Sytuacja jak z sowieckiego dowcipu

Za czasów sowieckich był taki dowcip. Przemawia sekretarz tulskiego obwodowego związku pisarzy: „Towarzysze! O ile do rewolucji w tulskiej guberni mieszkał jeden pisarz, Lew Tołstoj, o tyle teraz nasz oddział liczy 14 członków!”.

Cokolwiek będzie twierdził prezes AWPL-ZChR i europoseł Waldemar Tomaszewski, nie da się ukryć, że w partii jest kryzys. Po skandalicznym komentarzu byłego posła Zbigniewa Jedzińskiego („Polska powinna czym szybciej porzucić UE i NATO i założyć sojusz z Rosją. Będzie to najsilniejszy sojusz państw słowiańskich, opartych na wartościach chrześcijańskich i prorodzinnych, który będzie służył obywatelom Polski, a nie komuś tam zza oceanu”) szeregi partii opuściły radna Renata Cytacka oraz posłanka Beata Pietkiewicz.

Z partii odszedł też wicemer rejonu wileńskiego Robert Komorowski, który co prawda motywował to decyzją prywatną. Sam Jedziński musiał zawiesić swoje członkostwo. W żadnym wypadku nie porównuję Cytackiej i Pietkiewicz z klasykiem literatury światowej, bo nie ma ku temu podstaw. Niemniej tłumaczenia lidera ugrupowania, że „partię opuściło 10 członków, a wstąpiło do niej 40”, przypominają słowa sekretarza z dowcipu. Można lubić lub nie lubić wymienionych osób, można się z nimi nie zgadzać, ale są to osoby znane na Wileńszczyźnie. Kiedy partię opuszczają znani działacze, a na ich miejsce przechodzą nieznane noname’y, oznacza to jedno: jest kryzys. Już po przegranych przez AWPL-ZChR wyborach sejmowych z 2020 r. pisałem, że partia, jeśli chce nadal funkcjonować, musi przeanalizować własną strategię i politykę. Tomaszewski wybrał inną drogę.

Zamiast szukać źródeł porażki we własnych działaniach, zaczął oskarżać wrogów zewnętrznych. Dziwacznie wyglądało tłumaczenie Czesława Olszewskiego, który zatrudniał Jedzińskiego jako swojego asystenta. „Nie zgadzam się z tobą, ale zawsze bronił będę twego prawa do posiadania własnego zdania” – zacytował poseł słowa Woltera. Wolter, jak wiadomo, był znany ze swego antykleralizmu i krytycznych paszkwili pisanych za pieniądze Katarzyny II. Jak na posła ugrupowania katolickiego i polskiego odwołanie się do francuskiego filozofa brzmi niesmacznie. Jednak jeśli przypomni się obchody 9 maja, wstążkę św. Jerzego lub same wypowiedzi Jedzińskiego, to wszystko wydaje się na swoim miejscu. Tomaszewski w najbliższym czasie będzie musiał zweryfikować strategię partii, jeśli nie chce trafić na polityczny margines. Bo prorosyjska retoryka głosów nie zapewnia.


Komentarz opublikowany w wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” nr 15(45) 16-22/04/2022