Nie chcemy się pożegnać z koronawirusem?

I znowu będzie o koronawirusie. Doskonale wiem, jak zbrzydł wszystkim ten temat. Z przyjemnością napisałbym o czymś innym. Ale od marca stale słyszymy dookoła: narzekania na maseczki, na dystans, na zdalną pracę, przestoje, nienormalnie działający system opieki zdrowotnej, zdalne nauczanie, zepsute urlopy, zamknięte lokale gastronomiczne, kluby sportowe, sparaliżowane życie kulturale. Wszyscy mamy serdecznie dosyć tej epidemii. Chcemy wrócić do normalności.

Bo nawet nie chodzi o samą chorobę. Na pierwszy rzut oka na Litwie na covid-19 zachorowało niedużo osób, ponad 61 tys. mieszkańców z 2,7 mln. Ale to skutki wywołane epidemią w ten lub inny sposób dotknęły każdego. I naturalnym odruchem społeczeństwa powinna być chęć, wspólny cel, aby jak najszybciej opanować epidemię. Tym bardziej że niektórym krajom, np. Australii czy Nowej Zelandii, to się prawie udaje. Niestety, wygląda na to, że mieszkańcy Litwy takiej chęci i celu najwyraźniej nie mają. Jesteśmy w niechlubnej dziesiątce krajów świata z najgorszymi statystykami.

Jak wynika z najnowszych danych serwisu Our World in Data, zajmującego się monitoringiem pandemii, Litwa zajmuje na tej liście ósme miejsce. Gorzej jest tylko w San Marino, Serbii, Słowenii, Andorze, Czarnogórze, Gruzji i Chorwacji. I nic dziwnego. Maseczki na brodzie, imprezy towarzyskie, tłumne spacery w galeriach handlowych i wiele innych rzeczy, które tak lubi covid-19. A walką z koronawirusem niech się zajmują lekarze i władze, bo oni przecież za to dostają pieniądze. Owszem, w naszym otoczeniu ktoś już choruje, ktoś jest poddany przymusowej izolacji, ktoś nawet zmarł. Ale to przecież „ktoś”. A my z maską na brodzie idziemy na imieniny czy urodziny, bo przecież nie wypada odmówić. Jeśli myślimy, że na Litwie wszystko się skończy wraz z rozpoczęciem masowych szczepień, które są obiecywane na początku przyszłego roku, to nic bardziej mylnego. My, no, przynajmniej połowa z nas, szczepić się nie pójdziemy. Jak wynika z badań pracowni Vilmorus, 42,5 proc. mieszkańców Litwy szczepić się przeciwko covid-19 kategorycznie nie będzie, a blisko 18 proc. jeszcze to rozważa; być może taką łaskę zrobi. Czasami wydaje się, że litewski system opieki medycznej działa zbyt dobrze, zapewniając nam poczucie iluzorycznego bezpieczeństwa, że z nami i naszymi bliskimi nic się złego nie stanie…


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 49(142) 05-11/12/2020