Mieszkanka gminy Rzesza Petronėlė Lukenskienė świętowała setne urodziny

Wraz z całą rodziną z okazji jubileuszu 100. urodzin życzymy pani Petronėlė dobrego zdrowia, miłości bliskich i codziennych radości!|
| Fot. archiwum rodzinne, vrsa.lt

Jak co roku na początku grudnia Petronėlė Lukenskienė, mieszkance Wielkiej Rzeszy, składane są gratulacje i najserdeczniejsze życzenia urodzinowe. Ale w tym roku ten dzień był naprawdę wyjątkowy – to już stulecie urodzin!

Z tej okazji 2 grudnia do pani Petronėlė Lukenskienė przybyli starosta gminy Rzesza Waldemar Rynkiewicz oraz pracowniczka urzędu gminy Helena Zieniewicz. W imieniu swoim i mer rejonu wileńskiego Marii Rekść złożyli życzenia stulatce. Życząc jej mocnego zdrowia, ciepła bliskich i niezłomnego optymizmu, starosta wręczył list od mer oraz bukiet kwiatów.

Reklama

Zawsze aktywna, pracowita i ciekawa świata

Jak powiedziała wnuczka pani Petronėlė, Živilė Bačkuvienė, długie życie babci było pełne wyzwań. Mimo to zawsze była bardzo aktywna i optymistycznie usposobiona. Pani Lukenskienė urodziła się w 1920 r. w miasteczku Girtakol (lit. Girkalnis) w rejonie rosieńskim. Dorastała w czteroosobowej rodzinie. Od najmłodszych lat bardzo lubiła czytać, śpiewała w chórze kościelnym. W wieku 16 lat przeniosła się do Kielm (lit. Kelmė), gdzie nauczyła się robić na drutach.

W tamtych czasach dziewiarstwo na maszynie dziewiarskiej było bardzo postępowym rzemiosłem. Pani Lukenskienė otworzyła własną dziewiarnię. Ponadto kontynuowała działalność w chórze kościelnym, uwielbiała też rozrywki młodzieżowe, w tym tańce.
Niestety, w czasie wojny miasto Kielmy dwukrotnie płonęło. Pani Petronėle, podobnie jak wielu mieszkańców, straciła wszystko. Musiała uciekać i szukać schronienia u swoich krewnych w Girtakolu. Pod koniec wojny wyszła za mąż i doczekała się dwóch córek. Zbudowali własny dom w Ejragole (lit. Ariogala). Zawsze ciężko pracowała fizycznie: gospodarstwo domowe, dzieci, była też starszą dziewiarką w państwowej dziewiarni. Kiedy córki dorosły, znowu zanurzyła się w twórczość amatorską: tańczyła w lokalnym kółku tanecznym, śpiewała w kościele.

Po śmierci męża Jonasa, gdy była w wieku 75 lat, przeniosła się do swojej córki Janiny do Wielkiej Rzeszy. Będąc jeszcze w godnym pozazdroszczenia zdrowiu, pielęgnowała ogrody i kwietniki. Zawsze interesowała się polityką i życiem publicznym, dużo czytała, zachowała jasny umysł. Nie były jej obce nowinki techniczne. Aby komunikować się z rodziną, kupiła telefon komórkowy.

| Fot. archiwum rodzinne, vrsa.lt

Przepis na długie życie

Jak mówi wnuczka jubilatki, pani Petronėlė żyła jakby „według podręcznika zdrowego stylu życia”. Przez całe życie jadła bardzo umiarkowanie. Jej codzienne jedzenie było proste, choć urozmaicone. Smakołyki tylko w dni uroczyste. Post – rzecz święta. Dzięki takim nawykom nigdy nie miała nadwagi. Jej podejście do medycyny było bardzo rozsądne. Leczyła się, ale nigdy nie szukała „magicznej pigułki” na wszystkie choroby. Dużo pracowała, poruszała się. Przecież ruch to podstawa życia! Nawet gdy ma już sto lat, codziennie ćwiczy, stara się nie spędzać dnia w łóżku. Nie jest też jej obca medycyna ludowa.

Pani Petronėlė ma dwie córki, troje wnuków i troje prawnuków. Ponoć wszystkie kobiety z rodziny Petronėlė Lukenskienė są długowieczne. Jej matka zmarła w wieku 94 lat, jej siostra – w wieku 94 lat, kuzynka – w wieku 96 lat, a kuzynka z Ameryki dożyła ponad 100 lat. – I wszystkie żyły w podobny sposób – twierdzi pani Živilė, wnuczka jubilatki.


Na podst.: Samorząd Rejonu Wileńskiego