Jak każdego roku na przełomie lipca i sierpnia Warszawa czci pamięć tych, którzy 1 sierpnia 1944 r. zerwali się do nierównego powstańczego boju o wolną stolicę i wolną Polskę. W bogatym programie tegorocznych obchodów, przygotowanym m.in. przez Muzeum Powstania Warszawskiego, znalazły się: koncert, spektakl teatralny, gra miejska, wystawy i uroczystości oficjalne. Czytelnikom magazynu „Kuriera Wileńskiego” przybliżamy najważniejsze z nich.

| Fot. Urząd m.st. Warszawy, materiały prasowe
Niezwykła wspólnota
Kulminacyjnym punktem było spotkanie powstańców z prezydentami Rzeczpospolitej – Andrzejem Dudą i Warszawy – Rafałem Trzaskowskim. Doszło do niego we środę 30 lipca w Parku Wolności przy Muzeum Powstania Warszawskiego. Wśród zgromadzonych gości byli nie tylko powstańcy, lecz także ich potomkowie, żołnierze – weterani działań poza granicami Rzeczpospolitej, żołnierze Jednostki Wojskowej 2305 GROM oraz harcerze.
Zebranych przywitał dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego Jan Ołdakowski. – 81 lat temu wy i tysiące waszych kolegów i koleżanek stanęło do walki nie tylko o ukochaną Warszawę, ale i o całą Rzeczpospolitą i jej niepodległość. Do tej walki przyłączyła się ludność cywilna, kopiąc studnie, budując barykady, organizując pomoc dla rannych i gotując obiady. Walczyła cała stolica. Całe miasto było jedną wielką wspólnotą. Przez 63 dni ta wspólnota była wolną Polską. Demokratyczną, otwartą na wszystkie prądy ideowe, potrafiącą działać we wszystkich kierunkach. Choć walka nie skończyła się zwycięstwem, stała się dla następnych pokoleń Polaków wzorem męstwa i patriotyzmu. Z tej walki wyrosła wolna i niepodległa Polska. To ta Polska oddaje wam i waszym towarzyszom sprzed lat hołd – mówił gospodarz spotkania.

| Fot. Przemysław Keler, KPRP
Prezydent Andrzej Duda uhonorował powstańców orderami i odznaczeniami państwowymi. – Cały czas jesteście, przychodzicie i wytrzymujecie nieraz więcej niż młodzi, do których mówicie i których postawy patriotyczne budujecie – mówił w swoim wystąpieniu do obecnych powstańców kończący swoją drugą kadencję prezydent RP. Podkreślił, że dzięki niezłomnemu bohaterstwu powstańców warszawskich Polska została odzyskana i umocniona, a pamięć o tych wydarzeniach jest stale budowana w sercach Polaków.

| Fot. Urząd m.st. Warszawy, materiały prasowe
Andrzej Duda podziękował też za przesłanie, jakie niosą ze sobą uczestnicy tamtych wydarzeń, motywując i zobowiązując jednocześnie obywateli do zachowania pamięci o powstaniu, a władze do dbania i umacniania bezpieczeństwa Polski. – Wieczna pamięć poległym! Niech wiecznie żyją powstańcy warszawscy! Niech pamięć o Powstaniu Warszawskim i jego bohaterach trwa nieprzerwanie w naszej historii! – zaakcentował na koniec.
W podobnym tonie przemawiał prezydent stolicy Rafał Trzaskowski. – To jest okazja, aby mówić o tym, co jest dla nas najważniejsze, o bohaterstwie, niezwykłej historii Warszawy i Polski, która pokazała, że umiemy podnosić się jak Feniks z popiołów, że nie ma czegoś takiego jak porażka. Wszyscy pamiętamy o tym, jak próbowano zamazywać pamięć o Powstaniu Warszawskim. Pytanie, jaka lekcja z powstania płynie, co pozostanie z naszego bohaterstwa, co pozostanie z naszego doświadczenia, zadają mi wszyscy powstańcy. Właśnie to miejsce (Muzeum Powstania Warszawskiego) odpowiada na to pytanie. Ono pokazuje rzecz niezwykłą, coś, co w polityce światowej, w polityce polskiej nie jest specjalnie dzisiaj popularne, a mianowicie wspólnota, współbrzmienie, harmonia, mówienie jednym głosem. W tym miejscu to się dzieje. I to dzięki wam – ocenił Trzaskowski.

| Fot. Muzeum Powstania Warszawskiego, materiały prasowe
Chłodne „Sierpniowe”
Obchody 81. rocznicy zainaugurował koncert. Muzeum Powstania Warszawskiego co roku do artystycznych refleksji na temat wydarzeń z 1944 r. zaprasza znanych artystów. Tym razem wybór padł na Julię Pietruchę, popularną aktorkę, wokalistkę i autorkę piosenek, której dużą popularność przyniosła przede wszystkim główna rola w serialu telewizyjnym „Blondynka”. Notabene w kolejnych jego seriach Pietruchę zastąpiła wilnianka Joanna Moro.
– Od lat śledzę muzyczne dokonania artystów, którzy w różnorodny sposób inspirują się tematyką Powstania Warszawskiego. Byłam więc blisko tej idei, czuję się poruszona dotychczasowymi projektami. Tym bardziej cieszę się z zaproszenia oraz tego, że w tym roku to ja mogłam pokazać swoją perspektywę – komentowała Pietrucha w rozmowie z Polską Agencją Prasową.
Do prac nad koncertem Julia zaprosiła swoją starszą siostrę Natalię, poetkę i scenarzystkę, oraz rapera, ale także kompozytora i producenta Miuosha (właśc. Miłosza Pawła Boryckiego), z którym od dawna współpracuje. Zaproszenie do projektu siostry tłumaczyła tak: – Od lat ona mnie inspiruje, właściwie od dzieciństwa była dla mnie wzorem, jeśli chodzi o umiejętność władania słowem. Poezja dzięki niej była obecna w moim życiu. Ten projekt jest przede wszystkim spotkaniem artystycznym między nami, ale także spotkaniem z historią oraz tematyką, która nie należy do łatwych.
Efektem prac muzycznego tria Pietrucha | Miuosh | Pietrucha były poruszający występ, który miał miejsce 25 lipca w Parku Wolności, oraz płyta „Sierpniowe”. Jej premiera odbyła się w dniu koncertu. Zarówno na koncert, jak i na krążek złożyło się dziesięć utworów inspirowanych historiami z Powstania Warszawskiego. To uniwersalna muzyczna opowieść o strachu, miłości, tęsknocie i nadziei. Teksty piosenek napisała Natalia, zaśpiewała je do muzyki własnego autorstwa Julia, a Miuosh zajął się stroną produkcyjną i aranżacjami.
– Powstanie Warszawskie jest czymś wielkim, honorowym, czymś, co powinno budzić najwyższy szacunek. Gdy mówię o Powstaniu Warszawskim, mam ciarki; gdy Godzina „W” wybija, mam ciarki. Bo pokażcie mi drugi taki kraj, który w jednym momencie zatrzymuje się na minutę, by uczcić swoich bohaterów – mówił Miuosh w rozmowie z „Super Expressem”.
Twórcom zależało na tym, aby teksty oraz muzyka nawiązywały do wydarzeń z 1944 r., ale mogły być zrozumiane również współcześnie. – Chcieliśmy oddać także emocje i uczucia, które są niezmienne. Album jest zatem nie tylko o walce, trudnościach i pokonywaniu przeciwności podczas powstania, ale także o emocjach, które są niezależne od czasu – mówiła wokalistka, która przypomniała, że materiału źródłowego był ogrom, bo z czasów powstania pochodzi wiele piosenek, a także wierszy, m.in. autorstwa Krzysztofa Kamila Baczyńskiego. – Postanowiliśmy się tym wszystkim zainspirować, tworząc jednocześnie autorską rzecz – powiedziała.
Pomimo ciepłego tytułu – jak zastrzegła artystka – album „Sierpniowe” jest bardzo chłodny, niemalże skandynawski i mroźny w brzmieniu. – Myślę, że ten klimat koresponduje z tekstami piosenek. Przyświecała nam wizja przedstawienia czegoś wyjątkowego. Mieliśmy świadomość, że bierzemy udział w ważnym wydarzeniu, chcieliśmy oddać mu swoją wrażliwość – podsumowała Pietrucha.
Płyta „Sierpniowe” trafiła już do powszechnej sprzedaży zarówno w postaci krążka winylowego, jak i CD. Można ją zamówić m.in. online w sklepie Muzeum Powstania Warszawskiego.

| Fot. Michał Szlaga, Muzeum Powstania Warszawskiego
„Starba”, fotograf Warszawy ’44
Na warszawskim Żoliborzu, w Galerii „Przystanek” urządzonej wzdłuż ogrodzenia parku im. Stefana Żeromskiego od strony ulicy Mickiewicza, do końca września oglądać można plenerową wystawę zdjęć „Starba. Fotograf Warszawy 1944”. Pod pseudonimem „Starba” działał Stefan Bałuk.
Bałuk urodził się jeszcze przed wybuchem I wojny światowej, 15 stycznia 1914 r. Mając lat 19, zdał maturę w Gimnazjum im. Stanisława Konarskiego prowadzonym przez pijarów w Rakowicach pod Krakowem, po czym odbył służbę wojskową w Szkole Podchorążych Rezerwy w Grudziądzu. W 1939 r. był już absolwentem Wydziału Finansowo-Ekonomicznego Szkoły Nauk Politycznych w Warszawie i studentem Wydziału Prawa Uniwersytetu Warszawskiego.
6 września 1939 r. zgłosił się na ochotnika do Kadry 9. Batalionu Pancernego w Lublinie. Z jednostką tą wycofał się na wschód. Dwukrotnie ujęty przez oddział Armii Czerwonej zdołał uciec. Przez Węgry, Rumunię, Turcję oraz Liban dotarł w grudniu 1939 r. do Francji.
Do okupowanego kraju powrócił jako cichociemny. W konspiracji działał pod pseudonimem „Starba”, w powstaniu walczył jako „Kubuś”. Był pasjonatem fotografii, został jednym z najlepszych fotoreporterów w okupowanej i powstańczej Warszawie. Niektóre jego zdjęcia stały się ikonami tamtego czasu, można się na nie natknąć w setkach wydawanych od dekad publikacji. Ale o dziwo dopiero w tym roku doczekały się pierwszego poświęconego im monograficznego albumu, który ukaże się na początku sierpnia nakładem Muzeum Powstania Warszawskiego.
Wystawa na Żoliborzu podzielona jest na dwie części. Pierwsza obejmuje zdjęcia okupowanej stolicy. Dzięki nim możemy spojrzeć na Warszawę i jej mieszkańców w ostatnich tygodniach przez wybuchem powstania. Druga część to zdjęcia zrywu powstańczego. Bułak, jako żołnierz Batalionu „Pięść”, wypełniał zadania specjalne, wymagające m.in. kilkukrotnego pokonania tras kanałowych. Przy okazji zapisywał na kliszach przebieg walk. Zachowały się tylko zdjęcia z jego pierwszych dni, przedstawiające m.in. zbiórkę oddziału „Agaton” na tyłach cmentarza ewangelicko-augsburskiego czy ludność cywilną pomagającą budować barykadę. Sam „Starba” przeżył powstanie, zmarł w 2014 r. w wieku okrągłych stu lat.

| Fot. Muzeum Powstania Warszawskiego, materiały prasowe
Najlepsi. Cichociemni. GROM
Aż do czerwca przyszłego roku w Muzeum Powstania Warszawskiego będzie można zwiedzać wystawę „Najlepsi. Cichociemni. GROM”, poświęconą cichociemnym spadochroniarzom Armii Krajowej oraz dziedziczącej ich tradycje Jednostce Wojskowej GROM, obchodzącej w tym roku 35-lecie istnienia. Narracja wystawy koncentruje się na ludziach, ich losach, motywacjach i wartościach, którymi się kierowali i kierują. Wyeksponowana jest elitarność ich służby.
Zwiedzający przenoszą się w tajemniczy świat cichociemnych i GROM-u, mogą posłuchać wywiadów z żołnierzami, którzy opowiadają o morderczym procesie rekrutacji i wszechstronnych szkoleniach, niebezpiecznym życiu na misjach, ale także o przyjaźni, braterstwie broni, sile i honorze, strachu oraz o tym, czym dla nich jest dziedzictwo cichociemnych. GROM to skrótowiec od Grupa Reagowania Operacyjno-Manewrowego. JW GROM jest elementem Sił Zbrojnych RP, wchodzi w skład Wojsk Specjalnych.
– Staraliśmy się wydobyć to, co łączy GROM i cichociemnych, czyli profesjonalizm, zaangażowanie, poświęcenie – mówiła podczas wernisażu Katarzyna Utracka z działu historycznego muzeum. – Staraliśmy się wyciągnąć na plan pierwszy ludzi. Oczywiście są też misje, działania, rekrutacja, szkolenia, ale to jest tłem. Zrobiliśmy wywiady z żołnierzami GROM-u różnych specjalizacji. Staraliśmy się pokazać, że GROM to nie tylko operatorzy, żołnierze zespołów bojowych, ale także wsparcie, wszystko, co tworzy ten świetnie działający organizm.
Autorzy ekspozycji zgromadzili pamiątki należące do cichociemnych, m.in. notatki ze szkoleń, elementy wyposażenia czy fragmenty zestrzelonego nad Norwegią halifaxa, na którego pokładzie w drodze do kraju zginęło trzech komandosów. Można zobaczyć także pamiątki po jednym z głównych organizatorów szkolenia, płk. Józefie Hartmanie.
Są również przedmioty należące do GROM-owców, m.in.: broń, umundurowanie, spadochrony, kompletny strój nurka, operatora i spadochroniarza. Nie brakuje pamiątek z misji zagranicznych: na Haiti, Bałkanach, w Zatoce Perskiej, Afganistanie, Iraku i Afryce czy przedmiotów należących do twórcy i pierwszego dowódcy Jednostki Wojskowej GROM, gen. bryg. Sławomira Petelickiego. Bardzo interesującym uzupełnieniem ekspozycji są animowane mapy tras przerzutów i miejsc lądowań cichociemnych w Polsce, a także miejsca szkoleń i misje GROM-u.
Jednym z większych rarytasów wystawy jest nagranie skoku ze spadochronem ostatniego cichociemnego, Aleksandra Tarnawskiego „Upłaza”, z żołnierzami GROM-u. Weteran miał wówczas 94 lata!

| Fot. Piotr Łukasik
Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 31 (87) 02-08/08/2025