Zanim nastąpiło 3 maja

Konstytucję 3 maja słusznie uważa się za drugą na świecie i pierwszą w Europie demokratyczną, nowoczesną ustawę zasadniczą, przyjętą przez parlament i tworzącą nową jakość wbrew panującej wówczas modzie na „oświecony absolutyzm”, czyli autorytarne reżimy. Nie był to jednak dokument powstały w próżni, tylko konsekwencja rozwoju naszej własnej, środkowoeuropejskiej myśli politycznej i ustrojowej. Co więcej, rozwiązania Konstytucji 3 maja były już wcześniej rozważane i wprowadzane, chociaż na mniejszą skalę. Na Litwie nikomu nie trzeba przedstawiać Rzeczypospolitej Pawłowskiej, powstałej w roku 1766, której własna konstytucja przewidywała rozległy samorząd, znosiła pańszczyznę i nadawała chłopom de facto odpowiednik praw obywatelskich.

Ale dokumentem o wiele mniej znanym u nas – a na Ukrainie uważanym za pierwszą konstytucję – jest Konstytucja Filipa Orlika z 1710 r., która była wyrazem dążeń do podmiotowości ludności Rusi (tej prawdziwej, a nie podrabiańców od „wszech-Rusi”). Przewidywała ona demokratyczny ustrój, odrębną władzę ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą, a także powrót do właściwego stanu rzeczy na płaszczyźnie religijnej (tzw. powrót do sytuacji sprzed roku 1686, kiedy metropolia kijowska była w łączności z Patriarchatem Konstantynopola, a nie była podporządkowana patriarsze moskiewskiemu).

Naród ukraiński próbuje dziś realizować postulaty zawarte w Konstytucji Orlika, jak ten dotyczący metropolii kijowskiej.

Niestety, wówczas dokument ten nie wszedł w życie ze względu na okupację rosyjską, pod jaką znajdowały się Kijów i tereny lewobrzeżnej Ukrainy, na których Konstytucja Orlika miała obowiązywać. Jej autor jednak nie ustawał w wysiłkach na rzecz uniezależnienia Rzeczypospolitej od Moskwy.

Tak jak założenia Konstytucji 3 maja przyświecały Polakom dążącym pod zaborami do niepodległości, tak samo i obecnie naród ukraiński próbuje realizować postulaty zawarte w Konstytucji Orlika, jak choćby ten dotyczący metropolii kijowskiej. I tak jak Konstytucja 3 maja jest dziedzictwem wszystkich narodów wyrosłych z dawnej Rzeczypospolitej, tak też Konstytucja Filipa Orlika – wychowanka wileńskiego kolegium jezuickiego, opierającego swój dokument m.in. na Artykułach henrykowskich i statutach litewskich – jest wspólnym dziedzictwem Rzeczypospolitej, przez której klimat intelektualny była zrodzona.

I wszystkie jej narody mogą z tego dziedzictwa być słusznie dumne i się do niego odwoływać, jako do owocu pracy wcześniejszych pokoleń – i zadania dla przyszłych.


Komentarz opublikowany w wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” nr 18(53) 07-13/05/2022