Neminem captivabimus nisi iure victum

Władysław II Jagiełło był władcą pod wieloma względami wyprzedzającym swoje czasy. Nie tylko jako jeden z pierwszych na świecie wprowadził prawo o ochronie środowiska, ale także pod względem praw człowieka pchnął świat do przodu rozwiązaniami, które gdzie indziej powstawały wieki później. Być może dlatego właśnie tak nienawidzą go i niszczą o nim pamięć ci, którzy chcą, byśmy byli mali i biedni.

Już w 1425 r. pojawia się wśród nadawanych przez Jagiełłę przywilejów sformułowanie „Neminem captivabimus nisi iure victum” — „nikogo nie uwięzimy bez wyroku sądowego”. Gwarancja nietykalności osobistej obywateli, chroniąca ich przed nieprawnym procesem. Prawo to obowiązywało aż do rozbiorów Rzeczypospolitej, teraz zaś taka gwarancja występuje we wszystkich kodeksach procesowych cywilizowanych państw.
Sytuacja na Białorusi, w której służby wyłapują z ulic przypadkowych ludzi, zamykają w przepełnionych celach, biją, torturują i zastraszają (można o tym przeczytać w najbliższym wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego”, gdzie publikujemy wywiad z tak potraktowanym Polakiem, Witoldem Dobrowolskim), stoi w rażącej sprzeczności z tym dziedzictwem cywilizacyjnym Rzeczypospolitej i naszej cywilizacji. Można mieć swoje zdanie o wydarzeniach na Białorusi i Aleksandrze Łukaszence. Jakiekolwiek jednak usprawiedliwianie takich działań instytucji państwowych wobec własnych obywateli świadczy o zrzeczeniu się przez usprawiedliwiających udziału w cywilizacji polskiej, o braku szacunku do naszej historii i dziedzictwa.