Francja w cieniu półksiężyca

Nie wiadomo, ilu we Francji żyje mieszkańców pochodzenia arabskiego lub wyznawców islamu. Dlaczego? Ponieważ zbieranie danych dotyczących tożsamości etnicznej lub religijnej jest tam zabronione nawet podczas spisów powszechnych. Pewne pojęcie o skali zjawiska dają jednak rezultaty ankiety przeprowadzonej przez Narodowy Instytut Statystyki i Studiów Ekonomicznych (INSEE).

Wynika z nich, że w 2019 r. aż 21,5 proc. noworodków w tym kraju otrzymało arabskie imiona. W niektórych departamentach ich liczba wynosiła ponad 50 proc. To olbrzymia różnica w porównaniu z rokiem 1969, gdy takie przypadki w całej Francji stanowiły zaledwie 2 proc. Dzietność wśród tej populacji znajduje się na znacznie wyższym poziomie niż wśród rdzennych Europejczyków i wynosi 2,9 dziecka na kobietę. Dziś Paryż, gdzie według szacunków mieszka ok. 10 proc. wyznawców Allaha, stanowi największe skupisko ludności muzułmańskiej na naszym kontynencie. Najbardziej palącym problemem są jednak enklawy imigrantów, nazywane niekiedy „utraconymi terytoriami Francji”, gdzie niepodzielną władzę sprawują ekstremistyczni imamowie i islamskie gangi, zaś policja boi się nawet tam wjeżdżać. Oblicza się, że na takich obszarach może mieszkać nawet 5 mln ludzi.

Są to miejsca, w których dochodzi do największej radykalizacji nastrojów wśród muzułmańskiej młodzieży. Nic dziwnego, że to właśnie z Francji wyjechało najwięcej ochotników na Bliski Wschód, by walczyć w szeregach ISIS. Służby specjalne monitorują – pod kątem zagrożenia terrorystycznego – aż 11 tys. aktywnych i 20 tys. potencjalnych dżihadystów. Poza tym na religię Mahometa nawraca się rocznie co najmniej 4 tys. rdzennych Francuzów. Jest to liczba minimalna – rzeczywista może być znacznie wyższa, ponieważ wiele meczetów nie zgłasza takich konwersji do Centralnego Biura ds. Kultu. Przechodzenie na islam stało się zresztą modne wśród gwiazd kultury masowej, o czym świadczą choćby przykłady tak słynnych futbolistów, jak Nicolas Anelka, Franck Ribéry czy Paul Pogba. Ofensywie tej religii towarzyszy odwrót chrześcijaństwa. Każdego roku w kraju znika 50 katolickich kościołów. Około 3 tys. świątyń pozostaje opustoszałych. Jedna trzecia wszystkich ataków na obiekty kultu chrześcijańskiego w Europie przypada na Francję – statystycznie trzy dziennie. Natura nie znosi pustki. Także w świecie duchowym. Miejsce chrześcijaństwa zajmuje islam.  


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 22(63) 29/05/-04/06/2021