Rok z maską na twarzy

Mateusz Morawiecki i Saulius Skvernelis 12 czerwca br., w dniu zakończenia powszechnej kwarantanny na Litwie, spotkali na granicy. Premier RP pogratulował wówczas litewskiemu koledze sukcesów w walce z epidemią
| Fot. Michał Zieliński/PAP

Symbolem odchodzącego roku z pewnością zostanie maska na twarzy. Koronawirus z dalekich Chin w ciągu kilku miesięcy opanował i faktycznie sparaliżował cały świat. Na Litwie zaszły też znaczące zmiany polityczne. Skończył się monopol AWPL-ZChR na reprezentację Polaków litewskich.

Andrzej Pukszto z Uniwersytetu Witolda Wielkiego uważa, że miniony rok w kraju zdominowały dwa tematy: pandemia oraz wybory parlamentarne. – W kontekście Polaków na Litwie ten rok z pewnością zostanie zapamiętany z tego powodu, że Akcja Wyborcza Polaków na Litwie – Związek Chrześcijańskich Rodzin nie przekroczyła progu wyborczego, tymczasem Polka z Litwy, Ewelina Dobrowolska z Partii Wolności, została ministrem sprawiedliwości – komentuje wydarzenia 2020 r. w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” politolog.

Reklama

Wirus z Chin

Oficjalnie koronawirus po raz pierwszy ujawnił się 17 listopada 2019 r. w chińskim mieście Wuhan. Na początku roku wirus rozprzestrzenił się w całych Chinach. Miesiąc później był już obecny we Włoszech, w Korei Południowej i Iranie. 11 marca 2020 r. Światowa Organizacja Zdrowia uznała epidemię covid-19 za pandemię.

Pierwszy przypadek choroby na Litwie odnotowano 28 lutego. Koronawirus wykryto u 39-letniej kobiety z Kowna, która wróciła z podróży służbowej z północnych Włoch. Dwa dni wcześniej rząd ogłosił na terenie kraju stan sytuacji ekstremalnej, a kilka tygodni później wprowadzono powszechną kwarantannę. Lockdown trwał trzy miesiące i został odwołany w połowie czerwca.

Symbolicznym zakończeniem kwarantanny było otwarcie 12 czerwca polsko-litewskiej granicy i spotkanie premierów obu krajów. – Koronawirus zgotował bardzo trudną perspektywę dla całej Europy i świata. Cieszę się, że tę pandemię przechodzimy z Litwą teraz wspólnie, jako przyjaciele, i z powrotem wracamy do współpracy na wielu polach. Współpraca to wymiana handlowa, gospodarcza i kulturalna. To także ruch turystyczny – mówił podczas tego spotkania Mateusz Morawiecki. Premier RP pogratulował litewskiemu koledze sukcesów w walce z epidemią.

Faktycznie, Litwa znalazła się w czołówce krajów, które najlepiej poradziły sobie w okresie pierwszej fali koronawirusa. Z ogłoszonego na początku lipca raportu wynikało, że Litwa znalazła się w pierwszej piątce państw członkowskich Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD), które najlepiej poradziły sobie z epidemią. Litwę wyprzedziły tylko Korea Południowa, Australia oraz Łotwa. Estonia znalazła się tuż za Litwą.

Sytuacja diametralnie zmieniła się podczas drugiej fali. Rząd nie zdecydował się na drugi lockdown, a liczba chorych z każdym dniem rośnie.

Czytaj więcej: Premier Mateusz Morawiecki na Litwie: „Łączy nas wspólna przyszłość”

Konflikt z prezydentem

Równolegle z postępami epidemii pogłębiał się konflikt między rządem a ośrodkiem prezydenckim. Jedną z przyczyn było ujawnienie informacji na temat ministra komunikacji z ramienia AWPL-ZChR Jarosława Narkiewicza. W maju br. portal publicznego nadawcy LRT opublikował wyniki śledztwa dziennikarskiego, z którego wynikało, że Narkiewicz ze spółką budowlaną, zajmującą się remontem jego domu w Trokach, rozliczał się w ramach przetargów publicznych. Z dziennikarskiego śledztwa wynikało, że Narkiewicz, będąc w latach 2007–2008 wicedyrektorem administracji stołecznego samorządu, ustawiał przetargi na remonty polskich oraz rosyjskich szkół i przedszkoli w ten sposób, że wygrywała je spółka „Sodžiaus būstas” należąca do biznesmena Aleksandrasa Ribnikovasa.

Wcześniej pod adresem Narkiewicza sypały się inne zarzuty, dotyczące m.in.: wizyty w Abu Zabi, opłacania wizyt w restauracjach z funduszy spółek skarbu państwa podlegających Ministerstwu Komunikacji, rzekomego zamieszkiwania córki w hotelu sejmowym, możliwego dopuszczenia się konfliktu interesów z powodu wyasfaltowania ulicy, przy której mieszka premier Saulius Skvernelis. 

Prezydent Gitanas Nausėda kilkakrotnie mówił publicznie, że stracił zaufanie do ministra i Narkiewicz powinien podać się do dymisji. Koalicja jednak ignorowała apele ośrodka prezydenckiego. – Nie widzę żadnego skandalu. Widzę bajkę skonstruowaną na podstawie kilku danych. Tym powinny zająć się odpowiednie instytucje – bronił ministra Saulius Skvernelis.

Jesienne wybory

Mimo pandemii i skonfliktowania z prezydentem popularność premiera pozostawała na wysokim poziomie. To właśnie Saulius Skvernelis poprowadził Związek Chłopów i Zielonych do wyborów. Plan ponownego zwycięstwa jednak się nie udał i po wyborach powstała nowa, liberalno-konserwatywna koalicja. Na premiera desygnowano Ingridę Šimonytė.

Porażkę zaliczyła też AWPL-ZChR, która po raz pierwszy od ośmiu lat w wyborach do Sejmu nie przekroczyła progu wyborczego. W trakcie kampanii wyborczej, podobnie jak w poprzednich wyborach, postawiono na prorosyjską narrację, próbując zjednać rosyjskojęzyczny elektorat.

„Lukaszenko nauczył się od litewskich konserwatystów jak pacyfikować protesty. Różnica polega na tym, że na Białorusi policja stoi na straży konstytucji, a na Litwie w 2009 r. policja była po stronie tych kto złamał konstytucję, a mianowicie policjanci bronili władzę konserwatystów, która w wyniku tak zwanej nocnej reformy łamiąc konstytucję ucięła emerytury i płace zarobkowe” – napisał na Facebooku Zbigniew Jedziński, jedynka AWPL-ZChR (pisownia oryginalna).

Jego wpis wywołał oburzenie w całym kraju. Znany litewski dziennikarz Andrius Tapinas uruchomił nawet akcję „Do widzenia, Voldemorcie” (Viso gero, Voldemortai; Voldemort to czarny charakter z cyklu powieści o Harrym Potterze, to też aluzja do imienia Waldemara Tomaszewskiego, lidera AWPL-ZChR) mającą na celu odsunięcie partii Tomaszewskiego od władzy. Trudno ocenić, na ile ta akcja przyczyniła się do przegranej, ale faktem jest, że obecnie AWPL-ZChR ma tylko trzech posłów, którzy trafili do Sejmu z okręgów jednomandatowych.

„Nie mogę się wypowiadać w imieniu całej partii, ale moim zdaniem stosunek do polityki na Białorusi był niesłuszny, a wypowiedzi niektórych naszych liderów spotkały się z niedobrym odzewem. Innym błędem było formowanie listy wyborczej – spotkałam się z zarzutami naszych mieszkańców, że w pierwszej dziesiątce zabrakło osób z Solecznik, być może dlatego zabrakło tych decydujących 2 tys. głosów potrzebnych do przekroczenia progu wyborczego. Ponadto nasza kampania wyborcza, w odróżnieniu od tej prowadzonej przez innych, wypadła słabo” – w ten sposób wynik partii w wypowiedzi dla „Kuriera Wileńskiego” skomentowała posłanka Beata Pietkiewicz, która wcześniej piastowała stanowisko wicemera rejonu solecznickiego.

Ogromnym sukcesem było zdobycie mandatu poselskiego z list Partii Wolności przez Ewelinę Dobrowolską, Polkę, działaczkę na rzecz praw mniejszości narodowych. Na zdjęciu: podczas zaprzysiężenia nowych posłów, 11 grudnia br.
| Fot. Džoja Barysaitė/Kancelaria sejmu

Nowa polska twarz

Do Sejmu trafiła z kolei Ewelina Dobrowolska, Polka z liberalnej Partii Wolności. Co więcej, premier Ingrida Šimonytė zaproponowała jej stanowisko ministra sprawiedliwości. Jej kandydatura była sporym zaskoczeniem dla opinii publicznej. Zarzucano jej brak doświadczenia i wykształcenia. Dobrowolska ukończyła jedynie studia licencjackie.

Prezydent jednak zaaprobował kandydatkę. „Pani Ewelina na nasze spotkanie przyszła bardzo dobrze przygotowana. Odpowiadała rzeczowo na pytania, nawet jeśli te odpowiedzi nie były tożsame z naszym stanowiskiem. Bardzo dobrze przygotowała się do spotkania. Pokazała, że bardzo poważnie traktuje swoje zobowiązania. Oceniliśmy wszystkie te elementy i naszym zdaniem młodzieńczość czy nawet pewien brak doświadczenia politycznego nie przeszkodzą jej w byciu dobrą minister” – chwalił Dobrowolską prezydent w wywiadzie dla LRT.

Andrzej Pukszto twierdzi, że na razie trudno przewidywać, jak potoczy się dalsza kariera Dobrowolskiej. – Zobaczymy po czterech latach, czy to był moment przełomowy. Z pewnością jest to dobry znak dla społeczności polskiej oraz dla systemu politycznego w kraju. Pokazuje, że młodzi mają szansę sukces w życiu publicznym, na karierę polityczną. Świadczy też o tym historia Partii Wolności, która faktycznie powstała od zera, a teraz współrządzi państwem. Co do Dobrowolskiej, bardzo pozytywnie ocenił ją prezydent, podkreślał to publicznie. Czy mianowanie Dobrowolskiej się sprawdzi, czy uda się jej coś załatwić, czy w ogóle dotrwa do końca kadencji, to się okaże. Ale na pewno to dobry sygnał – zaznacza politolog.

Prawo do nazwiska

Ewelina Dobrowolska jest znana z tego, że od lat walczy na froncie prawnym o oryginalną pisownię imion i nazwisk w oficjalnych dokumentach. W trakcie kampanii i tuż po wyborach deklarowała, że jednym z jej priorytetów jest przyjęcie przez Sejm nowej ustawy o mniejszościach narodowych oraz ustawy o pisowni nazwisk. O rozwiązaniu tych kwestii mówili też nowa premier oraz lider konserwatystów Gabrielius Landsbergis. Sporym szokiem okazał sie więc sytuacja, kiedy Sejm, m.in. głosami konserwatystów, odrzucił projekt socjaldemokratów dotyczący pisowni nazwisk.

Andrzej Pukszto uważa jednak, że sprawa nie została przesądzona. – Być może politycy powrócą do tego, zobaczymy po pewnym czasie. W umowie koalicyjnej jest zapis o uregulowaniu kwestii dotyczącej zapisu nazwisk nielitewskich w dokumentach oficjalnych. Chyba chcą iść inną drogą i przygotować własny projekt. Oczywiście, lepiej byłoby mieć to już za sobą. Zresztą wszystkie trzy partie koalicyjne w trakcie kampanii wyborczej dużo mówiły o prawach człowieka oraz o prawach mniejszości narodowych. W umowie koalicyjnej nie ma jednak wzmianki o ustawie o mniejszościach narodowych – podsumowuje politolog.


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 51(148) 19/12/2020-01/01/2021