Obóz tyranów i obóz wolności

Gdyby Pablo Picasso żył w naszych czasach, namalowałby zapewne nie Guernicę, ale Buczę lub Mariupol… Do czego doszedł nasz dzisiejszy świat. Mamy XXI w. – ludzkość osiągnęła ogromny postęp techniczny i, wydawałoby się, cywilizacyjny. Jednak z tą cywilizacją coś jest nie tak.

Na naszym globie tworzą się dwa obozy, radykalnie różniące się wartościami humanitarnymi: obóz tyranów wspierających się solidarnie w gnębieniu swoich słabszych sąsiadów oraz obóz cywilizacji zachodniej, złożony z demokratycznych państw i wolnych społeczeństw. Niestety, nasz świat zachodni nie jest już taki solidarny w obronie wartości uniwersalnych. Widzimy to w całej okazałości podczas toczącej się wojny rozpoczętej przez Moskwę przeciwko Ukrainie. Iluż zabiegów, apeli, dowodów i nacisków trzeba było, by zmusić Brukselę do nałożenia sankcji na rosyjskiego agresora. Premier Polski Mateusz Morawiecki dwoi się i troi, by Niemcy, Francja i kraje Beneluksu zgodziły się na ekonomiczne i polityczne restrykcje względem Kremla. Niemniej zachowanie kanclerza Olafa Scholza i prezydenta Emmanuela Macrona jest co najmniej niestosowne. Dzięki Bogu, we właściwym czasie ocknęły się Stany Zjednoczone. Prezydent Joe Biden odbył niezwykle ważne wizyty w Brukseli i Warszawie. Dzieje się to w czasie, gdy Ukraina stawia bohaterski opór przeciwko okupacyjnej armii rosyjskiej. Wojska rosyjskie wypuszczają tysiące rakiet, zrzucają zabronione przez konwencje międzynarodowe bomby kasetowe i termobaryczne (próżniowe) na cywilne bloki, domy, budynki użyteczności publicznej. Rakiety startowały z okrętów na Morzu Czarnym, z terytorium Białorusi, z tzw. Naddniestrza, z samolotów.

Z powodu bombardowań zginęło parę tysięcy cywilów, w tym kobiety i dzieci. Rosyjskie media wmawiały obywatelom Rosyjskiej Federacji, że to sami Ukraińcy burzą swoje domy i zabijają swoich obywateli, by dyskredytować pokojową armię rosyjską. Jako że Putin nie osiągnął prawie żadnego z zaplanowanych celów, jego armia zaczyna przegrupowanie w kierunku wschodnim i południowo-wschodnim Ukrainy. Rosyjska jednostka okupacyjna wyszła z miasteczka Bucza (niedaleko Kijowa). To, co zobaczyli wkraczający do Buczy ukraińscy żołnierze, było dla nich wstrząsem: setki trupów cywili, część ze skrępowanymi rękami,  wielu zamordowanych strzałem w tył głowy. Mamy do czynienia ze zbrodnią wojenną dokonaną przez Rosjan. Czy cywilizowany Świat postawi winnych przed trybunałem międzynarodowym?


Komentarz opublikowany w wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” nr 15(45) 16-22/04/2022