Więcej

    Meczet niezgody. Polityka a religia

    Część wyznawców islamu mieszkających na Litwie zarzuca władzom zwlekanie z wydaniem zezwolenia na budowę meczetu w Wilnie. Budowa meczetu dzieli jednak też samą wspólnotę muzułmańską.

    Czytaj również...

    Od lat litewscy muzułmanie starają się o zezwolenie na budowę meczetu w Wilnie. Liczba wyznawców islamu, ze względu na migrację, z każdym rokiem rośnie. 

    Obecnie wileńscy muzułmanie modlą się w siedzibie Rady Muzułmańskich Wspólnot Religijnych przy ulicy Smoleńskiej. Przewodniczący Rady Aleksandras Beganskas alarmuje, że pomieszczenie jest zbyt małe i nie jest stanie pomieścić wszystkich chętnych. – Wierni muszą modlić się na schodach i parapetach. To wszystko trwa już od 1994 r. – nie kryje swego oburzenia w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” Beganskas, komentując pomysł budowy nowego meczetu w stolicy Litwy.

    Meczet i cmentarz mariawicki

    W 2019 r. władze miasta przydzieliły wspólnocie muzułmańskiej działkę na meczet przy ul. Ilgalaukio na stołecznej Lipówce. Dziś jednak głoszą pogląd, że na tej działce znajduje się stary cmentarz Mariawitów, który jest wciągnięty na listę obiektów dziedzictwa kulturowego. Administracja stołeczna zwróciła się do odpowiednich instytucji z zapytaniem, czy budowa świątyni muzułmańskiej w tej lokalizacji jest możliwa. 

    Aleksandrasa Beganskasa nie przekonują argumenty władz lokalnych. – Kiedy sprawa dotyczy meczetu, to wtedy odnajduje się obiekt objęty ochroną państwa ze względu na dziedzictwo kulturowe. Nawet jeśli tam jest obiekt dziedzictwa kulturowego, to niech będzie, ale naszym zdaniem na połowie tej działki, która nie jest objęta ochroną, można postawić meczet. Nadal nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi na nasz postulat – żali się przedstawiciel wspólnoty muzułmańskiej.

    Mariawici to wspólnota chrześcijańska powstała na ziemiach polskich na przełomie wieków XIX i XX, która w 1906 r. oddzieliła się od Kościoła katolickiego (została wówczas ekskomunikowana przez papieża Piusa X). Założycielką wspólnoty była zakonnica Maria Franciszka Kozłowska. Mariawityzm opiera się na katolickich zasadach wiary zawartych w księgach kanonicznych Pisma Świętego, dogmatach określonych na pierwszych siedmiu soborach powszechnych oraz na Objawieniu o Bożym Miłosierdziu, które otrzymała założycielka ruchu religijnego. Wspólnota działała również na terenie obecnej Litwy. W 1909 r. władze carskie przekazały mariawitom działkę pod cmentarz.

    Pokój modlitwy na Łukiszkach

    Od inicjatywy budowy meczetu na Lipówce oficjalnie odżegnuje się natomiast litewska wspólnota tatarska. 

    – Jako Tatarzy będziemy mieli swoje miejsce w Wilnie na terenie miasteczka ministerialnego. Zostało złożonych 13 projektów architektonicznych, zobaczymy, który zwycięży. Na terenie miasteczka będziemy mieli pokój modlitewny. To będzie miejsce należące do naszej wspólnoty – mówi „Kurierowi Wileńskiemu” prezes Związku Wspólnot Tatarskich Litwy Motiejus Jakubauskas.

    Projekt miasteczka ministerialnego zakłada, że między ulicami Goštauto i Lukiškių ma powstać kompleks budynków, gdzie będą się mieściły siedziby resortów rolnictwa, łączności oraz zdrowia. Przestrzeń, która nie będzie należała do ministerstw, ma być przeznaczona pod działalność komercyjną lub społeczną.

    Czytaj więcej: Litewscy Tatarzy: więcej nas łączy niż dzieli

    Podzielona wspólnota

    Litewska wspólnota muzułmanów jest podzielona na dwa muftiaty, czyli organy nadrzędne kierujące wspólnotą wiernych. Centrum Duchowości Muzułmanów Sunnitów Litwy, na czele którego stoi Romas Jakubauskas, reprezentuje litewskich Tatarów. W 2019 r. został zaś zarejestrowany inny muftiat, Litewska Rada Muzułmańskich Wspólnot Religijnych, którą reprezentuje Aleksandras Beganskas. Beganskas również jest litewskim Tatarem, ale jego organizacja reprezentuje wszystkich muzułmanów, nie zważając na narodowość.

    Zdaniem Jakubauskasa meczetu na Lipówce domagają się od państwa nie litewscy Tatarzy, tylko przyjezdni muzułmanie. 

    – To nie jest nasza sprawa, to nie my wydajemy zezwolenia na budowę. To nie jest nasza kompetencja. Jeśli państwo tego potrzebuje, to niech ten problem rozwiązuje. Musimy rozróżniać pewne rzeczy, natomiast jeśli wszystko wrzucimy do jednego worka, to będziemy mieli do czynienia z absurdalną sytuacją. My, litewscy Tatarzy, staliśmy się nie tylko mniejszością narodową, lecz także mniejszością we wspólnocie muzułmańskiej. Czy wiecie, ile przyjechało teraz na Litwę nowych muzułmanów? W granicach 50–60 tys. Kim są? To są przedstawiciele Azji Środkowej, Turcji i innych państw. My oczywiście chcemy zachować naszą tożsamość. Naszą wspólnotę tatarską, która według naszych obliczeń liczy dziś ok. 2,5 tys. osób. Czy będziemy w stanie oprzeć się takiej masie ludzi? Chyba nie. Sądzę, że jest sprawa wagi państwowej, aby zachować starą, tradycyjną wspólnotę narodowo-religijną na Litwie. Kowieński meczet, który od samego początku należał do wspólnoty tatarskiej, już praktycznie do niej nie należy, bo jest „okupowany” przez przyjezdnych – martwi się Jakubauskas.

    Z podejściem wspólnoty tatarskiej nie zgadza się Beganskas. – Litewskie ustawodawstwo rozróżnia wspólnoty religijne od wspólnot narodowych. Mówienie, że to jest meczet tatarski, jest właśnie sianiem nienawiści. Dzielą ludzi na lepszych i gorszych muzułmanów – twierdzi działacz religijny.

    WIĘCEJ NIŻEJ | Reklama na podst. ust. użytkownika.; Dzięki reklamie czytasz nas za darmo

    Reakcja polityków

    W kwestii meczetu wypowiedzieli się też politycy. W obecnej sytuacji geopolitycznej, jak oświadczył w rozmowie z LNK przewodniczący sejmowej Komisji Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Laurynas Kasčiūnas, mając na myśli konflikt w Strefie Gazy, Wilno meczetu nie potrzebuje. „Wszyscy chcą więcej. Nic nie zrobimy, taka jest sytuacja. Wolność religijna istnieje, ale centrów przyciągania [uchodźców] nie będziemy tworzyli” – zarzekał się polityk. 

    Zdaniem Aleksandrasa Beganskasa słowa posła są dyskryminujące względem muzułmanów. – Jak już mówiłem, to ciągnie się od kilku dziesięcioleci. Początkowo o to starali się litewscy Tatarzy i nic nie wskórali. Chodziliśmy do Brazauskasa, później do Adamkusa. I nic. Przecież wtedy nie było ani Hamasu, ani Hezbollahu. Największym naszym osiągnięciem było to, że naszej wspólnocie przeznaczono działkę pod budowę. Niestety, od tego czasu sprawy nie ruszyły z miejsca – podkreśla.

    Beganskas jest przekonany, że gdyby chodziło o budowę świątyni innego wyznania niż muzułmańskie, to żadnych problemów by nie było. 

    – Nikt na nasze pisma i skargi nie odpowiada. Gdybyśmy otrzymali odpowiedź, że nie zezwalamy na budowę, ponieważ jesteście muzułmanami, to wówczas poszlibyśmy do międzynarodowych instytucji, takich jak Europejski Trybunał Praw Człowieka. To samo, gdyby nam powiedziano, że wydzielona działka nie nadaje się pod budowę. Wtedy oczekiwalibyśmy od władz, aby nam przekazano inną działkę – komentuje prezes Litewskiej Rady Muzułmańskich Wspólnot Religijnych, dodając, że utożsamianie wszystkich muzułmanów z terrorystami, jest krzywdzące.

    Departament Bezpieczeństwa Państwa informuje, że obecnie zagrożenia ze strony muzułmańskich radykałów na Litwie nie ma. Zdarzają się tylko pojedyncze incydenty, które dotyczą raczej osób przyjezdnych. W ubiegłym roku na terytorium Litwy nie wpuszczono sześciu osób z powodu możliwych związków z radykalnym islamem.

    WIĘCEJ NIŻEJ | Reklama na podst. ust. użytkownika.; Dzięki reklamie czytasz nas za darmo

    Obecnie na Litwie działają cztery meczety. Meczet w Wilnie, na Łukiszkach, został zbudowany w XVII w. Po II wojnie światowej został zburzony.

    Czytaj więcej: Po sowieckiej agresji wileński meczet zniknął z mapy miasta


    Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” Nr 46 (133) 18-24/11/2023

    Reklama na podst. ust. użytkownika.; Dzięki reklamie czytasz nas za darmo

    Afisze

    Więcej od autora

    Druga rocznica wojny w Ukrainie: „Finał powinien być tylko jeden”

    Z okazji drugiej rocznicy rozpoczęcia się pełnowymiarowej wojny w Ukrainie prezydent Wołodymyr Zełenski przemawiał na lotnisku w Hostomlu pod Kijowem. „Wszyscy mamy różne historie początku tej wojny, ale jej finał powinien być tylko jeden: zwycięstwo” — oświadczył do zebranych...

    Przełomowy może być dopiero rok 2025

    Na tydzień przed drugą rocznicą wybuchu pełnoskalowej wojny wojska ukraińskie opuściły Awdijiwkę. To właśnie tam toczyły się jedne z najbardziej krwawych bojów w ciągu ostatnich dwóch lat. „Wyjście sił ukraińskich z Awdijiwki odbywało się zgodnie z planem, sporządzonym z...

    Nieobliczalność reżimu Putina 

    16 lutego, kiedy Litwa obchodziła Dzień Odrodzenia Państwa Litewskiego, w Rosji zamordowano Aleksieja Nawalnego. Chociaż nie są znane żadne wyniki oficjalnego śledztwa – zresztą w obecnej Rosji uczciwe śledztwo jest niemożliwe – to z premedytacją piszę o zabójstwie. Nieważne,...

    23 lutego: Putin traktuje własną armię jako gromadę niewolników

    Dzień Armii Czerwonej, Dzień Armii Sowieckiej, Dzień Obrońcy Ojczyzny — święto ku czci rosyjskich, a wcześniej sowieckich sił zbrojnych, w ciągu ponad stuletniej historii, kilkakrotnie zmieniało swą nazwę. Sowiecka propaganda twierdziła, że w tym dniu nowo powstała Armia Czerwona...