Więcej

    Kto stanąłby w obronie Litwy w razie agresji, a kto opuściłby kraj?

    Duża część osób reprezentujących mniejszości narodowe zamieszkałych na Litwie nie jest skora do bronienia kraju w razie zewnętrznej agresji. Czy badania to sugerujące odzwierciedlają prawdziwy stan rzeczy?

    Czytaj również...

    Instytut Stosunków Międzynarodowych i Polityki Uniwersytetu Wileńskiego na początku grudnia 2023 r. zaprezentował wyniki badań opinii publicznej pt. „Wola bronienia kraju: 2023” (Valia ginti šalį: 2023 m.). W badaniach zapytano również przedstawicieli dwóch największych mniejszości narodowych w kraju, Polaków i Rosjan, czy w razie agresji zewnętrznej broniliby kraju. Niestety, wyniki nie są przychylne dla tych grup społecznych.

    Zaskoczenie i niespodzianka

    W przypadku Rosjan gotowość do stanięcia w obronie kraju wyraziło niecałe 15 proc. W przypadku Polaków – niecałe 30 proc. 

    – Po pierwsze, te wyniki warto traktować na spokojnie. Wydaje mi się, że zadane pytania dla wielu ankietowanych były pewnym zaskoczeniem i niespodzianką. Wszystko zależy od samego pojęcia obrony: czy to ma być z bronią w ręku, czy bez broni. Warto spojrzeć na Niemcy, gdzie robiono podobne badania, tam tylko 17 proc. badanych oświadczyło, że są gotowi bronić ojczyzny z bronią w ręku. Natomiast przed dwoma laty ta liczba była 2–3 razy mniejsza. Ludzie generalnie odzwyczaili się od wojny. Nawet nie chcą do siebie dopuszczać takiej myśli – komentuje sytuację politolog i historyk Andrzej Pukszto z Uniwersytetu Witolda Wielkiego.

    Czytaj więcej: „Jest różnica” — dyskusja społeczna o wyzwaniach w obszarze praw człowieka

    | Fot. Marian Paluszkiewicz

    Konserwatyści i socjaldemokraci

    Badania obejmowały nie tylko przedstawicieli mniejszości narodowych, lecz także poszczególne grupy społeczne, jak mieszkańcy dużych oraz małych miast, wyborcy poszczególnych ugrupowań politycznych.

    W przypadku sympatyków określonych sił politycznych najbardziej gotowi do obrony kraju są wyborcy konserwatystów. W 2023 r. prawie 80 proc. wyborców Związku Ojczyzny jest gotowych bronić kraju w obliczu agresji. W 2017 r. ten odsetek wynosił trochę ponad 60 proc. Podobne poglądy panują wśród elektoratu liberałów. W przypadku socjaldemokratów gotowość do obrony kraju w 2023 r. wyniosła ponad 40 proc., ale zmalała o kilka procent w porównaniu z rokiem 2017. To samo dotyczy Związku Chłopów i Zielonych, gdzie zarówno w roku bieżącym, jak i przed sześcioma laty chęć obrony ojczyzny była trochę poniżej granicy 50 proc. 

    W ramach badań zadano również pytanie, ile osób w sytuacji zewnętrznej agresji zamierza opuścić kraj. 7,1 proc. ankietowanych oświadczyło, że na pewno będzie próbowało udać się na emigrację; kolejnych 12,3 proc. oświadczyło, że raczej będzie próbowało opuścić kraj; 25 proc. odpowiedziało, że raczej zostałoby na Litwie; 35 proc. pozostałoby na pewno, a tylko 17 proc. badanych nie miało skonkretyzowanej odpowiedzi. „Wola do obrony wśród zwolenników partii rządzących rosła, wśród opozycyjnych spadła. W razie wojny nad opuszczeniem Litwy zastanawia się mniej niż jedna piąta mieszkańców” – czytamy w części podsumowującej badań.

    Komentując wyniki badań, profesor Uniwersytetu Wileńskiego Ainė Ramonaitė podkreśliła w rozmowie z LRT, że niepokoi ją taka różnica, jeśli chodzi o preferencje polityczne. „Mnie trochę przerażają polityczne różnice. Obrona państwa nie powinna zależeć od tego, kto znajduje się przy władzy. Jeśli część mieszkańców czuje obcość z państwem, ponieważ odczuwa obcość względem władzy, to mamy do czynienia z negatywnym zjawiskiem. Politykowanie z obu stron jest czymś szkodliwym” – podkreśliła naukowczyni.

    | Fot. Marian Paluszkiewicz

    Litwini, Polacy, Rosjanie

    Badania były przeprowadzone również w kontekście narodowości respondentów. W przypadku ankietowanych osób narodowości litewskiej 19,24 proc. odpowiedziało, że są bezapelacyjnie gotowi do obrony. Kolejnych 35,54 proc. wybrało odpowiedź „raczej tak”. 15,43 proc. „raczej nie”, a kolejnych 13,8 proc., że „na pewno nie”. 15,98 proc. nie miało wyrobionego zdania w tej kwestii.

    W przypadku mniejszości rosyjskiej na Litwie gotowych bronienia kraju jest zaledwie 2,17 proc.  Kolejnych 13,04 proc. oświadczyło, że „raczej tak”. 15,22 proc. respondentów wybrało „raczej nie”, a 52,17 proc., że „na pewno nie”. Trochę ponad 17 proc. nie miało zdania w tej kwestii.

    Z pewnością lepsza niż u litewskich Rosjan jest sytuacja wśród narodowości polskiej, gdzie 10,34 proc. ankietowanych powiedziało twarde „tak”, jeśli chodzi o obronę kraju. Kolejnych 17,24 proc. odpowiedziało, że „raczej tak”. Wariant odpowiedzi „raczej nie” ma sens dla 10,34 proc. badanych, a „z pewnością nie” dla kolejnych 34,48 proc. Ponad 27 proc. respondentów narodowości polskiej nie mogła dać konkretnej odpowiedzi.

    Andrzej Pukszto uważa, że badania pokazują, iż część Polaków i Rosjan nie do końca zintegrowała się z państwem. 

    – Ten przekrój narodowościowy pokazuje raczej stopień integracji lub zaufania poszczególnych przedstawicieli mniejszości narodowych i etnicznych z Litwą. W przypadku zaufania to nie jest żadna sensacja. Z pewnością w gronie mniejszości polskiej jest część osób, szczególnie skoncentrowanych w Wilnie, mocno utożsamiających się z państwem litewskim. Jest też grupa, zwłaszcza z terenów wiejskich, która podchodzi z wielką rezerwą i nieufnością do państwa – sądzi politolog, dodając, że nie warto też zbytnio demonizować litewskich Rosjan, bo, jak wskazuje, nie było u nas masowych demonstracji prorosyjskich ani proputinowskich.

    WIĘCEJ NIŻEJ | Reklama na podst. ust. użytkownika.; Dzięki reklamie czytasz nas za darmo

    Czytaj więcej: KAM proponuje reformę poboru do wojska

    | Fot. Marian Paluszkiewicz

    Bohaterskość wschodniej Ukrainy

    Pochodzący z Kłajpedy dziennikarz niezależnej rosyjskiej telewizji „Current Time”, Denis Kishinevskiy, w żaden sposób nie chce podważać wyników badań. Na pewno, jak mówi, mają pewne odzwierciedlenie w rzeczywistości. 

    – Jednak gdybym musiał opierać się na własnym doświadczeniu, to te badania bardziej wyszczególniają negatywne tendencje. Pokazują te zjawiska w bardziej ciemnych kolorach, niż, moim zdaniem, jest w rzeczywistości. Osobiście znam dziesiątki osób, moich znajomych i przyjaciół, którzy w ciągu ostatniej dekady odbyli służbę w Litewskich Siłach Zbrojnych. To wszystko są ludzie pochodzenia rosyjskiego, którzy ukończyli rosyjskie szkoły. Po odbyciu służby zasadniczej postanowili kontynuować karierę w wojsku i całkiem możliwe, że być może jest to te 15 proc. ankietowanych, którzy oświadczyli, że chcą bronić Litwę – ocenia dziennikarz.

    Jego zdaniem być może ten odsetek jest mniejszy wśród osób starszych. I to mogło mieć wpływ na takie, a nie inne wyniki. 

    – Co jest w sumie logiczne. Ich po prostu jest więcej. Bo jeśli chodzi o mniejszości narodowe, mniejszość rosyjskojęzyczną, to tam większość mają przedstawiciele starszego pokolenia. Z drugiej strony, mi się wydaje, że przy tego typu badaniach nie bierze się pod uwagę jednego ważnego wskaźnika. Do początku pełnowymiarowej wojny w Ukrainie w niektórych kręgach panował stereotyp, że mieszkańcy wschodu Ukrainy, np. obwodów charkowskiego, donieckiego czy odeskiego, które nie były okupowane, nie będą bronili własnej ojczyzny. Widzimy, że stało się inaczej. Dla polityków, działaczy lub wojskowych z zachodniej Ukrainy to było pewne zaskoczenie. W pozytywnym tego słowa znaczeniu. Ci ludzie mężnie walczą i nie chcą być kolaborantami. Bardzo dużo z nich było lub jest rosyjskojęzycznymi. I jeśli do wojny, jak wynika z sondaży, były jakieś tam wahania i wątpliwości, to teraz widzimy, że ci ludzie mają ogromną wolę do obrony ojczyzny, którą dla nich jest Ukraina – podkreśla Kishinevskiy.

    WIĘCEJ NIŻEJ | Reklama na podst. ust. użytkownika.; Dzięki reklamie czytasz nas za darmo

    Wpływ historii

    Politolog z Uniwersytetu Witolda Wielkiego sądzi, że na nastroje wśród litewskich Polaków mogą mieć wpływ pewne sytuacje konfliktowe z niedalekiej przyszłości. 

    – Jeśli weźmiemy kraje bałtyckie, to u nas Rosjanie czy w ogóle mniejszości narodowe są najbardziej zintegrowani z państwem. Ale problemy są również w krajach zachodnich. Na przykład weźmy kwestię Turków niemieckich, którzy żyją tam od 60 lat, a część z nich nie stała się „do końca lojalnymi obywatelami”. Niemniej nie można powiedzieć, że tacy są wszyscy. Na przykład nowy minister rolnictwa jest pochodzenia tureckiego. Jest też inny pozytywny przykład, polityk Partii Zielonych Siergiej Łagodickij, urodzony w Rosji pochodzenia żydowskiego, który stał się swoistą wizytówką tego ugrupowania. Tak zawsze bywa. Część tych grup etnicznych jest w jądrze państwa, a część na uboczu. Powracając do mniejszości polskiej, to nadal są jakieś perturbacje, czy to w dziedzinie oświaty, czy w nazewnictwie ulic. Swoje zrobił też proces zwrotu ziemi, który przebiegał w bardzo nieprzemyślany sposób i niekorzystnie dla litewskich Polaków. Nawet jeśli te wydarzenia dotyczą okresu sprzed kilkunastu lat, to mimo wszystko zostawiły swój ślad. To później wszystko rzutuje na ich pogląd na państwo – dodaje Andrzej Pukszto.

    Kishinevskiy zwrócił jeszcze uwagę na inne badania z początku roku, z których wynikało, że 11 proc. litewskich Rosjan pozytywnie ocenia Rosję, a 80 proc. nieprzychylnie. W przypadku Polaków 23 proc. politykę Rosji oceniało pozytywnie, a 55 negatywnie. 

    – Trzeba pamiętać, że rosyjska mniejszość na Litwie nie jest żadnym monolitem. Jest mocno socjalnie rozwarstwiona – dodaje dziennikarz.

    | Fot. Marian Paluszkiewicz

    Wilno, duże miasta, wieś

    W przypadku zawodów, to najbardziej gotowi do obrony są studenci (78 proc.), specjaliści i urzędnicy (70 proc.) oraz rolnicy (64 proc.). Najmniej – emeryci (44 proc.), pracownicy wykwalifikowani i inni (44 proc.) oraz bezrobotni (36 proc.). 

    Interesujące są wyniki, jeśli chodzi o miejsce zamieszkania respondentów. Przykładowo w roku 2022, czyli kiedy rozpoczęła się pełnowymiarowa inwazja Rosji w Ukrainie, głosy rozłożyły się w następujący sposób: 69,57 proc. odpowiedziało z pewnością „tak” lub „raczej tak”. „Nie” lub „raczej nie” wybrało niecałe 30 proc. Rok później gotowych do sprzeciwu w obliczu agresji było już tylko 51,28 proc. Przeciwnych lub niegotowych do sprzeciwu praktycznie pozostało tyle samo. Inną sytuację mamy wśród mieszkańców dużych miast (Kowno, Kłajpeda, Szawle i Poniewież), gdzie przed rokiem gotowych do obrony było 64,31 proc., teraz ich jest ponad 62 proc., czyli wahania są, ale w granicach błędu statystycznego.  

    W mniejszych miastach przed rokiem ten odsetek był na poziomie 61,39 proc. Teraz skurczył się do 46,12 proc. Najmniej gotowych do obrony jest w miejscowościach wiejskich, gdzie w roku ubiegłym takich osób było 55 proc. Teraz 49,54 proc.

    WIĘCEJ NIŻEJ | Reklama na podst. ust. użytkownika.; Dzięki reklamie czytasz nas za darmo

    Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” Nr 01 (02) 06-12/01/2024

    Reklama na podst. ust. użytkownika.; Dzięki reklamie czytasz nas za darmo

    Afisze

    Więcej od autora

    Wybory prezydenckie 2024: kandydaci rozpoczęli zbieranie podpisów

    I tura wyborów prezydenckich, w której weźmie udział 14 kandydatów, odbędzie się 12 maja. Chociaż taką chęć wyraziło 20 osób, sześciu niedoszłym kandydatom GKW odmówiła rejestracji. Do 28 marca kandydaci będą musieli zebrać minimum 20 tys. podpisów. Każdy obywatel Litwy...

    Nausėda liderem wyścigu prezydenckiego. Czy będzie II tura wyborów?

    Ostatnie sondaże pokazują, że generalnie zdanie mieszkańców Litwy o poszczególnych kandydatach na prezydenta kraju pozostaje niezmienne. Obecnie urzędującego prezydenta nadal popiera 23,5 proc. społeczeństwa. Wynika to z najnowszych badań opinii publicznej przeprowadzonych przez Spinter tyrimai na zlecenie portalu informacyjnego...

    Rosyjski opozycjonista: „Polecenie zabójstwa Nawalnego mógł wydać tylko Putin”

    16 lutego świat obiegła wiadomość, że znany rosyjski opozycjonista Aleksiej Nawalny zmarł w kolonii karnej za kołem podbiegunowym. Jeden ze współzałożycieli Forum Wolnej Rosji, Iwan Tiutrin, który od lat mieszka na emigracji na Litwie, oświadczył, że to jest duża...

    Spełni się marzenie kierowców podróżujących owiana złą sławą betonówką

    W międzynarodowych rankingach drogi na Litwie zajmują całkiem wysoką pozycję. Niestety, trasa Wilno–Malaty–Uciana, której powierzchnia w dużym stopniu jest pokryta jeszcze sowieckim asfaltobetonem, jest prawdziwą piętą achillesową systemu transportowego. Po wrzuceniu do wyszukiwarki internetowej hasła „droga Wilno–Malaty” jednym z...