Powojenne DNA Wilna

Bardzo się cieszę, że władze Wilna odwołują się do wielokulturowej spuścizny Wielkiego Księstwa Litewskiego. Remigijus Šimašius niejednokrotnie podkreślał, że Wilno od wieków jest miastem wielu kultur i narodowości. Miastem tolerancyjnym i otwartym.

Trzeba jednak mieć świadomość, że wielowiekowe i wielonarodowe Wilno jest tylko pięknym mitem. Warto się do niego odwoływać, ponieważ mit ma ogromny wpływ na tożsamość. Należy jednak pamiętać, że to tylko mit. Wilno przed i po 1939 r. to zupełnie dwa różne miasta. W czasie II wojny światowej zostało praktycznie doszczętnie przeorane DNA miasta. Przed wojną ponad 90 proc. mieszkańców miasta stanowili Polacy i Żydzi. Teraz, na tle innych miast Litwy, stolica nadal wygląda jak miasto wielokulturowe. Mniejszości narodowe stanowią ponad 30 proc. mieszkańców Wilna, z których Polacy liczą 16 proc. Jednak liczba mieszkańców mogących poszczycić się tym, że ich rodziny w mieście mieszkają od pokoleń, jest znikoma.

W trakcie okupacji hitlerowskiej została eksterminowana praktycznie cała ludność żydowska. Po wojnie, w ramach repatriacji, wyjechało ponad 90 tys. Polaków. To oznacza, że absolutna większość obecnych mieszkańców to przybysze. Mieszkający w Wilnie co najwyżej od trzeciego pokolenia. To samo dotyczy krajobrazu architektonicznego miasta. Wilno w swej większości zostało zbudowane, odbudowane i przebudowane za władzy sowieckiej. Dlatego wszelkie spory – czyje jest bardziej to miasto litewskie, polskie czy żydowskie – są absolutnie bezpodstawne. Bo i ci, i tamci, Litwini i Polacy, są tak naprawdę nowicjuszami stołecznymi. Właśnie okres po II wojnie światowej ukształtował teraźniejszych wilnian.

Moim zdaniem to właśnie czas sowieckiej okupacji, a nie WKL czy „bunt Żeligowskiego”, ma podstawowy wpływ na naszą tożsamość, nasz światopogląd i na nasze wybory, dlatego trzeba ubolewać nad faktem, że ten okres jest tak słabo zbadany. Nadal panuje pewna zmowa milczenia. Dotyczy to zwykłych mieszkańców oraz środowiska historyków. Przed kilkoma laty były mer Wilna, Artūras Zuokas, gwoli ścisłości polityk nie z mojej bajki, powiedział bardzo interesujące zdanie. Cytuję z pamięci: „Wiek XIX należał do państw, XX do narodów, a wiek XXI będzie należał do miast”. Bardzo chciałbym, aby tak się stało, bo ten proces mógłby się przyczynić do powstania naprawdę tolerancyjnej i otwartej wileńskiej tożsamości. Z nowym DNA.


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 50(145) 12-18/12/2020