Masiulis i Kurlianskis na razie oczyszczeni z zarzutów

Eligijus Masiulis oraz Raimondas Kurlianskis zostali oczyszczeni z zarzutów w tzw. sprawie MG Baltic dotyczącej korupcji politycznej. Wyrok wywołał medialną burzę. Wyrok nie jest prawomocny i może zostać zaskarżony.

Eligijus Masiulis.
Eligijus Masiulis nie wie, czy powróci do polityki
| Fot. ELTA, Dainius Labutis

Jedna z najgłośniejszych spraw dotyczących korupcji politycznej trafiła do sądu w roku 2018. Byłemu wiceprezesowi MG Baltic Kurlianskisowi zarzucano, że przekazał ówczesnemu prezesowi Ruchu Liberałów Eligijusowi Masiulisowi łapówkę w wysokości 106 tys. euro w zamian za przeforsowanie pozytywnych rozwiązań w Sejmie. O łapówkarstwo byli oskarżeni również członek Ruchu Liberałów Šarūnas Gustainis oraz członek Partii Pracy Vytautas Gapšys. Natomiast inny były prominentny liberał, Gintaras Steponavičius, został oskarżony o nadużycia. Wśród oskarżonych znalazł się też sam Ruch Liberałów jako osoba prawna.

Czytaj więcej: MG Baltic próbował wpływać na polityczną mapę Litwy

Pusty garnek

Wszyscy oskarżeni przyjęli wyrok sądu z zadowoleniem. „Żadne zwycięstwo nie jest ostateczne. To zwycięstwo również. Po drugie, zawsze mówiłem, że pusty garnek daje dużo szumu. Właśnie to udowodniłem, że prokurator jest takim pustym garnkiem. Sąd z moimi argumentami i dowodami zgodził się” — powiedział dziennikarzom Kurlianskis.

Masiulis oświadczył, że rozumie, iż jest to wyrok pierwszej instancji. Nie chciał też odpowiedzieć na pytanie dziennikarzy, czy zamierza powrócić do polityki. „Człowiek jest takim stworzeniem, że zawsze ma nadzieję na dobre rozwiązanie. Mówiąc wprost, nie tylko dzisiaj, ale w ciągu tych sześciu lat, czyli od 12 maja 2016 r., kiedy zaczął się ten proces, byłem pewny swej niewinności” — oświadczył były polityk.

Prokuratura twierdziła, że Kurlianskis przekazał Masiulisowi 106 tys. euro w gotówce. Obaj oskarżeni twierdzili, że to była pożyczka, ale w wysokości nie 106 tys., tylko 90 tys. euro, natomiast pozostałe pieniądze, które zostały znalezione w trakcie rewizji, należały do Masiulisa. Sąd nie znalazł dowodów na to, że przekazane pieniądze faktycznie były łapówką za przyjęcie odpowiednich decyzji na poziomie sejmowym. Poza tym Kurlianskis poinformował, po ogłoszeniu wyroku, że Masiulis zwrócił dług jeszcze w roku 2017, czyli przed rozpoczęciem procesu.

Pierwsze posiedzenie sądowe w sprawie korupcji odbyło się w czerwcu 2018 r. W ciągu tego okresu ogółem odbyło się prawie 300 posiedzeń sądowych, na których przesłuchano ponad 100 świadków, wśród których znaleźli się m.in.: Remigijus Šimašius, Eugenijus Gentvilas, eksliberał Antanas Guoga oraz Artūras Zuokas. Sąd ustalił, że Masiulis rozmawiał z Kurlianskisem w sprawie Ustawy o kredycie konsumenckim. Zdaniem sądu polityk w ten sposób uderzył w autorytet posła Sejmu RL, ale taka działalność nie podpada pod odpowiedzialność karną.

Czytaj więcej: MG Baltic a Indeks Percepcji Korupcji

Wypowiedź Čmilytė-Nielsen

Z wyroku była zadowolona również przewodnicząca Sejmu oraz teraźniejsza przewodnicząca Ruchu Liberałów Viktorija Čmilytė-Nielsen. „Takiego wyroku oczekiwałam. Dobrze, że zakończył się ten długi i wyczerpujący proces” — napisała na Facebooku polityk.

Wypowiedź przewodniczącej Sejmu nie spodobała się dziennikarzowi Andriusowi Tapinasowi. „Naprawdę Pani jest zadowolona z wyroku? Rozumiem, kiedy wyrok dotyczy partii, ale również względem Masiulisa, który został złapany z pudełkiem w ręku w sprawie Kurlianskisa i innych” — pytał na swojej stronie w sieci społecznościowej dziennikarz.

W podobnym tonie wypowiedział się też publicysta i dziennikarz Rimvydas Valatka. „Wszyscy oczyszczeni. Pudełka z 106 000 oznaczonymi euro nie było. (…) To brzmi jak kłamstwo Putina i Ławrowa w sprawie rzezi w Buczy i gwałtów kobiet. Ale to jest sąd wolnej Litwy” — napisał publicysta.

Po słowach krytyki Viktorija Čmilytė-Nielsen skorygowała swą wypowiedź. „W swoim wpisie oceniłam tylko część powiązaną z Ruchem Liberałów. Pierwszy raz kandydując na prezesa partii nigdy bym na to nie zdecydowała się, gdybym nie wierzyła, że partia nie ma z tym nic wspólnego. Takiego stanowiska trzymam się też dzisiaj” — oświadczyła przewodnicząca Sejmu.


Na podst.: BNS