Bój się korony, nie bój się szczepionki

Wydawałoby się, że powoli wychodzimy z pandemii. Na Litwę dotarły wyczekiwane przez większość społeczeństwa szczepionki. Rząd pod koniec lutego poluzował kwarantannę – otworzyły się zakłady fryzjerskie, poszczególne sklepy i targowiska. W końcu ściągnęliśmy maseczki.

Możemy ,,legalnie” oddychać nie tylko w czterech ścianach swojego domu. Jakie było moje zdziwienie, kiedy odprowadzałam syna do przedszkola i widziałam ludzi bez maseczek. Z automatu pomyślałam sobie: ,,Nie boją się mandatów?”, i dopiero po chwili sama zdjęłam, bo to był TEN dzień, kiedy już można! I to chyba tyle dobrych wiadomości. Departament Statystyki publikuje nie tylko liczby dotyczące zachorowalności na covid-19, lecz także dane o szczepieniach. Najniższy wskaźnik w kraju jest niestety w rejonie solecznickim. Proces idzie opornie.

Mer Zdzisław Palewicz planuje akcję promocyjną w kilku językach, bo jak twierdzi, być może nie wszyscy znają język litewski i nie wszyscy zdają sobie sprawę z powagi sytuacji. Być może. Opór wobec szczepień jest odczuwalny również w polskich placówkach oświatowych w Wilnie i w rejonie wileńskim. Zaszczepieni pedagodzy są traktowani przez swoich kolegów po fachu jak trędowaci. Co niektórzy dyrektorzy przedszkoli i szkół są tak zdeterminowani, że ściągają do zarządzanych przez siebie placówek, ekspertów medycznych z dziedziny immunologii. Niestety, nawet argumenty specjalistów nie przemawiają do antyszczepionkowców. I nic dziwnego.

Być może mamy to w genach? Początki tych postaw sięgają XIX w. Dzisiaj, w szczególności w dobie mediów społecznościowych, wokół wakcynacji narosło wiele teorii spiskowych. Najpopularniejszą z nich jest opinia, że to właściwie rządy we współpracy z koncernami farmaceutycznymi nie tylko ukrywają dane dotyczące szczepień, lecz także je fałszują, chcąc mieć wszystko pod kontrolą. Zapewne każdy z nas słyszał o ,,powszechnym zaczipowywaniu”. Obecnie trwają dyskusje na temat tzw. paszportu szczepień. Jedni twierdzą, że to ograniczanie wolności i podział na dwie klasy obywateli, drudzy – że to powrót do normalności. Jestem w gronie tych drugich. Marzy mi się powrót do starej rzeczywistości, odwiedzenie rodziców i babci. Od roku się do nich nie przytulałam. A antyszczepionkowcom tylko przypomnę, że to dzięki wakcynom wyeliminowaliśmy lub opanowaliśmy wiele chorób, które wcześniej stanowiły poważne zagrożenie dla życia i zdrowia. Czy coś komuś mówią słowa: dyfteryt, gruźlica, dżuma, odra, tyfus?


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” nr 10(28) 06-13/03/2021