Linkevičius o Białorusi: Nadszed czas, by działać

Fot. Marian Paluszkiewicz

Minister spraw zagranicznych Litwy Linas Linkevičius zaapelował w poniedziałek w Brukseli do UE o działania w związku z pogarszającą się sytuacją na Białorusi. Szef MSZ Niemiec Heiko Maas ocenił, że sankcje powinny objąć białoruskiego prezydenta Alaksandra Łukaszenkę.

„Nadszedł czas na bardziej namacalne, jasne działania. To, co przynajmniej powinniśmy zrobić, to przyjęcie sankcji. Mam nadzieję, że nasi koledzy nie będą robić z UE zakładnika, bo naprawdę nadszedł czas, by działać” – powiedział Linkevičius przed posiedzeniem Rady ds. Zagranicznych.

Litwa, gdzie schroniła się kandydatka opozycji w sierpniowych wyborach prezydenckich na Białorusi Swiatłana Cichanouska, jest jednym z krajów członkowskich najgłośniej domagających się stanowczej reakcji. Wraz z pozostałymi państwami bałtyckimi Litwa zdecydowała się nałożyć własne restrykcje na przedstawicieli władz Białorusi odpowiedzialnych za represje i fałszerstwa wyborcze. Objęty nimi został też prezydent Białorusi.
Tymczasem UE nie może od ponad miesiąca podjąć decyzji przez weto Cypru, który domaga się sankcji wobec Turcji z powodu nielegalnych wierceń prowadzonych przez ten kraj we wschodniej części Morza Śródziemnego. Według nieoficjalnych źródeł PAP problemu tego nie udało się rozwiązać na piątkowym spotkaniu unijnych ambasadorów.
„Nasza reakcja na łamanie suwerenności i praw krajów członkowskich, na jakiekolwiek łamanie podstawowych wartości i zasad, nie może odbywać się na zasadzie wybierania jak z menu. (Nasza reakcja – PAP) musi być konsekwentna” – powiedział w poniedziałek w Brukseli minister spraw zagranicznych Cypru Nikos Kristodulidis.
Sprawujące prezydencję w Radzie UE Niemcy, które prowadzą rozmowy z Turcją, są przeciwne kolejnym sankcjom wobec tego kraju, bo uważają, że zaszkodzi to ich wysiłkom dyplomatycznym.

Cała sytuacja posłużyła jako argument przeciwnikom jednomyślnego podejmowania decyzji w sprawie sankcji przez UE. Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen zaproponowała w minionym tygodniu w Parlamencie Europejskim, aby odejść od tej zasady. Na to jednak musiałyby się zgodzić wszystkie państwa członkowskie.
Brak jakiejkolwiek reakcji białoruskich władz na oferty mediacji i rozwiązania sporu za pomocą dialogu sprawia, że w UE zmienia się podejście do Łukaszenki.
Minister spraw zagranicznych Niemiec ogłosił przed posiedzeniem Rady ds. Zagranicznych, że opowiada się za tym, by również prezydent Białorusi został objęty sankcjami. Do tej pory zdecydowana większość krajów członkowskich, w tym Niemcy, przekonywała, że powinien być on wyłączony z restrykcji, aby zostawić otwarte kanały dialogu.
„Musimy odnotować, że nic nie poprawiło się w ciągu ostatnich kilku tygodni. Przemoc, jaką Łukaszenka stosuje wobec pokojowych demonstrantów, jest całkowicie nie do przyjęcia” – oświadczył Maas.
Minister spraw zagranicznych Litwy zaznaczył, że poza sankcjami UE może też wspierać społeczeństwo obywatelskie czy wolne media na Białorusi. „Powinniśmy nie tylko wyrażać empatię wobec ludzi, którzy cały czas cierpią, przebywając w aresztach, są torturowani, gwałceni” – mówił Linkevičius.
Jak zaznaczył, UE powinna też jasno powiedzieć „ustępującym władzom, że nie mają one moralnego prawa”, żeby wypowiadać się w imieniu Białorusinów czy podejmować jakiekolwiek decyzje.
„Bardzo ważne jest, by powiedzieć wszystkim, by nie interweniowali, by nie mieszali się w wewnętrzne sprawy Białorusi. To byłby bardzo jasny sygnał dla Rosji” – zaznaczył polityk.
Nie jest jasne, czy na poniedziałkowym spotkaniu ministrów spraw zagranicznych, w którym bierze udział też szef MSZ Zbigniew Rau, uda się przełamać impas w sprawie sankcji. Jeśli tak się nie stanie, sprawą prawdopodobnie zajmą się unijni przywódcy na czwartkowo-piątkowym szczycie w Brukseli.

PAP