Ludzka strona historii

Przypominając rocznice ważnych wydarzeń historycznych, najczęściej piszemy o przyczynach, jakie do nich doprowadziły, odtwarzamy przebieg, analizujemy skutki. Ot, klasyczny ciąg dobrze przeprowadzonej lekcji historii. Rzadko zaś staramy się pokazać zwykłe ludzkie emocje towarzyszące uczestnikom. Ich lęki, nadzieje, przemyślenia, a wreszcie i uczucia, które przecież często wpływają na taki, a nie inny bieg zdarzeń.

Wielu wie, że kongres wiedeński i jeden z jego głównych rozgrywających, austriacki kanclerz Klemens von Metternich, w 1815 r. podzielili Europę na prawie sto lat. Niewielu zdaje sobie sprawę, jakie emocje targały kanclerzem usychającym w trakcie obrad z tęsknoty za kobietą, delikatnie mówiąc, niezbyt wyszukanych obyczajów. A przecież jego stan miał przeolbrzymi wpływ na mnóstwo ważkich rozstrzygnięć, które zapadły. Materiał, który znalazł się w tym numerze, przygotowany na stulecie zawarcia traktatu ryskiego, wydarzenia niezwykle istotnego dla budowy II Rzeczypospolitej, też miał być pierwotnie klasyczną lekcją historii. Ale dzięki prof.

Adamowi Sudołowi, kustoszowi honorowemu Muzeum Dyplomacji i Uchodźstwa Polskiego w Bydgoszczy, oraz dr Aleksandrze Sarze Jankowskiej z tejże placówki udało się tę lekcję przeprowadzić inaczej. Mieszkająca w Kanadzie Wanda Poznańska, która w Rydze była stenotypistką polskiej delegacji, u schyłku swojego długiego życia szukała instytucji, która zechciałaby przejąć i odpowiednio wyeksponować w ojczyźnie pokaźną kolekcję bezcennych archiwaliów i pamiątek historycznych, które zgromadziła. Szczęśliwym zbiegiem zdarzeń prof. Sudoł trafił do niej w kwietniu 1997 r. Przyjechał na tydzień, został prawie miesiąc, a w październiku jeszcze powrócił. Tym razem już z całą delegacją prominentnych obywateli Bydgoszczy.

Owocem wizyty było wzbogacenie się miasta nad Brdą o niezwykłą kolekcję, która stała się kamieniem węgielnym Muzeum Dyplomacji i Uchodźstwa Polskiego. Ale tym owocem było jeszcze coś – wiele niezwykłych historii, które prawie stuletnia pani Poznańska opowiedziała prof. Sudołowi. O wizytach w operze, o grze w karty na pieniądze, o imieninowym prezencie, jaki polscy dyplomaci zrobili Józefowi Piłsudskiemu, doprowadzając go nim do wściekłości. I wreszcie o gierkach miłosnych, jakie też się tam toczyły. Bo w Rydze nie tylko urodził się traktat o granicach. Urodziła się też bardzo piękna miłość, która przetrwała po grób.


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 12(33) 20-26/03/2021