Cyprian Norwid. 200. rocznica urodzin wybitnego poety

Cyprian Ksawery Gerard Walenty Norwid urodził się 24 września 1821 w dworku Zdzieborskich-Norwidów w Głuchach (dawniej Laskowo-Głuchy), aktualnie Lasków, parafia Dąbrówka, na Mazowszu, około 35 km na północny wschód od Warszawy, w kierunku Radzymina i Wyszkowa. Zmarł w nocy z 22 na 23 maja 1883 r. w Zakładzie Świętego Kazimierza w Paryżu.

Pochowany w pobliskim Ivry, po 5 latach trumnę przeniesiono na cmentarz Montmorency i złożono w zbiorowym grobie pensjonariuszy Zakładu. W 2001 r. urnę z prochami z tego grobu, pobłogosławioną przez Jana Pawła II, złożono na Wawelu.
Prawobrzeżne Mazowsze, małą ojczyznę Norwida, zamieszkiwali liczni krewni matki poety: Dybowscy, Sobiescy, herbu Janina, dalecy krewni króla Jana III, Buynowie, Kleczkowscy, Komierowscy i in. Ludwika ze Zdzieborskich (1798-1825), herbu Łodzia, była ostatnią dziedziczką Głuchów i rodu Zdzieborskich. Ojciec poety, Jan Norwid (1784-1835), herbu Topór, pochodził z Litwy, prawdopodobnie z miejscowości Norwidyszki lub Norwidy w obwodzie witebskim. W małżeństwie Ludwiki i Jana urodziło się pięcioro dzieci: Ludwik (1818-1881), Paulina, zamężna Suska (1820-1860), Cyprian (1821-1883), Jan (1823-zmarł po pięciu dniach), Ksawery (1825-1864). Żyjący do dziś w kraju krewni poety, Kozarzewscy, to potomkowie Marii Norwidówny, zamężnej Łępickiej (1863-1928), jedynej córki Ksawerego i Zofii z Sobieskich (1834-1925).

W osobowości Norwida – dziedzica mazowieckiej i litewskiej tradycji kulturowej – skupiła się niezwykle owocnie tendencja dawnej Rzeczpospolitej: kulturowa wymiana wartości rodowych i republikańskich, wyrosła na gruncie głębokiego doświadczenia chrześcijaństwa, a równocześnie ogromna potrzeba znalezienia modus vivendi polskości wśród nieodwracalnie zmieniającego się krajobrazu politycznego i kulturowego dziewiętnastowiecznej Europy, wstrząsanej rewolucjami i wojnami, a równocześnie będącej areną wielkiego postępu naukowego i technicznego.
Norwid doświadczył tych przemian osobiście – począwszy od rewolucji z lat 1830/31 (Powstanie Listopadowe), poprzez warszawski ruch młodoliteracki, który przyniósł mu na moment smak popularności w latach 1840-1842, a następnie podczas podróży po Europie i Ameryce w latach 1842-1854, początkowo  jako adept studiów artystycznych, a następnie jako emigrant polityczny, bez  możliwości powrotu do kraju, dla którego cały świat stawał się ojczyzną,  ludzkość – rodziną, a pielgrzymowanie istotą człowieczej kondycji.

W latach 1842-1854 widzimy go ciągle w drodze: Warszawa (10 maja 1842 pożegnanie miasta i przyjaciół) – Kraków – Drezno – Marienbad (Czechy) – Drezno – Norymberga – Monachium (1842/43 – studia artystyczne) – Wenecja (1843 – studia artystyczne) – Florencja (1843/45 – szkoła rzeźby w pracowni Luigiego Pampaloniego) – Rzym (1845 – na bierzmowaniu przyjął imię Kamil; dramatyczna miłość do Marii Kalergis) – Neapol – Rzym – Berlin (1845/46 – studia artystyczne, filozoficzne i literackie; tu w odwet za odrzucenie współpracy z wywiadem rosyjskim trafił na 6 tygodni czerwca/lipca 1846 do pruskiego więzienia, gdzie nabawił się chronicznej choroby uszu) – po 10 sierpnia 1846 uwolniony wyjeżdża na Zachód jako emigrant polityczny – Bruksela (1846/47) – Paryż (w drodze do Włoch) – Rzym (6 lutego 1847-koniec 1848); na ten czas przypada doskonalenie w sztuce plastycznej, bliskie kontakty z liczną Polonią, rozkwit miłości do Marii Kalergis oraz gwałtowne sceny rewolucji zwanej Wiosną Ludów, tu zaprzyjaźnił się z Krasińskim, co miało znaczący wpływ na jego losy i poglądy – Paryż (1849-1852) liczne kontakty z wybitnymi Polakami: Słowackim, Chopinem, Mickiewiczem, Zaleskim, Lenartowiczem, koniec kontaktów z Marią Kalergis, poróżnienie się z Krasińskim, próba wstąpienia do zmartwychwstańców, decyzja o wyjeździe do Ameryki – Nowy Jork od lutego 1853, praca rysownika przy Wystawie Powszechnej, co pozwala mu na chwilę „odbić się od dna” ubóstwa, wkrótce jednak przekonuje się, że Ameryka nie pasuje do niego ani on do Ameryki i wraca do Europy – ostatecznie od końca roku 1854 do śmierci Paryż staje się miejscem jego niełatwej egzystencji, ale też najwybitniejszych dokonań literackich, artystycznych i publicystycznych, a choć planował przeniesienie się do Włoch, to jednak tu znalazł „swoje” środowisko – wśród wygnańców – i istotny kontekst swych ambicji twórczych, jako że Paryż był wówczas nie tylko centrum polskiej emigracji, ale również światową areną prądów intelektualnych, artystycznych i naukowych.

Czytaj więcej: Wędrówki ulicami wileńskimi: Juliusz Słowacki – królom był równy…

Na dorobek literacki i artystyczny Norwida składają się dzieła nieomal we  wszystkich gatunkach uprawianych w literaturze XIX w., zwykle jednak noszące niepowtarzalne piętno jego oryginalnej inwencji. W poezji ponad 300 znanych dziś wierszy, z których drukiem za życia autora ukazało się mniej niż połowa, a większość pozostała w rękopisach, w tym niezwykle cenny zbiór Vade-mecum, skomponowany na przełomie 1865/66 z utworów dawniej powstałych i nowych; do wierszy wcześniejszych, jak Moja piosnka, Coś ty Atenom zrobił, Sokratesie…, Bema pamięci żałobny rapsod, dołączyły tak dziś popularne, jak W Weronie, Fatum, Nerwy, Fortepian Szopena, Krzyż i dziecko, Do Bronisława Z. Wśród poematów do obiegu czytelniczego za życia autora weszły m.in.: Promethidion i Quidam, a spośród ponad dwudziestu dramatów – m.in. Zwolon i Krakus, żaden jednak nie trafił na ówczesną scenę teatralną. Z dość obszernego katalogu prozy artystycznej w druku ukazały się m.in. Czarne kwiaty oraz Białe kwiaty, ale spotykały się na ogół z drwinami ówczesnej krytyki literackiej. W nader obfitej publicystyce Norwid obecny był od debiutu, a nawet doczekał się żywej polemiki prasowej. Ważną dziedziną aktywności, która zresztą przynosiła mu wyraźne oznaki uznania, były publiczne odczyty i recytacje w ówczesnych salach odczytowych i salonach literackich Warszawy i Paryża; i tak występ z Rzeczą o wolności słowa w 1869 r. oklaskiwało kilkuset słuchaczy, choć to samo dzieło, ogłoszone drukiem, nie znalazło ani czytelników, ani rzetelnej krytyki. Ta sytuacja powtarzała się wielokrotnie – entuzjastyczne oklaski po odczytach i zupełne ignorowanie publikacji tych samych tekstów – co było w dużym stopniu skutkiem rozpowszechnionej opinii o nim jako pisarzu pozbawionym daru jasnego wysłowienia, po prostu – „niezrozumiałym”.

Cyprian Ksawery Gerard Walenty Norwid
| Fot.wikipedia


Znajomość Norwidowskiego pisarstwa za jego życia i poziom recepcji jego programu literackiego były zastraszająco nikłe, szczególnie w zestawieniu z lawinowo narastającą popularnością od czasu „odkrycia” przez Młodą Polskę i okrzyknięcia go „patronem inteligencji”, „wieszczem wolnej Polski” czy niesprawiedliwie zapomnianym geniuszem.
Bardziej wyrównanym powodzeniem cieszyła się jego twórczość na polu sztuk plastycznych, a szczególnie rysunku i grafiki, które uprawiał już na ławie szkolnej (karykatury znajomych). Dorobek artystyczny Norwida to kilka tysięcy prac, głównie graficznych, które nierzadko jako tworzone „na zamówienie” i sprzedawane wśród znajomych ratowały go od całkowitej nędzy.
Zapomniany i/lub ignorowany dorobek tego wszechstronnego artysty próbowało od końca XIX w. przywrócić kulturze polskiej kilka pokoleń badaczy i miłośników literatury na czele z Zenonem Przesmyckim. Dzięki niemu objawiły się zapomniane lub tkwiące w rękopisach jego niezwykłe dzieła. W ciągu XX w. udostępnione zostały wszystkie odzyskane z niepamięci norwidiana, w tym najpełniejsza jak dotąd edycja, tj. Pisma wszystkie (11 tomów), ogłoszona w latach 1971-1976 przez Juliusza Wiktora Gomulickiego. Aktualnie dorobek poety wydawany jest na nowo w całościowych Dziełach wszystkich jako zespołowe opracowanie krytyczne pod kierunkiem Stefana Sawickiego (ukazało się dotąd 9 z planowanych 15 tomów); ponadto w środowisku polonistycznym KUL powstają kolejne tomy Katalogu prac plastycznych Norwida (ukazały się 4 z planowanych 6 tomów), opracowywane przez Edytę Chlebowską.

Czytaj więcej: Z Pogonią Litewską w herbie

Warto zauważyć, że badania nad twórczością Norwida skoncentrowały się w drugiej połowie XX w. w kilku ośrodkach uniwersyteckich wokół celowych projektów badawczych i popularyzacyjnych. Na Uniwersytecie Warszawskim  pod kierunkiem Jadwigi Puzyniny – pracownia naukowa, w której przygotowano i udostępniono m.in. internetowy Słownik Języka Cypriana Norwida. Na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu działał pod kierunkiem Zofii Trojanowiczowej zespół Pracowni Kalendarza Życia i Twórczości Norwida, wydając w 2007 r. Kalendarz życia i twórczości – nieocenione źródło biograficzne. Prócz wzmiankowanej wcześniej edycji krytycznej Dzieł wszystkich, na KUL-u od roku 1983 ukazuje się  czasopismo naukowe „Studia Norwidiana” a także seria norwidianów: „Studia i Monografie” – pod egidą Towarzystwa Naukowego KUL.
Norwid w kulturze polskiej cieszy się obecnie niesłabnącą popularnością; tradycja studiowania jego życia i utworów weszła na uczelnie i do szkół, a także do sztuki teatralnej, muzycznej i filmowej. Miarą znaczenia jest również przenikanie jego myśli społecznej i artystycznej do powszechnej świadomości jako żywa część społecznej komunikacji, a zarazem wezwanie do nieustannej pracy nad wzrostem i doskonaleniem człowieczeństwa, jak w słynnym adagium z Promethidiona:

Bo nie jest światło, by pod korcem stało,
Ani sól ziemi do przypraw kuchennych,
Bo piękno na to jest, by zachwycało
Do pracy – praca, by się zmartwychwstało.


Józef Franciszek Fert
Autor jest poetą, historykiem literatury, profesorem Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, badaczem twórczości Cypriana Norwida