W Wilnie Boga chwalono na różne sposoby

Ulica Jatkowa w dzielnicy żydowskiej w Wilnie, czerwiec 1935 r.
| Fot. NAC

W sierpniu 2018 r. premier Izraela przybył do Wilna z pierwszą w historii oficjalną wizytą. Beniamin Netanjahu, którego dziadkowie pochodzą z Litwy, spędził w naszym kraju prawie cztery dni.

Rzadko się zdarza, że zagraniczna wizyta szefa rządu izraelskiego trwa tak długo. Beniamin Netanjahu odwiedził oczywiście memoriał w Ponarach, był w Kownie, w synagodze wileńskiej spotkał się ze społecznością żydowską. W Litewskiej Bibliotece Narodowej im. Martynasa Mažvydasa sporo czasu poświęcił zapoznawaniu się ze zbiorami działu judaików. Na Twitterze ktoś z delegacji izraelskiej zamieścił nawet zdjęcie, na którym premier podziwia wileńską Starówkę, usiadłszy na schodkach jednej z kamienic.

Reklama

To naturalne, że Netanjahu chciał poznać jak najwięcej historii miasta nad Wilią, podążać śladami tych, którzy tworzyli Jerozolimę Północy.

Dlaczego Jerozolima Północy?

Trudno dzisiaj ustalić, kto pierwszy nazwał Wilno Jerozolimą Północy. Istnieją dwie legendy na ten temat. Podobno w XVII w., gdy wybierano Radę Żydowską Wielkiego Księstwa Litewskiego, długo czekano na delegatów z Wilna. Potem ktoś miał powiedzieć, że „wiadomo, oni są najmądrzejsi, musimy czekać, przecież Wilno to Jerozolima Północy”.

Druga legenda, popularniejsza, dotyczy Napoleona. Imperator francuski po wkroczeniu do miasta był zdziwiony liczebnością spotkanych Żydów na ulicach i wykrzyknął: „Przecież to Jerozolima Północy!”.

Ze wspomnień żołnierzy żydowskiego pochodzenia, którzy byli w armii niemieckiej i wkroczyli do Wilna w 1915 r., wiemy na pewno, że zdziwienie było ogromne. Trudno było im uwierzyć, że rodacy nie tylko zachowali swój język jidysz, lecz także rozwijają kulturę i oświatę w mowie ojczystej. W Niemczech proces asymilacji na początku XX stulecia posunął się znacznie bardziej niż na wschodzie Europy.

Czytaj więcej: Glaubitz, mistrz wileńskiego baroku

Między socjalizmem a syjonizmem

By wprowadzić czytelnika w temat żydowskiego życia politycznego okresu międzywojennego, należy cofnąć się do dwóch wielkich wydarzeń europejskich końca XIX w. Oba nastąpiły w 1897 r.

W Bazylei w Szwajcarii odbył się pierwszy zjazd ruchu zwolenników wskrzeszenia państwa żydowskiego, czyli I Kongres Syjonistyczny. Jego nazwa nawiązywała do Syjonu, biblijnego wzgórza w Jerozolimie. Liderem ruchu został węgierski dziennikarz Teodor Herzl. Uważał on, że wobec narastającego w Europie antysemityzmu należy dołożyć wszelkich starań, by na Bliskim Wschodzie został odrodzony Izrael, dokąd zostanie przesiedlona ludność żydowska z krajów europejskich.

W tymże 1897 r., tylko już w Wilnie, miało miejsce inne światowe wydarzenie. W domu przy pl. Łukiskim odbył się założycielski zjazd robotniczego światowego żydowskiego ruchu socjalistycznego „Bund”. Na jego czele stał nauczyciel ze Święcian Arkadiusz Kremer. Uważano, że wkrótce socjalizm zapanuje w całej Europie, obywatele zrównają się pod względem narodowości i statusu socjalnego. Idea Izraela okaże się niepotrzebna, bowiem ideały socjalizmu nie tylko będą zaporą dla ideologii antysemickiej, lecz także uwzględnią wszystkie potrzeby narodu żydowskiego.

Z kolei syjoniści wileńscy nie dawali za wygraną i szerzyli swoje idee. W celu wzmocnienia swoich pozycji zaprosili do Wilna Teodora Herzla, który gościł w naszym mieście, będąc przejazdem z Petersburga do Warszawy.

Spotkanie z twórcą syjonizmu nastąpiło w budynku rabinatu wileńskiego przy ul. Ludwisarskiej (Liejyklos). Żydzi powitali Herzla jak bohatera narodowego, całą drogę, od dworca kolejowego do miejsca spotkania, połączył żywy łańcuch ludzki.

Na lidera syjonistów wileńskich, szczególnie w okresie I wojny światowej, wybił się Jakub Wygodzki; razem z rabinem Izaakiem Rubinsztejnem i lekarzem Cemachem Szabadem w okresie międzywojennym był wybierany do parlamentu II Rzeczypospolitej. Ta właśnie trójka stanowiła trzon polityczny przedwojennej żydowskiej wspólnoty Wilna.

Jakub Wygodzki

Był szeroko znanym w Wilnie ginekologiem. Urodził się w 1856 r. i dorastał w Bobrujsku. Studia medyczne kończył w Petersburgu, potem, od 1885 r., mieszkał w Wilnie. Był aktywnym działaczem syjonistycznym, w okresie I wojny światowej – liderem wspólnoty żydowskiej Wilna. W 1918 r. przyszłość miasta widział w składzie niepodległej Litwy i współpracował z Radą Litewską (Tarybą), został też przez polityków litewskich zaproszony do rządu republiki jako minister ds. żydowskich.

Gdy rząd Litwy przeniósł się do Kowna, Wygodzki pozostał w Wilnie i nadal przewodniczył Żydom wileńskim. Był niejednokrotnie wybierany do Rady Miasta Wilna, a w latach 1922–1930 – do Sejmu RP. W parlamencie pełnił funkcje przewodniczącego Koła Żydowskiego.

Podczas pierwszych dni okupacji hitlerowskiej próbował z okupantami negocjować sytuację ludności żydowskiej miasta. Został aresztowany i uwięziony w więzieniu na Łukiszkach, gdzie zmarł w 1941 r.

Okupację przeżyła jego córka, Aleksandra Brusztejn (1884–1968), znalazła się bowiem na terenie Związku Sowieckiego. Po wojnie mieszkała w Moskwie i była znaną pisarką. Wilno i lata dzieciństwa opisała w książce „Droga odchodzi w dal”, która w 1956 r. została wydana w języku rosyjskim, później była przetłumaczona na litewski.

Córka Aleksandry, Nadieżda Brusztejn (Nadieżdzina), która przyszła na świat w Wilnie w 1904 r., została baletmistrzynią i kierowniczką znanego zespołu folklorystycznego „Bierozka”.

Podobno pewnego dnia mała wilnianka, znając otwartość i tolerancję dr. Cemacha Szabada, przyniosła mu do leczenia swojego pieska. Tę scenę przedstawia pomnik postawiony na terenie dawnego getta wileńskiego.
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Cemach Szabad

Najbardziej znaną osobą z żydowskiego Wilna okresu międzywojennego pozostaje Cemach Szabad. Zapisał się w historii zupełnie niespodziewanie jako bohater literatury dziecięcej – Doktor Oj Boli. Autorem książki był rosyjski poeta żydowskiego pochodzenia Korniej Czukowski, który odwiedzał Cemacha Szabada w Wilnie i obserwował jego pracę.

Czukowski zauważył ogromną popularność doktora Szabada w Wilnie. Często przyjmował on chorych wilnian nieodpłatnie, służył pomocą ubogim rodzinom. Podobno pewnego dnia mała wilnianka, znając otwartość i tolerancję Szabada, przyniosła mu do leczenia swojego pieska. Tę scenę przedstawia współczesny pomnik postawiony na terenie dawnego getta wileńskiego, którego autorem jest znany litewski rzeźbiarz Romualdas Kvintas.

Dodajmy przy tym, że Cemach Szabad (1864–1935) zyskał sławę nie tylko jako lekarz. Założył w Wilnie Żydowskie Stowarzyszenie Lekarskie, był radnym miasta Wilna, a równolegle rozwijał działalność polityczną.

W kwestiach ideologicznych często nie zgadzał się zarówno z „Bundem”, jak i z Jakubem Wygodzkim. Uważał, że należy patrzeć na przyszłość Żydów europejskich optymistycznie i walczyć o żydowską autonomię kulturalno-oświatową we wszystkich krajach, również w Polsce.

Ta ideologia autonomizmu miała wielu zwolenników wśród Żydów warszawskich. Odbywał z nimi regularne spotkania, bowiem był senatorem RP w drugiej kadencji, stał na czele Żydowskiego Stronnictwa Ludowego w Polsce.

Czytaj więcej: Cemach Szabad – jedna z postaci najbarwniejszych dawnego Wilna

Izaak Rubinsztejn

Zarówno do Sejmu RP (1935–1938), jak i do Senatu był wybierany naczelny rabin wileński Izaak Rubinsztejn. W izbie wyższej parlamentu polskiego zasiadał prawie przez trzy kadencje: w latach 1922–1927, 1928–1930 i 1938–1939. Ciekawie jest to, że nie pochodził z Wilna, ale z Datnowa koło Kiejdan.

Studiował w trzech jesziwach – w Kownie, Słucku i Wołożynie, a także na uniwersytecie w Moskwie. Początkowo pracował na Ukrainie, ale od 1906 r. zamieszkał w Wilnie, gdzie główne funkcje rabinackie pełnił aż do 1940 r. Prezentował liberalne skrzydło judaizmu; chodzi tu głównie o stosunek do syjonizmu.

Właściwie gdy większość rabinów w międzywojennej Polsce opowiadała się przeciwko polityce emigrowania do Palestyny, Rubinsztejn uważał, że należy mocno włączyć się w proces tworzenia państwa żydowskiego. Powstający Izrael nie mógł być według niego państwem świeckim. „Do Ziemi Izraela, z Torą Izraela!” – to było hasło Izaaka Rubinsztejna i bliskich mu działaczy, których zrzeszała partia polityczna „Mizrachi” (Wschodni). Została ona założona w Wilnie, ale swoją działalność rozwijała zarówno w innych miastach Polski, jak i daleko poza nią, w całej Europie.

Na zakończenie dodajmy, że Rubinsztejnowi udało się wyjechać z sowieckiego Wilna w 1940 r. i przedostać do Stanów Zjednoczonych, gdzie został zatrudniony w prestiżowych żydowskich religijnych szkołach wyższych. Szczytem jego amerykańskiej kariery były wykłady w Nowym Jorku, na Yeshiwa University. Zmarł w 1945 r.

Chaim Ozer Grodzieński

Postawę opozycyjną do Rubinsztejna zajmował rabin Chaim Ozer Grodzieński, który mieszkał w Wilnie w latach 1919–1940. Urodzony w Jewju, po zakończeniu szkoły w Ejszyszkach i jesziwy w Wołożynie pracował przez pewien czas na Białorusi i Ukrainie. Był przedstawicielem słynnej dynastii rabinów i prezentował judaizm ortodoksyjny.

W Polsce międzywojennej działał w partii „Agudat Israel” (Związek Izraela). Jej członkowie uważali, że Żydzi powinni zachować dawny, bardzo religijny sposób życia, nie integrować się z resztą społeczeństwa, nie uczestniczyć w ruchu syjonistycznym. Na przyjście Proroka należało według nich oczekiwać w kraju zamieszkania, a nie w Palestynie.

W okresie międzywojennym Grodzieński stał się wielkim religijnym autorytetem w kontekście całej Europy. Był specjalistą prawa rabinicznego, udoskonalał i popularyzował halachę, czyli religijne przepisy prawne regulujące zasady postępowania w judaizmie.

Mimo że funkcję naczelnego rabina pełnił Rubinsztejn, Grodzieńskiego wszyscy równolegle zaliczali do wielkich liderów duchowych i politycznych. Zmarł zaraz po wkroczeniu Sowietów do Wilna, w sierpniu 1940 r.

Na zakończenie zacytujmy wileńskiego pisarza Pawła Jasienicę, który bardzo trafnie określił sytuację miasta nad Wilią: „Rzeczypospolita Obojga Narodów, pierwsze w dziejach państwo dla wielu narodowości. (…) Wilno w 1655 r., w chwili swego upadku i katastrofy, liczyło 23 kościoły katolickie, dziesięć cerkwi unickich, dwie prawosławne, świątynie ewangelickie: luterańską i kalwińską, bożnice Starego Zakonu, meczet tatarski. Już wtedy, w XVII w., mówiono, że nigdzie na świecie nie czci się Boga w sposób tak rozmaity jak w Wilnie. Prawdziwi dziedzice tych tradycji są odporni na ksenofobię, na odruchy wrogości wobec narodów, z którymi sąsiadować im przyszło o miedzę lub na kontynencie”.

Czytaj więcej: Kvintas – wileńskimi śladami wybitnego artysty


Andrzej Pukszto


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 6(16) 06-12/02/2021