AWPL-ZChR, Waldemar Tomaszewski, nadal nawołuje do budowania dobrosąsiedzkich relacji z Mińskiem.

Minister spraw zagranicznych Linas Linkevičius oświadczył, że jeśli nie uda się nałożyć sankcji na szczeblu unijnym, to Litwa będzie inicjowała działania jednostronne. „Dążymy do ukształtowania wspólnego stanowiska UE. O tym rozmawiamy z naszymi kolegami. Gdy mówimy o segmentach, ludziach, którzy są odpowiedzialni za wydarzenia, to wyróżniłbym dwie dziedziny: z jednej strony to sfałszowane wybory, z drugiej przemoc wobec cywilów, która nadal trwa” – powiedział w środę szef litewskiej dyplomacji.
O sankcjach wspomniał również prezydent Litwy, Gitanas Nausėda: „Dynamika jest następująca – musimy zastanowić się nad wprowadzeniem sankcji wobec Białorusi. To, co widzimy teraz, nie przypomina tych represji, które reżim stosował w ostatnich latach”.
Sejmowy Komitet Spraw Zagranicznych zaapelował, aby nie uznawać Łukaszenki za legitymowanego prezydenta Białorusi. „Komitet potwierdził, że nie uznaje wyborów i pierwszy raz w historii Litwy mówimy, że Łukaszenka nie jest legitymowaną głową państwa. Wszystkie partie to zaaprobowały” – oświadczył członek komitetu Žygimantas Pavilionis.

Sankcje potępił tylko prezes AWPL-ZChR, europoseł Waldemar Tomaszewski, który przy okazji skrytykował również Linasa Linkevičiusa. Zdaniem polityka minister jest zbyt podatny teorie spiskowe. „Nasz minister ma za sobą dobrą, sowiecką szkołę, był swoistym aktywistą sowieckiej nomenklatury. Politycy muszą być bardziej elastyczni. Nie powinno z naszej strony być polityki nieprowadzącej do polepszania relacji. Jeśli nie będzie żadnych stosunków z naszymi sąsiadami, to będzie źle. Będzie źle również dla ludzi w tym kraju, jeśli zostaną wprowadzone sankcje” – powiedział portalowi 15min.lt Tomaszewski.

Od wtorku na Litwie wraz z dziećmi przebywa rywalka Łukaszenki, Swietłana Cichanouska, która posiada roczną wizę. Władze Litwy zapewniły, że kandydatka ma się dobrze, a „o swoich planach opowie sama”. „Swietłana zasłużyła na wszelką naszą pomoc i solidarność (…), ona naprawdę jest bohaterką. Z dużej litery. Nie patrząc na presję, stworzyła możliwość zwycięstwa narodu Białorusi nad reżimem Łukaszenki. Reżim jeszcze sprzeciwia się, ale wyborcza rewolucja już się dokonała” – napisał na Facebooku europoseł Andrius Kubilius.

Co prawda, część osób była bardziej sceptyczna wobec emigracji Cichanouskiej. „Walki z dyktaturą, która trwa na Białorusi, nie możemy sprowadzić do wspierania pseudoliderki. Ona jest pseudoliderką. Na razie. Być może z pomocą Europy, Ameryki i swego narodu stanie się liderką oporu, ale teraz nią nie jest. Swe szanse zmniejszyła wyjeżdżając z kraju. Oczywiście, mogła spanikować. To jest zrozumiałe, ale nie możemy sprowadzić walki z dyktatorem do wspierania pseudoliderki” – oświadczył w wywiadzie dla LRT były szef MSZ, Petras Vaitiekūnas.
Jeszcze bardziej kategoryczny okazał się były szef VSD, Gediminas Grina. „Dlaczego przyjechała do Wilna? Sądzę, że jest to rosyjska gra. Łukaszenka gra swoją grę, Rosja swoją. Gdybym był na miejscu Rosji, to starałbym się, aby ona stała się problemem na linii Białoruś-UE. Moim zdaniem tak właśnie się stało” – oświadczył ex-szef kontrwywiadu.