Nie chcę płacić za Kirkorova!

Ani tym bardziej za Szufutinskiego. Przyjmuję jednak do świadomości, że istnieją też ludzie, którzy ich twórczości nie zaliczają do nurtu sztuki subhumanizmu – i uważam, że mają prawo tej twórczości słuchać.

Wyszło jednak tak, że okoliczności pandemii sprawiły, iż jako podatnik dorzuciłem się swoimi pieniędzmi do koncertu wyżej wymienionych. Miały być zorganizowane ich koncerty, na skutek pandemii uległy przeniesieniu, a regulacje kwarantanny przewidują budżetowe rekompensaty dla organizatorów przenoszonych imprez. Tak więc zgodnie z prawem się należało, jakkolwiek by mi się to nie podobało. Oburzenie wywołało to, że z budżetu się płaci pieniądze organizatorom koncertów indywiduów, które popierają nielegalną okupację Krymu przez Rosję i robią tam biznesy. Pojawia się nawet propozycja, żeby wlepić im zakaz wjazdu na Litwę. Słusznie.

Ale po czasie. Bo cała ta obecna moralna panika, całe to święte oburzonko nie powinny przyćmiewać faktu, że sprawa została skrewiona przez nasze państwo. Żeby sankcje były skuteczne, powinny być nieuniknione, automatyczne i konsekwentne. Niepodlegające dyskusji. W chwili bezprawnego zajęcia przez Rosję ukraińskiego Krymu mówiono o objęciu sankcjami wszystkich, którzy będą ten stan w jakikolwiek sposób sankcjonować. Czyli – zakaz wjazdu do Europy powinien objąć Kirkorova i Szufutinskiego w chwili, gdy dali koncert na Krymie i powiedzieli cokolwiek o „prawowitości” jego okupacji przez Rosję. Bez dyskusji i bez zwłoki. A skoro tak się nie stało, to jakikolwiek zakaz dla nich teraz jest już spóźniony – i to, bagatela, o pięć lat. Co nie znaczy, że niepotrzebny.

Za przyczynami takiego stanu rzeczy może stać używana przez Rosję w roli oręża korupcja. Bo czy gdyby grzebnąć głębiej, to się nie okaże, że trzeba by było ukarać i jakichś litewskich oligarchów robiących „biznesy” na Krymie, i Siemensa za dostarczanie tam turbin gazowych (ach tak, oficjalnie nie wiedzieli przecież, dokąd trafią), a i innym artystom mogłoby się dostać. Nawet Nawalnego do Europy wówczas nie należałoby wpuszczać. Sankcje wobec Rosji za jej imperialistyczną politykę są potrzebne. Ale muszą być skuteczne i konsekwentne. To mają być sankcje systemowe i automatyczne, a nie osobiście przeciw jednemu czy drugiemu grajkowi, kiedy się oburzy publika. Inaczej cała nasza polityka zagraniczna pozostanie tylko nic niewartym gadaniem.


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 5(13) 30/01-05/02/2021

Reklama