Rosyjska łaska

27 listopada przypada pewna na wpół okrągła rocznica, której nie tylko nikt nie będzie obchodził, ale raczej nawet wspominał o niej. A szkoda. Jest to wydarzenie dla sąsiadów Rosji bardzo pouczające, bo współczesna putinowska Rosja o podobnych rzeczach nie tylko pamięta, ale regularnie bezwstydnie je powtarza. 205 temu, 27 listopada 1815 r., rosyjski car Aleksander I Romanow „darował” Królestwu Polskiemu konstytucję.

Zrobił to może nie tyle z jakichś własnych dobrych pobudek, ile pod presją postanowień kongresu wiedeńskiego. Do przygotowania tego dokumentu car dopuścil Polaków, więc darowana przez Aleksandra I konstytucja była uważana za jedną z najbardziej postępowych w ówczesnej Europie. Polacy otrzymali od cara prawie „wszystko”. Na mocy tej konstytucji Królestwo Polskie miało: własne terytorium, parlament, narodowe wojsko, aparat państwowy, systemy prawny, monetarny i oświatowy (w tym uniwersytet), sądownictwo, a język polski był ogłoszony urzędowym. I do tego jeszcze wiele innych rzeczy, dzięki którym Polacy mieli łatwiej znosić rosyjski zabór. Bo to był właśnie zabór. Rosyjski car, który w Królestwie Polskim otrzymał tytuł króla, był, jak głosiła owa konstytucja, „osoba świętą i nietykalną”.

Słowem, w rzeczy samej mógł z Polską robić wszystko. Zresztą i robił. Po pierwsze… łamał konstytucję. Nic dziwnego, że przynajmniej formalnie powstanie listopadowe miało na celu obronę Konstytucji Królestwa Polskiego. Rosjanie zupełnie nie rozumieli, czego ci niewdzięczni Polacy, którzy mają „wszystko”, jeszcze chcą. A Polacy po prostu chcieli wolności od zaborcy. Nie można być wolnym na wpół, jak to oficjalnie zapewniała konstytucja darowana przez Aleksandra I. A faktyczny stosunek rosyjskich władz do Polski i Polaków po stłumieniu powstania listopadowego trafnie sformułował Mikołai I: „Nie wiem, czy będzie jeszcze kiedy jaka Polska, ale tego jestem pewien, że nie będzie już Polaków”. I 26 lutego 1832 r. zniósł Konstytucję Królestwa Polskiego. Trik podobny do tego z konstytucją darująca podbitym narodom „wszystko” Rosjanie powtarzali później wiele razy. I powtarzają do dzisiaj. Na największą skalę to zrobili, tworząc Związek Socjalistycznych Republik Sowieckich. Włączone do niego narody również miały „wszystko”. Dzisiaj te rosyjskie „wszystko” mają Osetia, Abchazja, tzw. wolne republiki donieckie na okupowanych terenach Ukrainy. „Wszystko” szykuje się także dla Białorusi.


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 47(136) 21-27/11/2020