Problem istnieje, zaufania nie buduje

Pandemia a kwestia polska raz za razem powraca do przestrzeni medialnej na Litwie. Przed ponad tygodniem premier Ingrida Šimonytė zaproponowała, aby zintensyfikować szczepienia w rejonie solecznickim, aby szczepionki mieszkańcom do domów mieli dostarczać lekarze wojskowi lub funkcjonariusze Służby Ochrony Państwa.

Propozycja od razu spotkała się ze sprzeciwem polskiej społeczności, która odebrała tę możliwość jako nakaz przymusowych szczepień. „Nie wiem, jak skomentować nowe pomysły świetnego (nie)rządu o wykorzystaniu medyków wojskowych do szczepień. Przyjdą do naszych domów i mieszkań ze strzykawkami i voilà! (…) Myślę, że takie pomysły to ogromna przesada i że wykorzystuje się najsłabszą część społeczeństwa, czyli mniejszości narodowe, do wymuszenia posłuszeństwa społecznego” – skomentowała na gorąco pomysł premiera posłanka Beata Pietkiewicz z Solecznik. Dzień później Šimonytė wytłumaczyła, że nie chodziło jej o zmuszanie do szczepień, tylko o bardziej elastyczne podejście i dotarcie do osób w odległych zakątkach samorządu, które mają ograniczone możliwości udania się do punktu szczepień.

Cóż, z pewnością wypowiedź premier nie była fortunna. Niestety, takich wypowiedzi i posunięć nowego rządu było więcej, niekoniecznie dotyczących Polaków czy innych mniejszości narodowych. O braku lub złej komunikacji rządu ze społeczeństwem w sprawach covidowych nie mówi tylko najbardziej leniwy komentator życia politycznego w kraju. Ciągłe wahanie się i brak spójnego przekazu powodują jeszcze większą frustrację w zmęczonym po roku z koronawirusem społeczeństwie. Nastroje społeczne są odzwierciedlone w najnowszych sondażach. Widzimy, że zaufanie względem premiera i konserwatystów, czyli wiodącej siły koalicyjnej, się kurczy. Niemniej, fakty mówią same za siebie. Odsetek osób zaszczepionych w rejonie solecznickim znacznie odbiega od krajowego. O ile w całym kraju pierwszą dawką zaszczepiło się 17,63 proc., a drugą – 6,8 proc., to w rejonie solecznickim odpowiednio 7,92 proc. oraz 3,82 proc. Oczywiście, częściowo brak zaufania wobec oficjalnego przekazu jest pokłosiem prowadzonej polityki państwa, która przez wiele lat ignorowała mniejszości narodowe. Z tym, że zniszczony autorytet państwa jako instytucji – który wykorzystywała AWPL-ZChR do mobilizacji elektoratu przed wyborami – uderzył w samą partię, która nie potrafi przekonać wyborców do szczepień nawet w tak dramatycznej sytuacji.


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 17(48) 24-30/04/2021