Powódź będzie, ale nie w Wilnie

wielkość powodzi w różnych miejscach Litwy będzie różna. Wilno raczej nie powinno się jej obawiać
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Nagły wzrost temperatury powietrza oraz poprzedzające ją obfite opady śniegu mogą spowodować powódź na terytorium Litwy. Powodzie w kraju mają charakter cykliczny, występują na terytorium Litwy praktycznie co kilka lat. Eksperci jednak zapewniają, że w Wilnie raczej nie doświadczymy powodzi podobnej do tej, jaka miała miejsce na wiosnę 1931 r.

Z obliczeń naukowców wynika, że klęski żywiołowe spowodowane powodzią zagrażają 5 proc. terytorium państwa. Najczęściej mają miejsce na początku marca. To dotyczy 70-75 proc. wszystkich przypadków. Najbardziej zagrożonym terenem, praktycznie od wieków, pozostaje delta Niemna. Są również pewne odcinki rzek Wilii, Minii, Niewiaży, gdzie występowanie rozlewów jest bardzo prawdopodobne.

Reklama

– Tak naprawdę wiosenna powódź będzie dotyczyła całej Litwy. Poziom śniegu jest wszędzie podobny. Wszędzie widzimy, że poziom wody w rzekach powiększa się. Kiedy to nastąpi? Sądzę, że najbardziej prawdopodobnym okresem będzie pierwsza połowa marca. Powódź powstaje, kiedy szybko zaczyna topnieć śnieg. Z tego, co widzimy od kilku dni, mamy plusową temperaturę, również w nocy. Mrozy raczej nie są możliwe. Więc, jeśli nie będzie jakichś kardynalnych zmian atmosferycznych, to doczekamy się powodzi na początku marca – powiedział „Kurierowi Wileńskiemu” Juozas Šimkus, szef Działu Obserwacji Hydrometeorologicznych Litewskiej Służby Hydrometeorologicznej.

Powódź wiosenna przypuszczalnie nastąpi w pierwszej połowie marca
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Wilno poza zagrożeniem

Šimkus podkreślił, że wielkość powodzi w różnych miejscach Litwy będzie różna. Wilno raczej nie powinno się jej obawiać.
– Położenie geograficzne Wilna raczej ubezpiecza od takiego rodzaju klęsk. Takiej powodzi, jak w 1931 r., kiedy ludzie pływali po ulicach łódkami, na pewno nie będzie. Poziom wody w Wilii z pewnością się zwiększy, ale na pewno nie wystąpi z brzegów. Może z wyjątkiem pewnych odcinków na Zwierzyńcu, gdzie brzegi są bardzo niskie – wyjaśnił naukowiec.

Na Litwie najczęściej występują roztopy wiosenne. Jednak 15 proc. powodzi dotyczy okresów letnich, kiedy jest ona spowodowana ulewami. Najczęściej skutki letnich deszczy są najbardziej odczuwalne w miastach.
– To ma bezpośredni związek z urbanizacją. W miastach mamy coraz mniej powierzchni naturalnych. Zobaczmy, jak duże są parkingi przy centrach handlowych. To oznacza, że woda nie ma gdzie wsiąknąć. Poza tym systemy kanalizacyjne są przestarzałe. Były budowane, kiedy, po pierwsze, klimat był nieco inny, po drugie – nie była tak rozwinięta infrastruktura miejska. Dlatego w ubiegłym roku i wcześniej widzieliśmy, jak ulice w Wilnie przekształcały się w rzeki – wytłumaczył Juozas Šimkus.

Przed kilkoma laty Ministerstwo Środowiska obliczyło, jakie straty przynosi jedna większa powódź. Z obliczeń ekspertów wynikało, że średnio jedna powódź kosztuje budżet państwa ok. 150 mln euro. Najbardziej narażone na wiosenne powodzie są gospodarstwa rolne oraz budynki.

Wilno, dzięki swemu położeniu geograficznemu, raczej nie ucierpi na skutek powodzi
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Historyczne powodzie na Litwie

Każdego roku na świecie odnotowujemy sporą liczbę klęsk żywiołowych. Pod tym względem Litwa, dzięki swemu położeniu geograficznemu, znajduje się w bardzo komfortowej sytuacji. Anomalie pogodowe lub klęski żywiołowe w naszym kraju występują dosyć rzadko. Jedynym, cyklicznie powtarzającym się przykładem, są powodzie, które występują na terytorium Litwy praktycznie co kilka lat.

Ze źródeł historycznych wiadomo, że od XII do początku XIX wieku na Litwie odnotowano ponad 30 większych powodzi. Na skutek zbyt zdawkowych informacji raczej nie wiemy, jakie wyrządziły szkody. Pierwsze stacje hydrologiczne na Litwie, które zaczęły badać poziom wody w rzekach, powstały w latach 1812-1820. Stacje powstały w okolicach Tylż oraz Rusi, czyli na terytorium ówczesnych Prus Wschodnich, i czuwały nad pomiarem wody w delcie Niemna, ponieważ od wieków te tereny były nękane przez notoryczne rozlewy. W XX w. największa powódź w delcie Niemna została odnotowana w 1958 r., kiedy rzeka zalała 570 kilometrów kwadratowych. Dużo strat spowodowała też powódź z roku 1994, kiedy zatopiona została powierzchnia licząca 470 kilometrów kwadratowych.

Często ofiarą powodzi było też Kowno, gdzie takim „miejscem zapalnym” było ujście Wilii do Niemna. Powódź witała do „tymczasowej stolicy” w latach 1715, 1811, 1829, 1855, 1906, 1926, 1931, 1934, 1940, 1942, 1946, 1947, 1951. Ostatnia została odnotowana w roku 1958. Ostatni największy potop w Kownie odbył się tuż po wojnie w roku 1946, kiedy na rzece powstały zatory lodowe sięgające ponad czterech metrów wysokości. Faktycznie tylko budowa Kowieńskiej Elektrowni Wodnej zmniejszyła do minimum możliwość powodzi w drugim największym mieście na Litwie.

Największa powódź wileńska miała miejsce w kwietniu 1931 r. Wówczas woda z Wilii i Wilenki dotarła do placu Katedralnego i zalała podziemia centralnej świątyni Wilna. Powódź spowodowała dużo strat, ale miała również aspekt pozytywny. Dzięki pracom Komitetu Ratowania Bazyliki Wileńskiej udało się odnaleźć groby królewskie znajdujące się w podziemiach katedry. Po drugiej wojnie światowej woda wdzierała się na plac Katedralny jeszcze w latach 1951, 1956 i 1958. Ostatecznie problem został zażegnany na skutek zbudowania systemu wodociągowego Mińsk-Wilejka, który akumulował sporo wody z Wilii na potrzeby Mińska. To w znaczny sposób powstrzymało możliwość potopu na terenie litewskiej stolicy. Groźna sytuacja miała miejsce jeszcze na wiosnę 1979 i 1996 r., ale do powodzi nie doszło.

Czytaj więcej: Powódź w Wilnie