Rzecz odwagi

„Friend in need is a friend indeed” – dokładnie tak powiedział na spotkaniu z wiceprezydent USA przywódca Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda. Naszym odpowiednikiem tej frazy jest: „Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie”. Taką biedą – dla całego świata – jest imperialistyczny atak Rosji na Ukrainę, która w momencie pisania tego tekstu broni się bohatersko już czwarty tydzień.

I w tej biedzie poznaje się przyjaciół – którzy wyciągają pomocną dłoń, nawet kiedy jest to trudne, a poznaje się także tych, którzy deklarowali przyjaźń, ale odwrócili się plecami. Wojna zrzuca maski z twarzy. Skorumpowane przez Rosję, omotane jej energetycznymi, politycznymi i finansowymi mackami Niemcy są dziś taką samą jej ekspozyturą jak Białoruś. Niemcy jednak płacą Rosji 500 mln euro DZIENNIE – więc nie są tylko bogatszym i lepiej wyglądającym Łukaszenką, ale kasjerem terrorystycznej wojny prowadzonej przez Moskwę. To jednak nie powinno nikogo cieszyć – bo cenę niemieckiej korupcji poniesie nie tylko niemiecki biznes, który staje się w jej obliczu niegodny zaufania. Podważana jest przez nią także powaga sojuszy, do których należą Niemcy i które niemieckimi rękoma próbuje rozmontowywać Rosja. Nie lepiej wypada tutaj Francja, której duże koncerny nie chcą się wycofać z Rosji i która – obchodząc europejskie sankcje – sprzedawała po 2014 r. broń Moskwie. I to jest hańba nie tylko francuska – to dramat dla całej Europy.

Jeśli nie wykorzenimy tej rosyjskiej korupcji, nie będzie możliwe rozwijanie jakiegokolwiek europejskiego projektu przyszłości. Sytuacje wojenne jednak obnażają także cechy, których trudno by się spodziewać w innych czasach. Jedną z nich jest odwaga – w polityce czasów pokoju zazwyczaj zupełnie nieobecna; polityk to bowiem takie zwierzę, które zazwyczaj ryzykuje dobro cudze, a rzadko własne. Egzamin odwagi zdaje ukraińska klasa polityczna – broniąca swojego kraju na barykadach, będąca ze swoimi ludźmi, odmawiająca ewakuacji i spotykająca się na rozmowy pokojowe z wiarołomnym, obłudnym wrogiem (my przecież powinniśmy być tego zwłaszcza pomni po losie dowództwa Wileńskiej Brygady AK). Jest to też egzamin dla polityków innych krajów – i są tacy, którzy go zdają. Wyprawa do obleganego Kijowa podjęta przez liderów krajów Europy – to nie tylko prawdziwa europejska solidarność, ale także odwaga. W tym także naszego ministra spraw zagranicznych Gabrieliusa Landsbergisa. Odważni tworzą historię.


Komentarz opublikowany w wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” nr 11(33) 19-25/03/2022