Powstanie styczniowe: od krytyki do wspólnego zrywu

Pogląd na powstanie styczniowe na Litwie i wśród Litwinów zmieniał się na przestrzeni lat. Basanavičius odbierał powstanie jako błąd. Teraz większość historyków sądzi, że powstanie było wspólnym zrywem polsko-litewskim powiązanym ze starą tradycją państwową.

Przywódcy powstania styczniowego na Litwie w 2019 r. spoczęli na Rossie
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Wybuch powstania poprzedziły liczne manifestacje patriotyczne na terenie byłej Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Litwa nie była wyjątkiem. 6 sierpnia 1861 r. w Wilnie władze carskie krwawo stłumiły manifestację patriotyczną. Wówczas 15-tysięczny tłum zebrał się w pobliżu mogiły Szymona Konarskiego, gdzie został spotkany przez wojsko. W tym samym miesiącu odbyła się słynna Manifestacja Jedności Rzeczypospolitej Obojga Narodów w Kownie. Po tych wydarzeniach władze carskie na Litwie ogłosiły stan wojenny.

Powstanie a odrodzenie narodowe

22 stycznia 1863 r. został ogłoszony manifest Tymczasowego Rządu Narodowego, który wzywał do walki przeciw Imperium Rosyjskiemu wszystkie narody przedrozbiorowej Rzeczypospolitej „bez różnicy wiary i rodu, pochodzenia i stanu”. Na terenie Litwy powstanie wybuchło 1 lutego. Walki trwały do grudnia 1864 r. Na Litwie walki ustały faktycznie po egzekucji Konstantego Kalinowskiego, chociaż jeszcze latem 1864 r. w terenie działało ok. 20 oddziałów powstańczych. W czasie powstania styczniowego w guberni wileńskiej stacjonowało ok. 150 tys. carskich żołnierzy, jednak nie wszystkie jednostki wojskowe brały udział w tłumieniu powstania. Z szacunków historyków wynika, że stosunek powstańców do carskich żołnierzy był 1:10, czy nawet 1:20 na korzyść Rosji. W ciągu półtora roku stoczono ogółem 1 229 potyczek i bitew, w tym 956 w Królestwie Polskim oraz 236 na Litwie. Po stłumieniu powstania władze carskie rozpoczęły szeroko zakrojone represje. Przykładowo na Litwie zamknięto 46 klasztorów i funkcjonujące przy nich szkoły. Dziesięć kościołów zamieniono na cerkwie.

Druga połowa XIX w. to również czas kształtowania się współczesnego narodu litewskiego. Historyk z Uniwersytetu Witolda Wielkiego Antanas Kulakauskas sądzi, że nie ma bezpośredniego wpływu powstania styczniowego na litewskie odrodzenie narodowe. – Trzeba pamiętać, że przez 20 lat po stłumieniu powstania pod względem społecznym to była czarna dziura. To był okres wzmożonej rusyfikacji. Wszystkie społeczne inicjatywy, w tym również litewskiego odrodzenia narodowego, były w zasadzie zniszczone. Pewnym wyjątkiem była nieformalna działalność biskupa Motiejusa Valančiusa (polska wersja nazwiska Maciej Wołonczewski, który po klęsce powstania styczniowego zorganizował przemyt litewskiej literatury z Prus – przyp.red.), ale wiemy, że były plany władzy carskiej, aby go zesłać. Natomiast, jeśli mówimy o poglądzie Jonasa Basanavičiusa i środowiska „Aušry”, to ich pogląd był krytyczny, bo zaczęła się wzmożona rusyfikacja. Rusyfikacja również była wcześniej, ale o wiele słabsza. Jednak był okres względnej liberalizacji, mniej więcej w latach 1856-61, kiedy Rosja przegrała wojnę krymską. Ten okres można porównać do „chruszczowskiej odwilży” – podkreślił w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” historyk.

Na pogląd Basanavičiusa miała wpływ sytuacja na Łotwie i w Estonii. – Tam przecież nikt nigdy nie zabraniał używania ojczystych języków. Tam zawsze funkcjonowały początkowe szkoły z łotewskim i estońskim językiem wykładowym. Bo trzeba pamiętać, że do lat 80-tych XIX w. językiem wykładowym na Uniwersytecie w Tartu był język niemiecki. To był język miejscowej elity. Rosyjski nacjonalizm stał się ideologią państwową w Imperium Rosyjskim tylko pod koniec XIX w. Oczywiście nacjonalizm pojawił się wcześniej. Był jednak stosowany wybiórczo. Przede wszystkim skierowany był przeciwko Polakom. To było zetknięcie się dwóch nacjonalizmów. Nacjonalizm rosyjski był skierowany przeciwko odrodzeniu państwa polskiego, czyli Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Jednak dla większości współczesnych, w tym dla Europejczyków, Rzeczpospolita była utożsamiana z Polską – wytłumaczył naukowiec.

Czytaj więcej: Powstanie Styczniowe w Wilnie i okolicy oraz represje popowstaniowe (1)

Pogląd na powstanie styczniowe na Litwie kilkakrotnie zmieniało się – zauważa Kulakauskas
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Okres międzywojenny i sowiecki

W okresie międzywojennym na Litwie panowały dwa poglądy na powstanie styczniowe. – Starsze pokolenie było zwolennikiem poglądu, że powstanie było sprawą stricte polską. Nic dobrego nie przyniosło, sytuacja tylko się pogorszyła. Jednak dla młodszego pokolenia powstanie nie było wyłącznie kwestią polską. Powstanie symbolizowało swoiste dążenie narodu do wolności. Później z tej drugiej koncepcji w czasach radzieckich powstała teoria, że powstanie na Litwie było odrębnym zjawiskiem niż powstanie w Polsce. W Polsce to była walka szlachty, natomiast na Litwie powstanie miało charakter chłopski. Wspólny dla obu zrywów był tylko czas. Ta koncepcja była swoistą mieszanką litewskiego nacjonalizmu i antypolskich stereotypów. Chłopi oczywiście brali udział w powstaniu. Były oddziały bardziej radykalne, które faktycznie paliły dwory. Zwłaszcza na terenie obecnej Łotwy. Zazwyczaj właściciele tych dworów byli osobami niemieckojęzycznymi. To jest naturalny proces towarzyszący większości protestów. Weźmy teraźniejszą sytuację w Kazachstanie, gdzie z jednej strony był masowy protest przeciwko władzy, a z drugiej plądrowanie sklepów i mienia – zauważa Kulakauskas.

W okresie odrodzenia i na początku lat 90-tych pojawiła się koncepcja, że powstanie styczniowe było próbą uzyskania przez Litwę niepodległości. Zdaniem historyka takie podejście również nie odzwierciedla stanu faktycznego, bo nikt w czasie powstania nie walczył o odrębną Litwę, tylko o wspólne państwo polsko-litewskie. – Najbliżej rzeczywistości jest teraźniejszy pogląd, który podziela większość historyków, że jest to wspólne powstanie powiązane ze starą tradycją państwową, w którym pojawiły się już pewne elementy demokratyczne. I to jest wartość dodatnia. Oczywiście z punktu widzenia zdrowego rozsądku powstanie nie miało żadnych szans na zwycięstwo. Więc podejście „czerwonych”, którzy chcieli zbrojnie wywalczyć niepodległość, było skazane na klęskę. Stanowisko „białych”, którzy chcieli odzyskać państwowość przy pomocy i nacisku państw europejskich, było bardziej realistyczne. Pewną nadzieję dała wojna krymska, gdzie zwycięzcami byli nie tylko Turcy, ale też Brytyjczycy i Francuzi. Jednak nikt nie chciał pomagać, bo rozbiorów dokonała nie tylko Rosja, ale również Prusy i Austria. Więc na dobrą sprawę trzeba było na nowo dokonać podziału granic w Europie, a to mogło doprowadzić do dużego konfliktu zbrojnego – powiedział Antanas Kulakauskas.

Czytaj więcej: Powstanie styczniowe na Litwie — historia pewnej okolicy Ibiany w parafii wędziagolskiej