Wolność dokumentów to wolność ludzi

Obchodzony 26 marca Dzień Wolności Dokumentów zapoczątkowany został w roku 2008. Wówczas nikt nie przewidywał, że paręnaście lat później przyjdzie nam wszystkim pracować i uczyć się w trybie zdalnym, a sprawy urzędowe załatwiać przez internet z powodów pandemicznych. A jednak, te wszystkie możliwości, z których dziś korzystamy, wynikają właśnie z faktu, że otwarte formaty zapisu dokumentów stały się standardem.

Za otwarty format przyjęło się uznawać taki, którego opis i instrukcje obsługi są dostępne publicznie i każdy może obsługę tego formatu bezpłatnie wdrożyć w swoim programie. W odróżnieniu od formatów zamkniętych, których obsługę mają tylko programy określonego producenta. Wystarczy sobie przypomnieć niedalekie przecież czasy, kiedy np. szpitale zmuszone były kupować sprzęt diagnostyczny i oprogramowanie od jednego producenta, bo inaczej nie można było odczytać plików z wynikami badań pacjentów. Dziś, dzięki otwartym formatom, pacjent może np. wyniki badania MRT odczytać u siebie na domowym komputerze – nie mówiąc już o tym, że i szpitale mogą kupować bardziej zróżnicowany i tańszy sprzęt.

Nie wszystko jeszcze działa dobrze, ale już teraz zawdzięczamy dużo otwartym standardom zapisu dokumentów, zarówno w kwestii oszczędności finansowych, jak i wygody wynikającej z możliwości wyboru najlepszych narzędzi, które nie są przywiązane do jednej platformy czy producenta. Monopole komputerowe zrodziły Billa Gatesa i brak bezpieczeństwa systemów, a otwarte standardy dały nam wolność i wygodę.