Polska jest sojusznikiem wszystkich trzech krajów bałtyckich

Sytuacja na Ukrainie została omówiona w ubiegłym tygodniu w Wilnie z udziałem głównych prezydenckich doradców ds. bezpieczeństwa i spraw zagranicznych z Polski, Litwy, Łotwy i Estonii. Stronę polską reprezentowali szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Paweł Soloch i szef Biura Polityki Międzynarodowej Jakub Kumoch.

Stronę polską reprezentowali Paweł Soloch i Jakub Kumoch
| Fot. zw.lt, Liudas Masys

Po spotkaniu ośrodek prezydencki Litwy wydał specjalne oświadczenie. „Na Ukrainie trwa walka o zachodnie wartości, dlatego czymś obowiązkowym jest okazywanie temu krajowi wszelkiej pomocy politycznej, gospodarczej i wojskowej. Aktywne działania sojuszników, konkretna pomoc w umacnianiu Ukrainy jest najlepszą możliwością do odparcia rosyjskiej agresji” – czytamy w oświadczeniu.

Konsultacje Polski i trzech krajów bałtyckich

„To spotkanie nastąpiło wskutek wspólnej inicjatywy polsko-litewskiej. Dotyczyło sytuacji wokół Ukrainy, analizy tej sytuacji, również działań, które w gronie trzech państw bałtyckich i Polski podjęlibyśmy na forum NATO i UE” – poinformował dziennikarzy Paweł Soloch. Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego powiedział, że podczas spotkania omówiono również sytuację na Białorusi, bo jest to bardzo istotne ze względu na zbliżające się ćwiczenia wojskowe rosyjsko-białoruskie. „Co siłą rzeczy niepokoi sąsiadów, ale nie tylko” wyjaśnił Soloch. Z kolei Jakub Kumoch dodał, że zostały przeanalizowane różne scenariusze sytuacji. Poza tym szef Biura Polityki Międzynarodowej zaznaczył, że strona polska przekazała partnerom bałtyckim informację dotyczącą sytuacji na Ukrainie.

 „Omawialiśmy to, co jest największym zmartwieniem państw bałtyckich, czyli narażenie na rosyjskie ataki, przede wszystkim hybrydowe, które mogłyby mieć miejsce, gdyby doszło do eskalacji sytuacji. Uważamy, że sytuacja bezpieczeństwa w Europie Wschodniej rozszerza się poza konflikt rosyjsko-ukraiński i może dotyczyć również innych krajów. Polska tutaj jest w najlepszej sytuacji, natomiast Estonia, Łotwa i Litwa są tymi krajami, które prawdopodobnie będą potrzebować najwięcej pomocy i solidarności” oświadczył Kumoch, który z całą stanowczością zapewnił, że „Polska jest sojusznikiem wszystkich trzech krajów bałtyckich w ramach NATO i wykonuje swoje zobowiązania sojusznicze”. „Nasze plany są szykowane przede wszystkim w kontekście sojuszniczym. Przede wszystkim natowskim. To jeśli mówimy o planach wojskowych. Natomiast jeśli mówimy o planach politycznych, to jest jeszcze Unia Europejska. My podobnie, jak państwa bałtyckie, kładziemy nacisk na to, aby te relacje były budowane w ramach współpracy transatlantyckiej, czyli zawsze z udziałem Stanów Zjednoczonych. W myśl zasady „nic o nas bez nas” ma być pełna transparentność wewnątrz Sojuszu w pierwszym rzędzie, a później również wewnątrz Unii Europejskiej” – wytłumaczył Soloch. Natomiast Kumoch zaznaczył, że trzy kraje bałtyckie oraz Polska odegrały dużą rolę w przekonaniu zachodnich sojuszników do asertywnej postawy wobec Rosji i że ustępstwa wobec Rosji będą oznaczały kolejne żądania.

„Na Ukrainie trwa walka o zachodnie wartości” – twierdzi prezydent RL
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Czytaj więcej: Spotkanie premier Šimonytė i komisarz Johansson: migranci i Ukraina

Możliwość agresji

Możliwość agresji wojskowej Rosji wobec Ukrainy pozostaje nadal wysoka. W ubiegłym tygodniu ukraiński tygodnik „NW” podał pięć scenariuszy dalszego rozwoju sytuacji. Zdaniem „NW” są to: wielka wojna, lokalna operacja, operacja ukryta, agresja dyplomatyczna i zakończenie agresywnych działań dzięki naciskom Zachodu. „Trzeci miesiąc z rzędu Ukraina żyje na cienkiej granicy między pokojem a wtargnięciem ze strony Rosji” – napisał tygodnik. W przypadku „wielkiej wojny”, inwazja może nastąpić z kilku kierunków jednocześnie. Tygodnik podkreślił, że w przypadku wojny konwencjonalnej na dużą skalę, dużo ofiar będzie po obu stronach. W tym również po rosyjskiej. „Więc nawet dla Kremla taki scenariusz wydaje się bardzo trudnym” – napisano w artykule. Obecnie siły zbrojne Ukrainy liczą ok. 250 tys. wojskowych, poza tym podobna liczba może zostać zmobilizowana. Rosyjska armia ma milion żołnierzy, ale większość z nich stacjonuje w bazach wewnątrz Rosji, zaś przy granicy ukraińskiej ich liczebność sięga ok. 130 tys.

Odpowiedź NATO i USA

Stany Zjednoczone i NATO w ubiegłym tygodniu wystosowały pisemną odpowiedź na żądania Rosji, która między innymi potrzebowała pisemnej gwarancji, że Ukraina nigdy nie zostanie członkiem NATO. Poza tym, Rosja żądała wycofania wojsk amerykańskich i sojuszniczych z krajów członkowskich, które dołączyły do NATO po 1997 roku. Dokładna treść odpowiedzi nie została opublikowana. Tym niemniej amerykański sekretarz stanu Antony Blinken oświadczył, że w przeznaczonej dla Rosji odpowiedzi Waszyngton przedstawił zdecydowane stanowisko USA w takich kwestiach, jak prawa narodów, w tym Ukrainy, do samodzielnego decydowania o swoich wyborach dotyczących sfery bezpieczeństwa, także do decydowania o tym, do jakich sojuszy chcą należeć. Jednocześnie wskazał na kilka obszarów, w których USA i Rosja „mogłyby dojść do porozumienia”, takich jak kontrola zbrojeń czy traktaty nuklearne.

Odpowiedź Zachodu nie spodobała się Moskwie. „Jeśli chodzi o treść dokumentu, to znalazła się w nim reakcja, która pozwala liczyć na rozpoczęcie poważnych rozmów, ale jedynie w kwestiach o drugorzędnym znaczeniu. Wobec głównej kwestii pozytywnej reakcji nie ma” – oświadczył w piątek szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow.