Więcej

    Graniczenie z państwem terrorystycznym

    Unieszkodliwienie przez Ukraińców rosyjskiego 11. korpusu armijnego, który wcześniej był rozmieszczony w obwodzie królewieckim, uczyniło tę eksklawę mniej groźną jedynie pod względem otwartej agresji militarnej, ale nie pod względem działań hybrydowych i dywersyjnych. Po otwarciu królewieckiego lotniska dla lotów z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej Polska podjęła decyzję o zbudowaniu zapory na granicy z tym obwodem.

    A tym razem możemy mieć do czynienia nie tylko z nachodźcami usiłującymi przedrzeć się do krajów zachodniego dobrobytu, jak ci od strony białoruskich lasów, lecz także z grupami rosyjskich najemników wysyłanych z zadaniem czynienia prowokacji. Terrorystyczny twór wyraźnie coś szykuje: ostatnio postanowił sprawdzić czujność litewskich pograniczników, wysyłając do Kibartów składy pociągów z wagonami ozdobionymi rosyjską wojenną symboliką. Sprawdzian wypadł pozytywnie, pociągi zawrócono, ale z pewnością czekają kolejne próby. Litwa już wcześniej zbudowała ogrodzenie na lądowej części granicy z obwodem królewieckim. Niestety, nie byłoby ono zbyt trudne do pokonania przez przeszkolonych dywersantów. Zresztą już w założeniu miało ono mieć charakter głównie psychologiczny i ułatwiać stwierdzenie faktów naruszenia granicy. Czy dzisiaj nie należałoby jego wzmocnić, chociażby kilkoma szeregami drutu ostrzowego, i ustawić więcej kamer? Minister spraw wewnętrznych i szef Państwowej Służby Ochrony Granicy twierdzą, że na razie sytuacja jest pod kontrolą, zamierzają jednak dokonać oceny naruszalności granicy.

    A tu na pewno istnieją kwestie do rozważenia. Przypomina mi się np. przypadek nieroztropnej wczasowiczki, która tego lata przekroczyła nieczynny posterunek na Mierzei Kurońskiej. Na dzień dzisiejszy pozostaje tylko mieć nadzieję, że podobne przejście z tamtej strony nie byłoby możliwe. Oraz że brzeg Jeziora Wisztynieckiego tam, gdzie ogrodzenie urywa się o krok od tafli wodnej, cały czas jest widoczny na ekranach. Ponadto warto sobie uświadomić, że tzw. przesmyk suwalski nie powinien kojarzyć się wyłącznie z malowniczymi polodowcowymi wzgórzami, przez które przebiega polsko-litewska granica. Eksklawę z okupowaną Białorusią najlepiej łączy linia kolejowa o wciąż rosyjskiej szerokości torów, przebiegająca przez Litwę od Kibartów do Szumska, a nieprzerwanie zapewniająca rosyjski tranzyt pomiędzy eksklawą a głównym terytorium ich imperium przez teren państwa członkowskiego NATO i UE, w tym przez jego stolicę.


    Leonardas Vilkas


    Komentarz opublikowany w wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” Nr 45(131) 12-18/11/2022