Więcej

    Vitas Mačiulis: „Teraz wielu chce inwestować w energię słoneczną”

    „W kontekście wojny w Ukrainie energia słoneczna jest bardzo dobrą alternatywą pod względem bezpieczeństwa energetycznego” — w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” zauważa Vitas Mačiulis, prezes Litewskiego Stowarzyszenia Energii Słonecznej.

    Czytaj również...

    Antoni Radczenko: Litewskie Stowarzyszenie Energii Słonecznej powstało w 2009 r. Jak przez ten czas rozwijał się sektor energii słonecznej? Jak zmieniało się nastawienie społeczeństwa w tej kwestii?
    Vitas Mačiulis: Pierwsza elektrownia słoneczna rozpoczęła pracę 9 września 2010 r., samo Stowarzyszenie powstało ciut wcześniej. W ciągu tych kilkunastu lat zaszły olbrzymie zmiany. Przez pierwszych kilka lat trzeba było dużo tłumaczyć, że na Litwie jest wystarczająca ilość słońca. Musieliśmy wyjaśniać społeczeństwu, że nie chodzi o to, ile na Litwie jest dni słonecznych, a przez ile dni w roku pada, tylko ile energii słonecznej trafia na konkretną powierzchnię. Zgodnie z tymi parametrami trafiamy w średnią statystyczną Europy. Z tym było bardzo trudno trafić do ludzi. Na początku energia słoneczna była skupowana bardzo drogo, co pozwalało pokryć zainwestowane środki.
    „Początkowo musieliśmy tłumaczyć, że nie chodzi o ilość dni słonecznych w ciągu roku” — mówi Vitas Mačiulis
    | Fot. lsea.lt

    Kiedy mówimy o elektrowni słonecznej, to mamy na myśli, że energię produkujemy nie tylko na własny użytek, ale również na sprzedaż?

    Na pierwszym etapie energia z elektrowni słonecznych była przeznaczona tylko i wyłącznie na sprzedaż. Wówczas był stosowany określony model, że za sprzedawaną energię otrzymywano spory zysk. Stawka była kilkakrotnie większa niż w ogóle ludzie płacili za prąd. Państwo płaciło wysoką stawkę za kupno energii, aby inwestorzy mogli zwrócić sobie zainwestowane środki. To była tzw. stawka zachęcająca. Później z takiego podejścia, z różnych powodów, zrezygnowano. Przyjęto bardzo przychylne rozwiązania, aby można było produkować energię na własny użytek. Zasada była taka, że możesz wyprodukować energię w dzień, a korzystać wieczorem lub wytworzyć latem, a korzystać zimą. Takie podejście wpłynęło na rozwój tzw. produkujących konsumentów. Od 5-6 lat ten system bardzo szybko rozwija się. Mieszkańcy w energii słonecznej dostrzegli korzyść dla siebie. Zaczęto montować baterie słoneczne na dachach domów prywatnych. Kolejny etap rozwoju polegał na tym, że zezwolono, aby elektrownia była zamontowana gdzieś daleko, a korzystać można było u siebie w domu lub mieszkaniu. Na przykład elektrownia jest na działce, a korzystasz z wyprodukowanej energii w Wilnie. Jeszcze później pojawiła się możliwość wybudowania dużej elektrowni, zwanej „parkiem słonecznym”, gdzie można było wykupić tylko część energii. Na przykład kupujesz tylko 3 kWh, gdzieś na Litwie i korzystasz z tego u siebie. Osobiście tak zrobiłem. Kupiłem 6 kWh i korzystam z nich w mieszkaniu na wileńskiej starówce. Zainteresowanie energią słoneczną jeszcze bardziej wzrosło, kiedy poszły w górę ceny za prąd.

    Czytaj więcej: Odnawialne źródła energii — przyszłością budynków wielomieszkaniowych

    Reklama (dobiera algorytm zewnętrzny na podst. ustawień czytelnika)

    Czym jest konkretnie „park słoneczny”? Jak powstaje — czy to jest coś w rodzaju kooperatywy?

    Najczęściej pewien inwestor buduje elektrownię na przykład o mocy 500 kWh, a później sprzedaje wkład na poziomie 3 lub 5 kWh konkretnym osobom fizycznym oraz prawnym.

    Jak w praktyce wygląda przesyłanie energii elektrycznej z elektrowni słonecznej, która znajduje się kilkaset kilometrów od mego domu?

    Przykładowo elektrownia w Koszedarach produkuje określoną ilość energii, w tym również na moją działkę. Ta energia jest przekazywana do dystrybutorów energii, skąd trafia do określonych odbiorców. Natomiast mi przekazywana jest energia z własnych zasobów, ale po cenie wyprodukowanej przez elektrownię słoneczną. To nie jest tak, że stawiając baterię słoneczną u siebie na dachu, energia od razu trafia do twego lokum — najpierw musi bowiem trafić do sieci przesyłowych.

    Na ile energia słoneczna jest tańsza od energii wyprodukowanej z innych źródeł?

    Jeśli teraz cena rynkowa 1 kWh wynosi 40 eurocentów, to energia słoneczna będzie kosztowała ok. 15 eurocentów.

    Jednak wcześniej musisz zainwestować? Za jaki czas ta inwestycja się zwróci?

    Koszt elektrowni o mocy 1 kWh wynosi 1 100 euro. Przy obecnych cenach prądu zwrot kosztów inwestycji następuje po 4-5 latach, kiedy ceny na rynku były niższe, to zwrot inwestycji następował po 7-8 latach.

    Czy obecnie inwestorzy chętnie inwestują w energię słoneczną?

    Teraz, kiedy mamy tak wysokie ceny na energię, to wielu chciało inwestować w ten sektor. Inwestorzy chcą budować duże elektrownie słoneczne, które faktycznie mogłyby realnie wpłynąć na rynkowe ceny energii. Na przykład: jeśli teraz cena z MWh wynosi w granicach 150 euro, to „my” możemy zaproponować 70 euro, czyli prawie o połowę taniej. Niestety, zgodnie z nowymi wytycznymi Ministerstwo Energetyki nie wydaje zezwolenia na budowę. Możliwości budowy są mocno ograniczone.

    Jak swoje stanowisko argumentuje ministerstwo?

    Ministerstwo argumentuje, że inwestorzy bardzo często nadużywają sytuacji. Na przykład otrzymują zezwolenia, ale nie budują. Próbują odsprzedać zezwolenia. Moim zdaniem takie zjawiska nie istnieją i dlatego prowadzimy spory z resortem. Wkrótce będziemy mieli spotkanie w Sejmie w tej kwestii.

    Teraz obserwujemy wojnę w Ukrainie, gdzie jest również atakowana infrastruktura energetyczna. Czy słoneczna energia może być alternatywną w sytuacjach ekstremalnych dla tradycyjnych źródeł?

    Oczywiście. Jedną z zalet energii słonecznej jest jej decentralizacja. Nie jest tak, że tylko kilka elektrowni dostarcza energię dla całego kraju. Każdy z takich obiektów jest łatwy do namierzenia. Natomiast kiedy są rozsiane po całym kraju, to wówczas fizycznie nie da się ich wszystkich zniszczyć. To jest bardzo dobra alternatywa pod względem bezpieczeństwa energetycznego.

    Czytaj więcej: 17 lat Litwy w Unii Europejskiej


    Reklama (dobiera algorytm zewnętrzny na podst. ustawień czytelnika)

    Afisze

    Więcej od autora

    Wystawa i dyskusja o Powstaniu Styczniowym: To był zryw nie tylko Polaków

    „Wpisujemy się w obchody 160-lecia, które miały miejsce w Wilnie na cmentarzu na Rossie i w Kijowie w Twierdzy Kijowskiej, w takich miejscach żałoby i kaźni jak w Cytadeli Warszawskiej. Obchody te odbywamy pod pięknym symbolem — herbem trójdzielnym....

    Przejrzeć na oczy

    Nie mogę powiedzieć, że wynik zbytnio mnie zdziwił, raczej zasmucił. Od kilkudziesięciu lat na różnych poziomach słyszę wypowiedzi, że „z sąsiadami trzeba żyć w przyjaźni”, i „o tym, jaki porządek jest na Białorusi”. Wyniki zasmuciły, ponieważ reżim Łukaszenki od...

    Czy Polska chce dokonać rozbioru Ukrainy? Totalny absurd, ale nienowy

    Tomasz Lachowski z Uniwersytetu Łódzkiego uważa, że te rosyjskie wrzutki nie mają jednak żadnego wpływu na nastroje społeczne w Ukrainie. 11 stycznia we Lwowie odbył się szczyt prezydencki Trójkąta Lubelskiego z udziałem Wołodomyra Zełenskiego, Andrzeja Dudy oraz Gitanasa Nausėdy, na...

    „Pacyfizm zabija”, czyli kłopotliwa kwestia czołgów dla Ukrainy

    Spotkanie pod przewodnictwem szefa Pentagonu Lloyda Austina odbyło się w ubiegłym tygodniu w bazie lotniczej Ramstein w Niemczech. Na spotkanie przybyli przedstawiciele 50 państw. Niestety mimo nacisków i apeli Niemcy nie wyraziły zgody na przekazanie czołgów Leopard 2. „Istnieją...