Niedobre wzorce Białorusi

Niewpuszczenie na Białoruś arcybiskupa Kondrusiewicza jest zdarzeniem bardzo niedobrym. Przede wszystkim, ingerowanie w niezależność Kościoła jest brutalnym odcięciem się od cywilizacji łacińskiej.

To źle rokuje Aleksandrowi Łukaszence – bo w cywilizacji turańskiej, którą reprezentuje Rosja, nie ma spokojnej starości dyktatorów i dziedziczenia po nich stanowisk przez potomnych. Jedynym wyjątkiem jest sytuacja, jeśli potomek sam ojca obali i dla świętego spokoju zamorduje – takich przykładów jest aż nadto w różnych satelickich satrapijkach Moskwy. Szczęściem, Mikołaj Łukaszenka sprawia wrażenie nie tylko niezainteresowanego polityką, ale i zdrowego psychicznie, więc może tej rosyjskiej tradycji nie będzie hołdował.
Wyrzucanie z kraju własnych obywateli to kolejny rosyjski zwyczaj – pamiętamy zarówno przykład Adama Mickiewicza czy powstańców z ziem bezprawnie okupowanych przez Moskwę, ale i nowsze przykłady. Z okupowanej przez sowiecką Rosję Łotwy wyrzucony został bojownik o niepodległość, Konstantīns Pupurs, z Polski – Kornel Morawiecki. Historia zawsze rację przyznawała wypędzanym.

Na tym tle bezczelnością są pretensje MSZ Rosji, Siergieja Ławrowa, o to, że cywilizowany świat wspiera opozycję, kiedy jego kraj przysłał na Białoruś czołgi, telewizyjnych propagandystów, projektowo wadliwą elektrownię atomową i inny moskiewski chłam, jak stosunek do własnych obywateli. Mimo najgorszych przykładów – Białoruś to nie Rosja, i Ławrow w jej imieniu się wypowiadać nie ma prawa.