Zygmunt Kosiłowicz – katyńczyk, wilnianin, lekarz

Podchorąży Zygmunt Kosiłowicz w czasie studiów w Szkole Podchorążych Piechoty w Warszawie, 9 lutego 1934.
| Fot. archiwum rodzinne

Człowiek nie może pozwolić, żeby prawda została wydarta pod pozorem niczym
nieograniczonej wolności, nie można zagubić w sobie krzyku sumienia jako głosu
Prawdy, która go przerasta, ale która równocześnie czyni go człowiekiem i stanowi

o jego człowieczeństwie” (Jan Paweł II)

13 kwietnia 1943 roku obchodzony jest Dzień Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej oraz lotniczej katastrofy smoleńskiej. Katyń. Któż z nas, Polaków, nie zna tragicznej wymowy tego słowa? Wywołuje ono wiele skojarzeń, rodzi różne emocje, budzi grozę, żal, poczucie niesprawiedliwości i ogromnej krzywdy.
W 2009 roku Gimnazjum im. Jana Pawła w Wilnie wzięło udział w programie edukacyjnym „Katyń – ocalić od zapomnienia”. W ten sposób składamy hołd wilnianinowi, z zawodu lekarzowi, por. Zygmuntowi Kosiłowiczowi.

23 sierpnia 1939 roku w Moskwie Niemcy i ZSRS zawarły układ o nieagresji, nazwany paktem Ribbentrop – Mołotow. Do układu dołączono tajny protokół, który przewidywał podział ziem Polski oraz państw bałtyckich między III Rzeszą a ZSRR. Józef Stalin umożliwił przywódcy III Rzeszy Adolfowi Hitlerowi ustalenie daty agresji na Polskę na 1 września 1939 roku i rozpoczęcie tym samym II wojny światowej. 17 września 1939 r., gdy Wojsko Polskie prowadziło walkę z niemieckim Wehrmachtem, wschodnią granicę Polski na całej długości przekroczyła Armia Czerwona. Do końca września Rosjanie zajęli wschodnie województwa Rzeczypospolitej.

Tablica pamiątkowa przy Dębie Pamięci Fot. wilnoteka.lt

Do niewoli dostało się blisko 18 tysięcy oficerów, 230 tysięcy żołnierzy oraz około 12 tysięcy funkcjonariuszy Policji Państwowej. Wśród jeńców byli oficerowie różnych stopni, w tym 12 generałów i kontradmirał, reprezentujący wszystkie rodzaje broni i służb Wojska Polskiego. Znaczną część uwięzionych stanowili oficerowie rezerwy, powołani do wojska w chwili wybuchu wojny. Większość to przedstawiciele polskiej inteligencji – lekarze, prawnicy, urzędnicy państwowi i samorządowi, nauczyciele szkolni i akademiccy, inżynierowie, literaci, dziennikarze, ziemianie, działacze polityczni i społeczni. W obozach znaleźli się również przedstawiciele duszpasterstwa wojskowego różnych wyznań: kapelani katoliccy, prawosławni, wyznania mojżeszowego i protestanci.

NKWD umieściło wziętych do niewoli w obozach w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie. Dnia 5 marca 1940 roku, na wniosek ludowego komisarza spraw wewnętrznych Berii, Biuro Polityczne KC WKPb podjęło decyzję o rozstrzelaniu przeszło 14 730 jeńców przebywających w Kozielsku, Ostaszkowie i Starobielsku:

Złożenie kwiatów i zapalenie zniczy przy Dębie Pamięci na cześć Zygmunta Kosiłowicza
| Fot. wilnoteka.lt

Czytaj więcej: Operacja polska NKWD, największa zbrodnia Stalina na Polakach

 „ŚCIŚLE TAJNE. Uchwała z 5 III 40 r. 144. – Sprawa NKWD ZSRR. I. Polecić NKWD ZSRR:

1) Sprawy znajdujących się w obozach dla jeńców wojennych 14 700 osób, byłych polskich oficerów, urzędników, obszarników, policjantów, agentów wywiadu, żandarmów, osadników i służby więziennej,

2) jak też sprawy aresztowanych i znajdujących się w więzieniach w zachodnich obwodach Ukrainy i Białorusi 11 000 osób, członków różnorakich kontrrewolucyjnych organizacji, byłych obszarników, fabrykantów, byłych polskich oficerów, urzędników i uciekinierów-rozpatrzyć w trybie specjalnym, z zastosowaniem wobec nich najwyższego wymiaru kary-rozstrzelanie.

II. Sprawy rozpatrzeć bez wzywania aresztowanych i bez przedstawiania zarzutów, decyzji o zakończeniu śledztwa i aktu oskarżenia […]”.

  Na mocy tej samej decyzji zamordowano również około 7300 obywateli polskich znajdujących się w więzieniach NKWD na terenie przedwojennych wschodnich województw Rzeczypospolitej.

Rozkaz Stalina z 5 marca 1940 r.
Fot. wikipedia.org

13 kwietnia 1943 r. Niemcy ujawniły informację o odkryciu mogiły polskich oficerów w lesie katyńskim. Wkrótce potem udały się tam dwie delegacje polskie, w których składzie znaleźli się m.in. przedstawiciele Polskiego Czerwonego Krzyża, a także dwaj pisarze: Ferdynand Goetel i Józef Mackiewicz. Oto ich relacje:

  „Przed nami ciągnie się główna mogiła. Przeszywa ją wąwóz wykopany wzdłuż pokładu trupów, leżących zwartą i zlepioną masą jeden na drugim. Tu wychyla się ze ściany ręka bezwładna, ówdzie zwisają nogi. W miejscu, gdzie odkryta jest wierzchnia warstwa zwłok, jest postać związana sznurem. Ta zdaje się żyć jeszcze dramatem przedśmiertnej walki. […] Wynoszą wskazanego przez nas trupa. Rosły, barczysty człowiek z emblematami rotmistrza. Mundur niezniszczony. Buty prześliczne, „warszawskie”. Twarz: woskowa maska. Coś kurczy się w nas i drży, gdyż profesor paru ruchami noża odłącza głowę od ciała i skalpuje ją, aby wskazać na wlot kuli w tyle głowy i wylot jej ponad czołem. A teraz nożyczki tną mundur i poszukują papierów. Są. Poklejone i nadżarte jadem, mało czytelne. Wśród nich kartka z częściowo czytelnym adresem wysyłającego: „Zielińska… powiat Grodziec… wieś…”- już nie pomnę jaka. I dalej: „Drogi mężu…”. – Jeszcze kogoś? – pyta profesor. Nie, nie, wystarczy! – A oto zwłoki generała Bohatyrowicza – słyszę, przystanąwszy nad postacią, leżącą na uboczu. Nie mogę dłuższy czas oderwać od niej wzroku, gdyż więzi mnie wstążką Virtuti Militari na krawędzi płaszcza… Z tamtej wojny – biegnę myślą wstecz – Bohaterewicz… Bohaterewicz… Skąd znam to nazwisko? Ach prawda! To z powieści Orzeszkowej „Nad Niemnem” (Ferdynand Goetel, „Czas wojny”).
(cdn.)


Wiktor Łozowski, nauczyciel historii w Gimnazjum im. Jana Pawła II w Wilnie