Nie ma polskiej szkoły bez polskiego nauczyciela

Nie trzeba nikogo – taką przynajmniej mam nadzieję – przekonywać, że najważniejszą instytucją dla Polaków na Litwie jest polska szkoła. Z niej i nasza kultura, i działalność społeczna, wiedza, oświata, nauka i zachowanie języka z tożsamością płyną.

Nad czym wypada ubolewać – że nie zawsze równie ważny w hierarchii poważania jest nauczyciel. A liczne badania i raporty wskazują na to, że nauczycieli w polskich szkołach nam zaraz zacznie brakować. Nie chodzi tylko o polonistów, ale o nauczycieli innych przedmiotów, zwłaszcza nauk, którzy zarazem byliby świetnymi specjalistami w swoich dziedzinach, przekazującymi wiedzę kolejnym pokoleniom i dążącymi do tego, by uczniowie ich pod względem znajomości tematu i kwalifikacji moralnych przerastali – i równocześnie posługiwaliby się wzorcową polszczyzną, operowali specjalistyczną terminologią zarówno polską, jak i litewską, a w miarę możliwości i angielską, bo jest to obecnie międzynarodowy język nauki.

Problem jest o tyle poważny, że gdyby miało zabraknąć polskich nauczycieli – to na nic walka o nauczanie w polskiej szkole w języku ojczystym, skoro nie miałby kto tego nauczania po polsku prowadzić. Nie ma polskiej szkoły bez polskiego nauczyciela. Oczywiście, możliwa byłaby prowizorka, w stylu zdalnego prowadzenia poszczególnych przedmiotów przez nauczycieli z Polski czy tymczasowe delegowanie takich pedagogów na Wileńszczyznę – ale nie jest to systemowe rozwiązanie problemu. Tego musimy dokonać sami – jako polska społeczność na Litwie, dla której jest to kwestia egzystencjalna. Dlatego w tej kwestii należy odłożyć na bok waśnie i spory, bo drugorzędne znaczenie ma stosunek człowieka do czteroliterowych skrótów, partii, zagranicznych polityków i obcych mocarstw, miłość do poszczególnych liderów czy jej brak, wyznawanie religii czy ideologii – rzecz dotyczy przyszłości społeczności polskiej jako takiej. Całej. Nie poszczególnych dyrektorów, prezesów czy kierowników kół, posłów czy merów, tylko całej społeczności. I jako całość powinniśmy się włączyć w rozwiązanie tego problemu, wspólnie, bez zawiści, głupich waśni czy przeciągania kołdry na swoją stronę, bo naprawdę nie o to chodzi, kto odniesie zwycięstwo czy ogłosi sukces, tylko o to, że w przeciwnym razie przegramy wszyscy i wszystko. Nie ma polskiej szkoły bez polskiego nauczyciela, a bez polskiej szkoły nie będzie nas.


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 7(19) 13-19/02/2021

Reklama