Protesty na Białorusi trwają, Litwa się solidaryzuje

370
Fot. EPA-ELTA

Od sfałszowanych wyborów na Białorusi minął prawie miesiąc, ale protesty społeczne nadal trwają. W niedzielę zatrzymano prawie 200 protestujących. Litwa nadal solidaryzuje się z białoruską opozycją, udzieliła azylu politycznego 78 mieszkańcom Białorusi.

„Bezprawne zatrzymania, uwięzienia, tortury, zniknięcia, możliwe akty przemocy seksualnej oraz zabójstwa na Białorusi potrzebują międzynarodowej reakcji. Trzeba zabezpieczyć dziennikarzy, wspierać obrońców praw człowieka, aby w ten sposób popierać dążenia obywateli Białorusi do demokracji oraz nowych wyborów” – oświadczył w piątek szef litewskiej dyplomacji, Linas Linkevičius.

Minister spraw zagranicznych Litwy w ubiegłym tygodniu w sprawie Białorusi udzielił wywiadu prestiżowemu pismu „Financial Times”. „Czasami reagujemy zbyt późno, a nasze działania są fragmentaryczne i nie robią żadnego wrażenia na społeczeństwie i na rządzących. Jeśli nie będziemy wierni naszym narodowym zobowiązaniom, zniszczy to nasze własne fundamenty. Musimy być stanowczy” – powiedział szef resortu.

Marian Paluszkiewicz „Powinniśmy dać narodowi białoruskiemu perspektywę znalezienia się wśród państw demokratycznych” – uważa szef litewskiej dyplomacji Linas Linkevičius

W „Financial Times” podkreślono, że Litwa zajmuje najbardziej zdecydowane stanowisko spośród krajów Unii Europejskiej w kwestii sfałszowanych wyborów prezydenckich na Białorusi. Dziennik zwrócił uwagę, że nasz kraj nazywa Aleksandra Łukaszenkę „byłym prezydentem” a wraz z Łotwą i Estonią Litwa nałożyła na niego, jak również na 29 innych białoruskich oficjeli, sankcje. „Naród białoruski nie powinien czuć się opuszczony. Powinniśmy dać mu perspektywę znalezienia się wśród państw demokratycznych. Jeśli przeprowadzą reformy, to na pewno powinni oczekiwać bliższej współpracy z UE, co przyniosłoby korzyści społeczeństwu” – dodał Linkevičius.

Nausėda i Karbauskis

Solidarność z protestującymi wyraził również przewodniczący rządzącego Związku Chłopów i Zielonych Ramūnas Karbauskis. Lider Chłopów skrytykował pomysły części polityków krajów zachodnich, aby Łukaszenka nie był objęty sankcjami. „Dzisiaj gazeta »Welt« ogłosiła, że rzekomy prezydent Białorusi, Aleksander Łukaszenka, nie będzie na liście osób objętych sankcjami UE. W pierwszej kolejności za tym opowiadają się Niemcy, Francja, Włochy. Mam nadzieję, że jednak tak się nie stanie. Zróżnicowane stanowisko i brak wspólnego zdania osłabia szanse Białorusi na stanie się pewnego dnia krajem demokratycznym oraz nie przyczyni się do zapewniania stabilności w regionie” – napisał w miniony piątek polityk. Karbauskis dodał, że jeśli Łukaszenka zrezygnuje z tranzytu towarów przez port w Kłajpedzie, to oczywiście będzie miało to wpływ na sytuację gospodarczą w kraju, ale niezbyt duży. „Bo nasza gospodarka jest zorientowana na Zachód” – podkreślił lider koalicji rządzącej.

W sprawie listy sankcyjnej zabrał głos również prezydent Litwy. „To jest prawny dokument, musimy być precyzyjni i dokładni. (…) To nie jest ostateczna lista. W zależności od okoliczności, od tego, co widzimy w ostatnich dniach, będą podejmowane odpowiednie decyzje” – powiedział dziennikarzom w ubiegłym tygodniu Gitanas Nausėda.

Kolejne zatrzymania

W minioną niedzielę w Mińsku odbył się Marsz Jedności, w którym wzięło udział ponad 100 tys. osób. Po zakończeniu akcji milicja zaczęła zatrzymywać obywateli. W stolicy Białorusi zatrzymania rozpoczęły się jeszcze przed rozpoczęciem opozycyjnego Marszu Jedności. Milicja wyłapywała ludzi idących na demonstrację, m.in. w okolicach stacji metra Puszkińska i Uschod, a także na ulicy Czebotariowa; blokowano dojścia do centrum Mińska. Do brutalnych zatrzymań, w tym osób niepełnoletnich, doszło podczas protestu w Grodnie – wynika z relacji niezależnych mediów, powołujących się na świadków. Milicja miała tam użyć wobec demonstrantów gazu łzawiącego.
Według MSW Białorusi, w niedzielę zatrzymano ponad 100 ludzi, jednak dokładna ich liczba ma zostać podana w poniedziałek. Zatrzymywano również ludzi w Baranowiczach, Mohylewie, Brześciu, Witebsku. Niezależne Centrum Wiasna poinformowało o co najmniej 193 zatrzymanych w Mińsku podczas niedzielnych protestów.

Fot. EPA-ELTA

Cichanouska i ONZ

Liderka białoruskiej opozycji Swiatłana Cichanouska wezwała w piątek ONZ do potępienia brutalnej przemocy, stosowanej przez służby bezpieczeństwa wobec demonstrantów na Białorusi. Zaapelowała także o wysłanie na Białoruś misji obserwacyjnej ONZ.
„My, naród białoruski, potrzebujemy pomocy ONZ w celu powstrzymania rażących naruszeń praw człowieka i cynicznego braku szacunku dla godności ludzkiej w samym sercu Europy” – oświadczyła Cichanouska, która uczestniczyła online w posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa ONZ, poświęconemu sytuacji w jej kraju.
„Prosimy ONZ, by potępiła nadmierne użycie siły przez białoruskie służby bezpieczeństwa przeciwko demonstrantom” – apelowała liderka opozycji. Wezwała do bezzwłocznego wysłania na Białoruś międzynarodowej misji obserwacyjnej, która dokumentowałaby sytuację na miejscu. Podkreśliła, że Komisja Praw Człowieka ONZ powinna zorganizować specjalną sesję na temat sytuacji praw człowieka na Białorusi.

Dotychczas o azyl polityczny zwróciło się do władz Litwy 78 Białorusinów, w tym 30 już skorzystało z tej możliwości. Minister spraw wewnętrznych Rita Tamašunienė poinformowała, że osoby ubiegające się o azyl będą otrzymywały wizy na okres sześciu miesięcy w trybie uproszczonym. „Uzgodniliśmy, że sześciomiesięczne wizy będą wydawane w trybie uproszczonym w ambasadzie oraz konsulacie w Grodnie. W ten sposób obywatele Białorusi będą mogli bez fizycznej obecności zarejestrować się w systemie MIGRIS i poprosić o prawo do pobytu” – wytłumaczyła Tamašunienė.