Więcej

    Przebaczenie czy podziękowanie?

    Każdy, kto oglądał westerny i fascynował się historią Dzikiego Zachodu, musiał zetknąć się z postacią Geronimo – legendarnego wodza Apaczów toczącego w swoim życiu niezliczone boje na pograniczu meksykańsko-amerykańskim.

    Jednym z potomków indiańskiego bohatera jest dziś jego prawnuk Alfonso Borrego. Mieszka on w Teksasie i pełni funkcję prezesa Towarzystwa Dziedzictwa Kulturowego „Camino Real de Tierra Adentro”. W swoich licznych wystąpieniach Borrego sprzeciwia się czarnej legendzie na temat hiszpańskich konkwistadorów i kolonistów. Podczas jednej z konferencji zadał słuchaczom pytanie, dlaczego do dziś istnieją rezerwaty Indian w stanach noszących hiszpańskie nazwy (Montana, Nevada, Nowy Meksyk, Kolorado, Arizona, Kalifornia, Teksas, Floryda), a nie ma ich w stanach o angielskich nazwach (Iowa, Ohio, Alabama, Missisipi, Karolina, Wirginia etc.). Odpowiedź jest taka – jak mówił – że Anglicy mordowali Indian, a Hiszpanie zachowywali ich przy życiu. W wywiadzie dla madryckiego dziennika „ABC” prawnuk Geronimo przypomniał, że istniała fundamentalna różnica między dwoma modelami narodu i imperium, które z jednej strony reprezentowali protestanccy Anglosasi, a z drugiej katoliccy Hiszpanie. Dlatego w Ameryce Północnej pozostała zaledwie garstka Indian, podczas gdy w Ameryce Południowej (czy szerzej Łacińskiej) żyją ich do dziś całe rzesze, stanowiąc większość w wielu państwach. Co więcej, o ile Anglosasi izolowali się od czerwonoskórych, o tyle Hiszpanie chętnie mieszali się ze rdzenną ludnością tubylczą, czego owocem są liczni Metysi. Dlatego dziś, kiedy słyszy się, że Hiszpanie powinni prosić Indian o przebaczenie, Borrego odpowiada, że powinni oni prosić raczej o podziękowania, ponieważ miejscowa ludność winna im jest wdzięczność za wszystko, co dla niej uczynili. Gdyby takie słowa wypowiedział biały mężczyzna, zwłaszcza pochodzący z Półwyspu Iberyjskiego, natychmiast zostałby oskarżony o rehabilitację kolonializmu, imperializmu i rasizmu, ponieważ jednak mówi to potomek jednego z największych bohaterów indiańskich, nikt nie ośmiela go zaatakować. Nikt też z nim jednak nie polemizuje, ponieważ nie ma dobrych kontrargumentów. Jego wypowiedzi są więc raczej przemilczane. A szkoda, bo warto w końcu odczarować czarną legendę Hiszpanów, którą stworzyli głównie rywalizujący z nimi o dominację na morzach i oceanach Holendrzy oraz Anglicy.     


    Komentarz opublikowany w wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” Nr 38 (111) 24-30/09/2022