Więcej

    Ekspert: „Rosyjskie ataki rakietowe nie przybliżą im zwycięstwa”

    Rosja kontynuuje zmasowane ataki rakietowe na Ukrainę. Polska mówi o zaostrzeniu sankcji względem Moskwy. Ekspert ds. wojskowości Egidijus Papečkys dla „Kuriera Wileńskiego” wskazuje trzy cele ataków: budowanie napięcia, spowolnienie remontów sprzętu i kara za dwuletni opór Ukraińców.

    Czytaj również...

    Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski 2 stycznia w swym przemówieniu oświadczył, że od 29 grudnia Rosja zaatakowała terytorium jego kraju, używając ponad 300 rakiet i 200 dronów szturmowych. Celem ataków rosyjskich wojskowych są przede wszystkim obiekty infrastruktury cywilnej. „Od początku tego roku Rosja wystrzeliła prawie sto rakiet różnego typu, a wróg specjalnie obliczył trajektorie, aby spowodować jak największe szkody. To jest absolutnie świadomy terror. A w ciągu zaledwie kilku ostatnich dni — od 29 grudnia do dzisiaj — Rosja użyła już przeciwko Ukrainie prawie 300 rakiet i ponad 200 Shahedów” — powiedział prezydent Ukrainy.

    Czytaj więcej: Politico: „Wołodymyr Zełenski najbardziej wpływowym politykiem Europy w dorocznym rankingu”

    Wspierać Ukrainę wszechstronnie, zaostrzyć sankcje dla Rosji

    Działania Rosji spotkały się ze stanowczym potępieniem ze strony Zachodu. „Rosja zostanie pociągnięta do odpowiedzialności za swoje zbrodnie wojenne” — oświadczył szef unijnej dyplomacji, Josep Borell. Dodał, że Unia nadal będzie wspierała Ukrainę w walce z agresorem.

    Wcześniej podobną deklarację, w wywiadzie dla Polskiej Agencji Prasowej, złożyła przewodnicząca Parlamentu Europejskiego Roberta Metsola. „Od pierwszego dnia Unia Europejska zareagowała na nielegalną agresję Rosji na Ukrainę z niespotykaną dotąd szybkością i jednością. Zaoferowaliśmy Ukrainie wsparcie polityczne, wojskowe, finansowe i humanitarne. 22 miesiące później nadal to robimy i jestem przekonana, że będziemy to kontynuować” — zapewniła polityk.

    Stanowcze słowa wypowiedział również nowy minister spraw zagranicznych RP, Radosław Sikorski. „Powinniśmy odpowiedzieć na ostatnią napaść na Ukrainę w języku zrozumiałym dla Putina: zaostrzając sankcje, aby nie mógł produkować nowej broni z przemycanych komponentów i dając Kijowowi pociski dalekiego zasięgu, które pozwolą mu zlikwidować wyrzutnie i centra dowodzenia” — napisał w sieci społecznościowej „X” polski polityk i dyplomata.

    Unia Europejska i Zachód potępiły rosyjskie ataki rakietowe
    | Fot. EPA-ELTA

    „Ta taktyka nie sprawdziła się na żadnej wojnie”

    Tymczasem ekspert ds. wojskowości i obrony Egidijus Papečkys, sądzi, że na dłuższą metę rosyjskie ataki rakietowe nie przyniosą spodziewanych skutków.

    Oczywiście, takie ataki wyrządzają wiele szkód dla państwa. Po pierwsze, w ich trakcie ginie sporo cywili. To na pewno zwiększa napięcie w społeczeństwie. Po drugie, takie ataki rakietowe wymierzone w infrastrukturę na pewno utrudniają dostawy na front. Utrudniają prace remontowe. Jednym z rosyjskich celów są warsztaty do naprawy techniki wojskowej. Trzeba pamiętać, że na wojnie trzeba wykonywać ogromną liczbę prac remontowych. Na pewno ta taktyka nie pomoże w wygraniu samej wojny, ale w pierwszej kolejności mamy do czynienia z terroryzowaniem mieszkańców Ukrainy. To jest kara Kremla wobec Ukraińców za to, że prawie dwa lata opierają się rosyjskiej agresji. I nadal im nie brakuje woli do obrony własnego kraju — komentuje Egidijus Papečkys w rozmowie z „Kurierem Wileńskim”.

    — Jestem przekonany, że te ataki, mimo wszystko, nie złamią ukraińskiej woli do walki. Tak naprawdę, taka taktyka nie sprawdziła się na żadnej wojnie — mówi ekspert.

    Czytaj więcej: Impas na froncie ukraińsko-rosyjskim? Ekspert: Nie ma presji Zachodu na Ukrainę

    Rosyjska prowokacja?

    Pod koniec minionego roku Siły Zbrojne Ukrainy zaatakowały rosyjski Biełgorod. Strona ukraińska oświadczyła, że atakowane były tylko obiekty wojskowe. Strona rosyjska natomiast przekonuje, że celem ataków byli cywile. Podano, że zginęło 21 cywilów.

    — Są odpowiednie umowy i konwencje międzynarodowe, które w sposób umyślny zabraniają atakowania celów cywilnych i samych cywili. Jestem przekonany, że jeśli w Biełgorodzie zginęli cywile, to nie była to umyślna zemsta Ukrainy za rosyjskie ataki. Musimy też pamiętać, że to mogła być prowokacja ze strony Rosji. Nie mamy na to dowodów, ale takiej możliwości nie możemy odrzucić. Z naszego punktu widzenia takie prowokacje są nielogiczne, ale trzeba pamiętać, że reżim kremlowski kieruje się absolutnie inną logiką. Dlatego nie wierzę, że strona ukraińska specjalnie celowała w obiekty cywilne. Chociaż też nie możemy wykluczyć błędów wywiadowczych, które również zdarzają się na wojnie. Rosjanie mają taką taktykę, aby ich oddziały wojskowe stacjonowały w obiektach cywilnych. To może być szkoła, teatr lub centrum kultury. Kiedy się prowadzi taką politykę, to, niestety, są również ofiary wśród ludności cywilnej — komentuje sytuację Egidijus Papečkys.

    NATO przygotowuje się do aktywnej obrony

    Obserwując sytuację w Ukrainie, powstaje pytanie, czy w razie ewentualnego ataku Litwa jest przygotowana na jego odparcie?

    — Trzeba pamiętać, że żaden kraj nie posiada takiego systemu obrony przeciwlotniczej, który byłby skuteczny w 100 proc. Ostatnio to widzimy na przykładzie Izraela, który miał bardzo kosztowny i dobry system obrony. Tym niemniej, nie był w stanie całkowicie obronić się przed dużą ilością rakiet — zaznacza rozmówca naszego dziennika.

    WIĘCEJ NIŻEJ | Reklama na podst. ust. użytkownika.; Dzięki reklamie czytasz nas za darmo

    Ekspert podkreślił, że z pewnością Litwa, jak i pozostałe kraje NATO, muszą wzmacniać swoje systemy obrony przeciwlotniczej. Sytuacja naszego kraju kardynalnie różni się od sytuacji w Ukrainie czy nawet Izraelu, bo w przypadku ataku na jakikolwiek kraj NATO, automatycznie włączają się w obronę inne kraje członkowskie.

    — NATO, jeśli zacznie prowadzić działania wojenne, to nie będzie się tylko broniła przed atakami rakietowymi, jak to ma miejsce w przypadku Ukrainy. Siły zbrojne sojuszu mają wystarczające siły, aby niszczyć wszystkie obiekty wojskowe wroga, które zagrażają chociażby jednemu z krajów członkowskich. To wszystko wynika z dokumentów natowskich, materiałów szkoleniowych. Różnica polega na tym, że NATO przygotowuje się do aktywnej obrony. Organizacja zrobi wszystko, co w jej mocy, aby zmniejszyć możliwości wroga do ostrzału terytorium kraju sojuszniczego — dodaje Egidijus Papečkys.

    Reklama na podst. ust. użytkownika.; Dzięki reklamie czytasz nas za darmo

    Afisze

    Więcej od autora

    23 lutego: Putin traktuje własną armię jako gromadę niewolników

    Dzień Armii Czerwonej, Dzień Armii Sowieckiej, Dzień Obrońcy Ojczyzny — święto ku czci rosyjskich, a wcześniej sowieckich sił zbrojnych, w ciągu ponad stuletniej historii, kilkakrotnie zmieniało swą nazwę. Sowiecka propaganda twierdziła, że w tym dniu nowo powstała Armia Czerwona...

    Wybory prezydenckie 2024: kandydaci rozpoczęli zbieranie podpisów

    I tura wyborów prezydenckich, w której weźmie udział 14 kandydatów, odbędzie się 12 maja. Chociaż taką chęć wyraziło 20 osób, sześciu niedoszłym kandydatom GKW odmówiła rejestracji. Do 28 marca kandydaci będą musieli zebrać minimum 20 tys. podpisów. Każdy obywatel Litwy...

    Nausėda liderem wyścigu prezydenckiego. Czy będzie II tura wyborów?

    Ostatnie sondaże pokazują, że generalnie zdanie mieszkańców Litwy o poszczególnych kandydatach na prezydenta kraju pozostaje niezmienne. Obecnie urzędującego prezydenta nadal popiera 23,5 proc. społeczeństwa. Wynika to z najnowszych badań opinii publicznej przeprowadzonych przez Spinter tyrimai na zlecenie portalu informacyjnego...

    Rosyjski opozycjonista: „Polecenie zabójstwa Nawalnego mógł wydać tylko Putin”

    16 lutego świat obiegła wiadomość, że znany rosyjski opozycjonista Aleksiej Nawalny zmarł w kolonii karnej za kołem podbiegunowym. Jeden ze współzałożycieli Forum Wolnej Rosji, Iwan Tiutrin, który od lat mieszka na emigracji na Litwie, oświadczył, że to jest duża...