Walka o Ukrainę, walka o Europę

Stany Zjednoczone ostrzegają, że rosyjski atak na Ukrainę może nastąpić w każdej chwili. UE i USA deklarują, że rozmowy dyplomatyczne będą kontynuowane tylko w tym przypadku, jeśli nie dojdzie do konfliktu militarnego. Litwa zapowiada zwiększenie wydatków na obronę i chce, żeby dodatkowe siły NATO zostały w kraju na dłużej.

Natowski żołnierz stoi przy sprzęcie wojskowym.
Litwa chce, aby dodatkowe siły NATO zostały w kraju na dłużej
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Rosyjskie FSB poinformowało w poniedziałek po południu, że wystrzelony z Ukrainy pocisk zniszczył punkt służb granicznych w obwodzie rostowskim na południu Rosji. W komunikacie dodano, że nikt nie został poszkodowany. Strona ukraińska odrzuciła zarzuty, dodając, że w Donbasie od kilku dni są prowadzone ostrzały ukraińskich pozycji i miejscowości.

W ciągu czterech dni zniszczono lub uszkodzono ponad 100 budynków mieszkalnych. Wysoki przedstawiciel Unii Europejskiej ds. zagranicznych Josep Borrell napisał, że Rosja próbuje sfabrykować pretekst do inwazji na Ukrainę.

Amerykański Departament Stanu i ambasada USA w Moskwie poinformowały w niedzielę, że jest duże zagrożenie zamachami w centrach handlowych i innych miejscach publicznych w Rosji. Co również może posłużyć jako pretekst do ataku na Ukrainę.

Manewry potrwają

W minioną niedzielę miały się zakończyć wspólne rosyjsko-białoruskie manewry wojskowe „Związkowa Stanowczość – 2022”.

Zgodnie z wcześniejszymi deklaracjami rosyjscy żołnierze mieli wrócić do Rosji.

„W związku ze wzrostem aktywności wojskowej w pobliżu zewnętrznych granic Państwa Związkowego (Białorusi i Rosji, ZBiR – red.) i zaostrzeniem sytuacji w Donbasie przywódcy Białorusi i Rosji postanowili kontynuować testowanie sił odpowiedzi Państwa Związkowego” – oświadczył białoruski minister obrony Wiktar Chrenin.

Później tę informację potwierdził szef sztabu generalnego sił zbrojnych Białorusi gen. Wiktar Hulewicz.

„Oddziały sił zbrojnych Rosji powrócą do miejsc stałej dyslokacji tylko wówczas, gdy pojawi się obiektywna konieczność i kiedy my sami podejmiemy taką decyzję. To nasza czysto wewnętrzna sprawa” — poinformował wojskowy.

Czytaj więcej: Sankcje na Rosję w przypadku inwazji. Komisja Europejska ostrzega

Litewski minister obrony Arvydas Anušauskas.

Arvydas Anušauskas chce zwiększyć wydatki na obronę
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Większe wydatki na obronę

Strona białoruska poinformowała, że rosyjscy żołnierze w ich kraju zostaną na dłużej. Reakcja strony litewskiej była natychmiastowa. Minister ochrony kraju Arvydas Anušauskas poinformował, że będzie proponował zwiększyć tegoroczny budżet obronny oraz zwróci się do sojuszników z prośbą, aby dodatkowe siły NATO w kraju zostały na dłużej. W rozmowie z agencją informacyjną BNS szef resortu obrony oświadczył, że chce wprowadzić korekty do „tegorocznego budżetu obronnego”.

„Oddziały sił zbrojnych Rosji powrócą do miejsc stałej dyslokacji tylko wówczas, gdy pojawi się obiektywna konieczność i kiedy my sami podejmiemy taką decyzję. To nasza czysto wewnętrzna sprawa” — poinformował wojskowy.

Dodatkowe środki na obronę mają zostać wydane na zakup uzbrojenia. W tym roku wydatki na obronę miały być utrzymane na poziomie 1,2 mld euro. Minister podkreślił, że o swych planach poinformował rząd oraz prezydenta. „To nie jest prosty proces, ale mam nadzieję, że liderzy polityczni naszego kraju będą mówili jednym głosem” — oświadczył Anušauskas. W poniedziałek (21 lutego) premier Litwy oświadczyła, że zwiększenie wydatków na zbrojenie jest priorytetem rządu. „Z powodu pogarszającej się sytuacji z bezpieczeństwem w regionie jeszcze na początku roku poprosiłam ministra ochrony kraju oraz dowódcę wojska o przeanalizowanie możliwości nowych zakupów i przygotowanie odpowiedniego planu” — powiedziała Ingrida Šimonytė.

Czytaj więcej: Litewskie Wojsko z nowym uzbrojeniem

Prawidłowa, ale spóźniona

W ubiegłym tygodniu stacjonujący w naszym kraju batalion NATO został uzupełniony dodatkowo o 350 żołnierzy niemieckich sił zbrojnych. Również Norwegia zadeklarowała, że wyśle na Litwę 60 żołnierzy. Brytyjczycy mają też w naszym kraju nieduży oddział zwiadowczy. „W następnym tygodniu będę musiał odbyć rozmowy z ministrami obrony państw, które mają swych żołnierzy na naszym terytorium. Będziemy mówili nie o krótkoterminowym pobycie, tylko długoterminowym” — zaznaczył Anušauskas. Dodał, że na razie rosyjskie siły zbrojne na Białorusi nie stanowią bezpośredniego zagrożenia dla Litwy.

Szef litewskiego resortu obrony zaznaczył, że jeśli Rosji uda się pokonać Ukrainę, to wówczas celem Kremla będą kraje bałtyckie. Anušauskas powiedział także, że Białoruś przestała być samodzielnym bytem państwowym. „Od początku mówiliśmy, że to nie jest zwykłe zatrzymanie się (rosyjskich żołnierzy na Białorusi — przyp. red.), tylko faktyczna okupacja Białorusi. I te siły, które tam wkroczyły, nie mają zamiaru się cofnąć” — dodał w niedzielę minister.

Propozycję ministra pozytywnie ocenił analityk ds. bezpieczeństwa Marius Laurinavičius. „Prawidłowa propozycja, chociaż trochę spóźniona. Przesłanki do zwiększenia budżetu obronnego były wcześniej” — napisał na swej stronie na Facebooku analityk.

W podobnym tonie, co Arvydas Anušauskas, sytuację skomentował szef litewskiej dyplomacji Gabrielius Landsbergis. „To jest oczywiste, że mamy do czynienia z przygotowaniem ataku w kierunku Kijowa i powolną aneksją Białorusi. To w sposób oczywisty zmienia sytuację z bezpieczeństwem krajów NATO sąsiadujących z Białorusią. Potrzebne jest wzmocnienie NATO oraz sankcje unijne” — napisał w minioną niedzielę na Twitterze Landsbergis. Kilka dni wcześniej minister spraw zagranicznych RL oświadczył: „Teraz walczymy o Ukrainę. To jest również bitwa o Europę. Jeśli nie zatrzymamy go tam, to pójdzie dalej. Nie możemy zezwolić Putinowi na taki sukces”.

Czytaj więcej: Michał Słowikowski: Referendum na Białorusi to farsa

Nie tylko Kijów — również reszta Ukrainy

Agencja Bloomberg powołując się na anonimowych rozmówców „przedstawicieli władz krajów zachodnich” poinformowała, że Stany Zjednoczone przekazały swym sojusznikom w Europie informacje o możliwym scenariuszu rosyjskiego ataku. Zdaniem USA celem rosyjskiej inwazji mogą być oprócz Kijowa także Charków, Odessa i Chersoń.

„Rosja podejmuje obecnie wszystkie kroki, o których mówiliśmy, że podejmie przed inwazją” – powiedział w niedzielę sekretarz stanu Stanów Zjednoczonych Ameryki Antony Blinken.

Rozmowa Macrona z Putinem

W niedzielę odbyła się też dwugodzinna rozmowa telefoniczna prezydentów Francji Emmanuela Macrona i Rosyjskiej Federacji Władimira Putina. Podczas rozmowy ze strony francuskiej padła propozycja spotkania prezydentów USA i Rosji. Wstępnie Biały Dom zaakceptował propozycję Francji. „Jak wielokrotnie jasno deklarował prezydent, jesteśmy zaangażowani na rzecz dyplomacji aż do momentu rozpoczęcia inwazji” — oświadczyła rzeczniczka Białego Domu Jen Psaki.

„Sekretarz Blinken i minister spraw zagranicznych Ławrow mają spotkać się w tym tygodniu w Europie, o ile Rosja nie zdecyduje się na działania militarne. Prezydent Biden zaakceptował co do zasady propozycję spotkania z prezydentem Putinem po tych rozmowach” — powiedziała Psaki.

Po raz pierwszy Unia Europejska ujawniła niektóre szczegóły ewentualnych sankcji względem Rosji. „Rosja byłaby w zasadzie odcięta od międzynarodowych rynków finansowych” – oświadczyła w niedzielę przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. Jednak sankcje mają być wprowadzone tylko po inwazji. „Przejście do sankcji jest przygotowane i będzie konsekwentne, ale wiemy, że zawsze musimy dać Rosji szansę powrotu do dyplomacji i stołu negocjacyjnego” – dodała.

Misja Unii Europejskiej na Ukrainie

Unia Europejska ma też rozmieścić wojskową misję szkoleniowo-doradczą na Ukrainie.

„Nie będą to siły bojowe. Jest to nowy element we współpracy między UE a Ukrainą. Szczegóły, parametry i daty będą jeszcze omawiane. Najważniejsze, że otwieramy nowy rozdział w naszych relacjach” – oświadczył w poniedziałek szef ukraińskiej dyplomacji Dmytro Kułeba.

Karykatura Władimira Putina trzymającego karabin maszynowy.
| Rys. Władysław Mickiewicz

Opr. Antoni Radczenko (na podst. PAP, BNS)